Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Malagò: Włochy 2026 urok bez MŚ, wielki trener

Mistrzostwa ŚwiataWłochyAnderlechtCongo DRHaitiDinamo MińskFK SarajewoCzarne Morze VarnaTrabzonsporNewcastleAzzurriOlympicKanada

Giovanni Malagò mówi, że Włochy mogą przyciągnąć czołowych trenerów pomimo braku udziału w MŚ 2026, obiecując wielkie nazwisko, gdy ubiega się o prezydenturę

Giovanni Malagò, były prezes Włoskiego Komitetu Olimpijskiego (CONI) i główny kandydat na prezydenta Włoskiej Federacji Piłkarskiej (FIGC), wygłosił zdalne przemówienie podczas globalnej inauguracji 100. edycji Europejskiego Złotego Chłopca w Solomeo. Mówiąc 21 maja 2026 roku, poruszył przyszłość reprezentacji Włoch, poszukiwania nowego selekcjonera, własną kandydaturę wyborczą oraz głęboko zakorzenione problemy finansowe włoskiego futbolu.

Centralnym punktem jego przesłania było twierdzenie, że prestiż piłkarski Włoch przetrwa mimo braku reprezentacji na Mistrzostwach Świata 2026. „Nawet bez Mistrzostw Świata Włochy mają urok, by przyciągnąć wielkich trenerów” – stwierdził Malagò, sugerując, że wkrótce nastąpi nominacja wysokiej rangi. Przedstawił to jako dowód trwałej atrakcyjności kraju, zauważając: „Inaczej nie ubiegałbym się o urząd”. Wyraźna obietnica „wielkiego” trenera, czyli ct, podkreśla pilność ożywienia Azzurrich po powtarzających się międzynarodowych rozczarowaniach.

Jednak droga Malagò do prezydentury FIGC nie jest pozbawiona przeszkód. Jego wcześniejsza rola prezesa CONI wzbudziła pytania o kwalifikowalność na mocy obowiązujących statutów sportowych. Podczas gdy Malagò odrzucił takie obawy – argumentując, że jego sytuacja wykracza poza zakres tych przeszkód – polityczna kontrola się nasiliła. Senator Roberto Marti złożył interpelację poselską do ministra sportu Andrei Abodiego, domagając się formalnego wyjaśnienia, czy Malagò może legalnie objąć tę funkcję. To instytucjonalne tarcie podkreśla złożone powiązania między zarządzaniem sportem a polityką we Włoszech.

Rozmyślając o swojej decyzji ubiegania się o prezydenturę FIGC, Malagò opisał szybką eskalację wsparcia. „Na początku mówili mi, żebym nie rozważał innych opcji” – wspominał. „Potem z czterech kandydatów zrobiło się ośmiu, w ciągu sześciu i pół dnia było ich osiemnastu, potem dziewiętnastu. Powiedzmy, że usłyszałem wezwanie lasu”. Ta barwna metafora oddaje momentum jego kandydatury, ale także chaotyczny charakter przywództwa w włoskim futbolu.

Były szef CONI porównał swoją obecną kampanię do swojej sześcioipółletniej kadencji nadzorującej organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie-Cortinie. Określił ten okres jako serię nadzwyczajnych wyzwań – pandemię, kryzysy międzynarodowe, napięcia geopolityczne i przeciwności gospodarcze – sugerując, że radzenie sobie z dysfunkcją federacji piłkarskiej jest podobnym testem zarządzania kryzysowego. Podtekst był jasny: ma doświadczenie, by poprowadzić statek przez wzburzone wody.

Kluczowym tematem jego przemówienia była różnica między pielęgnowaniem indywidualnego talentu a budowaniem potęgi w sportach zespołowych. „W piłce nożnej nie możesz polegać na pojedynczym fenomenie; musisz zbudować konkurencyjny system” – argumentował Malagò. To rozróżnienie, wywiedzione z jego nadzoru nad dyscyplinami olimpijskimi, w których włoscy sportowcy ostatnio błyszczeli – lekkoatletyka, pływanie, siatkówka, tenis – sugeruje, że wierzy, iż strukturalne reformy, a nie uzależnienie od gwiazd, są lekarstwem na bolączki calcio.

W kwestii zarządzania Malagò podkreślił, że FIGC musi odzyskać swoją funkcję kierowniczą. „Federacja musi w pełni sprawować swoją rolę sterującą, zwłaszcza gdy ogólny interes ryzykuje zagubienie w sumie prywatnych interesów” – ostrzegł. Ubolewał, że „ostatnio dobro wspólne zostało nieco zdeptane przez osobiste i indywidualne interesy”, co było ledwie zawoalowaną krytyką wewnętrznych walk między klubami, ligami i innymi interesariuszami, które sparaliżowały podejmowanie decyzji.

Rzeczywistość gospodarcza, jak przyznał, jest ponura. „Włoski futbol przechodzi trudny okres ekonomiczny. Zrównoważony rozwój to nadużywane słowo, ale musimy się z nim zmierzyć” – powiedział, dodając, że liczby wskazują na „bolesnie strukturalny” brak zrównoważenia. Ta diagnoza sugeruje, że doraźne rozwiązania zawiodły, a systemowy przegląd – dotyczący długu, dystrybucji przychodów i kontroli kosztów – jest nieunikniony.

Jednak nie wszystkie dźwignie znajdują się w zasięgu federacji. Malagò przyznał, że kluczowe kwestie, takie jak przepisy podatkowe, „dekret o godności” wpływający na kontrakty oraz ramy prawne dotyczące zakładów, wymagają współpracy z władzami politycznymi i organami międzynarodowymi. „Są rzeczy, które możemy zrobić w ramach systemu federalnego, ale inne zależą od stron trzecich, przede wszystkim od polityki i rządu dnia” – powiedział, sygnalizując, że jego prezydentura priorytetowo potraktuje lobbing i koordynację.

Pomimo zniechęcającego programu, Malagò emanował tym samym wyzywającym optymizmem, który charakteryzuje jego publiczną osobowość. „Jestem lekkomyślnym optymistą” – oświadczył. „Taki jestem we wszystkim, inaczej nie wdałbym się w to”. Było to szczere przyznanie, że góra do zdobycia jest stroma, ale taka, którą wierzy, że może pokonać.

W czasie gdy włoski futbol zmaga się z kryzysem tożsamości – brak udziału w dwóch kolejnych Mistrzostwach Świata, kluby pozostające w tyle w europejskich rozgrywkach, a rozwój młodzieży utknął w martwym punkcie – platforma Malagò oparta na doświadczonym przywództwie i reformach systemowych znalazła oddźwięk. Czy jego połączenie sukcesów olimpijskich i politycznej bystrości przełoży się na notorycznie skłócony świat futbolu, pozostaje kluczowym pytaniem. Jego obietnica trenera z dużym nazwiskiem jest punktem wyjścia, ale głębsze wyzwanie leży w zjednoczeniu 20 kierujących się własnym interesem prezesów Serie A wokół wspólnej wizji.

Na podstawie doniesień Tuttosport.