Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Mohamed Salah opuszcza Liverpool: 257 goli, Reds na zawsze

Mistrzostwa ŚwiataLiverpool vs BrentfordLiverpoolBrentfordTottenhamArsenalParagwajLesothoPartizan BelgradPartizaniEgiptAnderlechtKanada

Kariera Mohameda Salaha w Liverpoolu z 257 golami kończy się emocjonalnym pożegnaniem na Anfield po 9 latach i 441 meczach, gdy egipska ikona odchodzi.

Anfield szykuje się na emocjonującą niedzielę, gdy Mohamed Salah przygotowuje się do pożegnania z Liverpoolem po błyskotliwym dziewięcioletnim okresie. Egipski napastnik, który latem wygasa mu kontrakt, rozegra swój ostatni mecz przeciwko Brentford, zamykając rozdział, który przyniósł 257 goli w 441 występach. Ceremonia przedmeczowa już nadała ton, gdy klub złożył serdeczny hołd jednemu z największych zawodników w swojej historii.

Liverpool przygotował wzruszający hołd, montując wideo śledzące podróż Salaha od jego przybycia z Romy w 2017 roku do stania się światową supergwiazdą. Jego dwie córki dołączyły do niego na boisku, a słowa starszej córki oddały sentyment: „Trudno odchodzić, ale na zawsze będziemy Reds”. To zdanie odbiło się echem na Anfield, podkreślając głęboką więź między zawodnikiem a kibicami.

Składanka największych hitów Salaha zawierała niektóre z jego najbardziej kultowych momentów. Był niezapomniany samotny rajd przeciwko Arsenalowi, gdzie slalomem mijał obrońców, aby zdobyć gola, który na zawsze pozostanie w legendzie Premier League. Potem przyszła lodowato spokojna jedenastka w finale Ligi Mistrzów 2019 przeciwko Tottenhamowi, już w drugiej minucie, która postawiła Liverpool na drodze do szóstego europejskiego tytułu. „Coś sprawiło, że rozpaczliwie chciałem coś wygrać z tym klubem. Naprawdę wierzyłem, że możemy to zrobić” – wspominał Salah podczas hołdu.

Jego gabinet trofeów na Anfield jest oszałamiający. Dwa tytuły Premier League, w tym długo wyczekiwany triumf w 2020 roku, który zakończył 30-letnią posuchę, oraz korona z 2025 roku, która może być jego pożegnalnym prezentem. Do tego Liga Mistrzów, Puchar Anglii, Puchar Ligi, Superpuchar UEFA i Klubowe Mistrzostwo Świata FIFA – łącznie dziewięć głównych trofeów. Tylko nieliczni w historii Liverpoolu mogą pochwalić się takim dorobkiem, a Salah osiągnął to dzięki połączeniu nieustannego zdobywania goli i temperamentu w wielkich meczach.

Sezon 2024-25 był dla 33-latka nieco mieszanką. Podczas gdy Liverpool zapewnił sobie kwalifikację do Ligi Mistrzów i walczył o tytuł, forma Salaha momentami spadała, co rodziło pytania o jego przyszłość. Niemniej jednak pozostał ich talizmanem, zdobywając kluczowe bramki, gdy było to najbardziej potrzebne. Jego odejście oznacza koniec ery, a klub stoi teraz przed trudnym zadaniem zastąpienia zawodnika, który przez prawie dekadę wniósł tak wiele.

Odejście Salaha nie jest jedynym emocjonalnym pożegnaniem na Anfield w ten weekend. Lewy obrońca Andrew Robertson, również z wygasającym kontraktem, otrzymał własny hołd wideo podczas ostatniej sesji treningowej. Szkocki reprezentant był kolejnym filarem nowoczesnego sukcesu klubu, tworząc niszczycielski duet na lewej flance z Salahem i nachodząc, by tworzyć niezliczone gole. Jego odejście, wraz z odejściem Egipcjanina, sygnalizuje poważną przebudowę składu Liverpoolu.

Pożegnanie następuje w przejmującym momencie, z Mistrzostwami Świata na horyzoncie. Oczekuje się, że Salah, który ma 113 występów i 65 goli dla Egiptu, poprowadzi swój naród w turnieju rozpoczynającym się 11 czerwca. Dla Liverpoolu uwaga skupia się teraz na odbudowie pod nowym przywództwem, z miejscem w Lidze Mistrzów już zapewnionym na przyszły sezon. Kop bez wątpienia zaśpiewa swoim odchodzącym bohaterom szczególnie emocjonalną wersję „You'll Never Walk Alone”, piosenki, która nabiera dodatkowego znaczenia, gdy legendy żegnają się.

Dziedzictwo Salaha jest bezpieczne. Od jego rekordowego debiutanckiego sezonu w Premier League z 32 golami po konsekwentnie elitarną produkcję, na nowo zdefiniował, co znaczy być skrzydłowym w angielskim futbolu. Jego profesjonalizm i skromność poza boiskiem tylko dodały do jego legendy. Jak tak doskonale ujęła to jego córka, rodzina na zawsze pozostanie Reds. To samo z pewnością dotyczy samego mężczyzny, który opuszcza Anfield jako nieśmiertelny.

Na podstawie doniesień L'Equipe.