Cotygodniowy blog Nabila Djellita Maghreb FC na L'Equipe stał się obowiązkową lekturą dla obserwatorów piłki nożnej z Afryki Północnej. W tym tygodniu Djellit ujawnił swoją długo wyczekiwaną Drużynę Sezonu – najlepszą jedenastkę złożoną z marokańskich, algierskich i tunezyjskich zawodników grających na całym świecie. Wybór nie tylko koronuje indywidualną doskonałość, ale także ramuje narracje, które ukształtowały niezwykłą kampanię 2024-25.
Między słupkami nie ma dyskusji. Yassine Bounou (35, Al Hilal, Maroko) pozostaje niekwestionowanym strażnikiem. Saudi Pro League była świadkiem kolejnego znakomitego sezonu bramkarza, który zanotował imponujące 20 czystych kont w 42 występach we wszystkich rozgrywkach. Jego wyczyny w Klubowych Mistrzostwach Świata FIFA przeciwko Realowi Madryt tylko dodały do dziedzictwa, które wciąż rośnie. Na Pucharze Narodów Afryki spokojna autorytet i refleks Bounou uczyniły Maroko najszczelniejszą jednostką defensywną turnieju.
Na prawym obrońcy Achraf Hakimi (27, PSG, Maroko) zebrał nagrodę Afrykańskiego Piłkarza Roku 2025, zasłużoną koronę po tym, jak jego stratosferyczna forma pomogła PSG zdominować Ligue 1 i dotrzeć do późniejszych faz Ligi Mistrzów. Jednak ten sezon nie obył się bez wybojów. Dokuczliwe problemy fizyczne zakłóciły jego rytm, czyniąc jego kampanię nieco mniej spektakularną niż rok jego sześciokrotnej nominacji do Złotej Piłki. Mimo to margines wyższości Hakimiego jest taki, że pozostaje najlepszy na świecie na swojej pozycji – świadectwo jego odporności i nieustannego zagrożenia ofensywnego.
Centralny duet obrońców łączy doświadczenie i niezawodność. Aïssa Mandi (34, Lille, Algieria) cofnął czas, stając się prawdziwym patronem w sercu defensywy LOSC. Wybrany zawodnikiem sezonu przez kibiców Lille, algierski nestor był kluczowy w zapewnieniu klubowi kwalifikacji do Ligi Mistrzów i przeniósł to przywództwo na CAN, gdzie był kluczową postacią dla Fenków. Obok niego Tunezyjczyk Montassar Talbi (27, Lorient) spokojnie wykonuje swoją pracę z poziomem konsekwencji, który czyni go jednym z najbardziej niedocenianych środkowych obrońców Ligue 1. Dominujący w powietrzu i czysty w czytaniu gry, profil Talbiego będzie niezbędny, gdy Tunezja wkroczy na scenę mistrzostw świata.
Lewa flanka wprowadza Rayana Aït-Nouriego (24, Manchester City, Algieria). Letni transfer z Wolverhampton Wanderers do mistrza Premier League wzbudził ogromne emocje, a pierwsze oznaki były spektakularne na Klubowych Mistrzostwach Świata. Jednak życie pod Pepem Guardiolą nigdy nie jest proste. Aït-Nouri wahał się między efektownymi występami a cichszymi okresami, często rotując z młodym Nico O'Reillym. Jego wszechstronność pozostaje jego atutem: dla Algierii trener Vladimir Petkovic wykorzystuje go jako broń do kontrataków, nawet przesuwając go do bardziej zaawansowanej roli, gdzie jego eksplozywne tempo przeraża obrony.
Diament pomocy prezentuje mieszankę młodzieńczej werwy i międzynarodowego wpływu. Ayyoub Bouaddi (18, Lille, Maroko) trafił na pierwsze strony gazet nie tylko za występy klubowe, ale także za decyzję o reprezentowaniu Atlas Lwów na arenie międzynarodowej. Nastolatek gra ze spokojem, który przeczy jego wiekowi, oferując wolumen, intensywność pressingu i czyste podania. Jego pułap jest niebotyczny; poprawa jego wkładu w końcowej tercji może wynieść go do światowej elity. Obok niego Neil El Aynaoui (24, AS Roma, Maroko) zasłużył na swoje miejsce prawie wyłącznie dzięki fenomenalnemu Pucharowi Narodów Afryki. Rzadko używany w Serie A po letnim przybyciu, El Aynaoui przekształcił się w niezbędny motor Maroka, pokrywając każde źdźbło trawy i wprowadzając równowagę w pomocy.
Na lewym skrzydle Abde Ezzalzouli (24, Real Betis, Maroko) zaliczył najlepszy sezon w karierze. Z dziewięcioma golami i dziewięcioma asystami w La Liga, elektryzujący skrzydłowy był kluczowy dla powrotu Betisu do Ligi Mistrzów po raz pierwszy od dwóch dekad. Jego umiejętności w grze jeden na jeden i bezpośredniość czynią go nie do pominięcia dla Maroka, gdzie zamyka lewy kanał ataku z polotem i produktywnością.
Trójkę ofensywną uzupełniają dwaj rozgrywający, którzy rozświetlili różne sceny. Ibrahim Maza (20, Bayer Leverkusen, Algieria) ogłosił się gwiazdą sezonu Bundesligi, zdobywając nominację do nagrody Debiutanta Roku. Nazywany "Mazadoną" przez uwielbiających fanów, wszechstronny ofensywny pomocnik (zdolny do gry jako 6, 8 lub 10) zaprezentował wizję i technikę, które czynią go długoterminowym dziedzicem kreatywnego tronu Algierii. Tymczasem Ilan Kebbal (27, Paris FC, Algieria) podbił serca w pierwszej połowie sezonu Ligue 1 olśniewającym dryblingiem i produktywnością dla beniaminka. Chociaż jego forma spadła po CAN, odporność Kebbala błysnęła, gdy zakończył kampanię mocno, nawet jeśli selekcjoner Petkovic wydaje się jeszcze nieprzekonany.
Wreszcie Ismaël Saibari (25, PSV Eindhoven, Maroko) jest katalizatorem, który wszystko spaja. Ukoronowany Graczem Roku Eredivisie po zapierającym dech w piersiach sezonie, w którym zdobył 19 goli i dodał 9 asyst, Saibari przekształcił się w prawdziwie dynamiczną siłę. Czy dryfuje jako fałszywa dziewiątka, czy atakuje z głębi, jego połączenie siły, zwinności i inteligencji czyni go koszmarem dla obrońców. Na poziomie międzynarodowym już udowodnił, że potrafi wypełniać wiele ról, dając Maroku potężny wymiar ofensywny.
Ta jedenastka odzwierciedla głębię i różnorodność talentu Maghrebu rozsianego po najlepszych ligach Europy i poza nią. Oświetla również rosnący wpływ piłkarzy z Afryki Północnej na określanie losów ich klubów – od kwalifikacji do Ligi Mistrzów w Betisie i Lille po walki o tytuł w Eredivisie. W obliczu zbliżającego się mundialu wielu z tych gwiazd poniesie nadzieje swoich narodów, a ten wybór blogowy stanowi migawkę elity. Na podstawie doniesień L'Equipe.