Kiedy FIFA rozszerzyła MŚ 2026 do 48 drużyn, obietnicą była większa szansa dla narodów marzących o pierwszym tytule. Tylko osiem krajów kiedykolwiek podniosło męskie trofeum, a wiele z typowych potęg przybywa do Ameryki Północnej ze znaczącymi znakami zapytania. Broniący tytułu Argentyna i finaliści 2022 Francja pozostają groźni, ale nowo wprowadzona 1/32 finału, wyczerpujące podróże i palące letnie temperatury mogą sprzysiąc się, by wyłonić niespodziewanego mistrza. Poniżej oceniamy głównych kandydatów do przełamania się na największej scenie sportu.
Portugalia wkracza do turnieju jako prawdopodobny faworyt wśród niewtajemniczonych. Mistrzowie Europy z 2016 przekształcili się w wiecznego pretendenta, łącząc doświadczenie i młodzieńczą werwę. To prawdopodobnie międzynarodowe pożegnanie Cristiano Ronaldo, choć jego drogę zaciemnia karygodna czerwona kartka przeciwko Irlandii w listopadzie ubiegłego roku – od tamtej pory nie grał w reprezentacji. Roberto Martínez będzie opierał się na potężnej osi pomocy: Vitinhii, arguably najbardziej kompletnym kontrolerze świata, i wschodzącym João Nevesie, z Bruno Fernandesem u szczytu kreatywności. W defensywie Gonçalo Inácio umocnił linię obrony obok Rúbena Diasa, Nuno Mendes oferuje światowej klasy siłę z boku, a Diogo Costa zapewnia niezawodność między słupkami. Głębia składu jest ogromna, z Gonçalo Ramosem, João Félixem i Bernardo Silvą gotowymi do wpływania na mecze. Martínez, naznaczony niedostatecznymi osiągnięciami z belgijskim złotym pokoleniem, wie, że to jego szansa na odkupienie.
Holandia przeszła przez kwalifikacje z ośmioma zwycięstwami i bilansem bramkowym +23, ale poważny cios ostudził oczekiwania: kontuzja ACL Xaviego Simonsa pozbawia Ronalda Koemana jego najbardziej nieprzewidywalnego zagrożenia ofensywnego. Holendrzy pozostają solidni strukturalnie, z głębokim zasobem talentu defensywnego i pomocniczego, ale wieczny brak klinicznej dziewiątki nadal doskwiera. Grupa z Japonią, Szwecją i Tunezją wystawi ich na próbę przed fazą pucharową, gdzie celują w poprawę swojego ćwierćfinałowego występu z 1994 roku – ostatniego razu, gdy MŚ odwiedziły Amerykę Północną. Taktyczny kunszt Koemana zostanie rozciągnięty, by wypełnić lukę kreatywności.
Maroko wraca z ciężarem historii po swoim olśniewającym biegu do półfinału w Katarze. Już nie underdogi, Lwy Atlasu niosą urazę po kontrowersyjnej sadze Pucharu Narodów Afryki. Menadżer Mohamed Ouahbi może liczyć na doświadczony rdzeń zahartowany tamtym głębokim biegiem, ale pojawienie się 18-letniego Ayyouba Bouaddi – zatwierdzonego do zmiany reprezentacji po przełomowym sezonie w Lille – dodaje młodzieńczej dynamiki pomocy, która potrzebowała inwencji. Tym razem nikogo nie zaskoczą, ale mają strukturę, by znów sprawiać ból rywalom.
Senegal też ma coś do udowodnienia po odebraniu im tytułu Afcon. Weterański kręgosłup – Édouard Mendy (34), Kalidou Koulibaly (34), Idrissa Gueye (36) i rekordzista strzelców Sadio Mané (34) – oferuje przywództwo, a zaczynają pojawiać się młodsze nogi. Habib Diarra, 22-letni pomocnik, może zwrócić na siebie uwagę po udanym przejściu przez rekordowy transfer klubowy ze Strasbourga do Sunderlandu. Jeśli forma starej gwardii się utrzyma, Lwy Teranga mają doświadczenie, by przejść trudną grupę i dotrzeć do fazy pucharowej po raz pierwszy od 2002 roku.
Japonia nie awansowała jeszcze dalej niż 1/8 finału, ale zdobyła uznanie za odważne występy w dwóch ostatnich turniejach. Zespół Hajime Moriyasu jest znany ze swojej organizacji i szybkich przejść, co odkryła Anglia w przegranym 1:0 meczu towarzyskim wcześniej w tym roku. Brak Kaoru Mitomy, który wraca po kontuzji ścięgna podkolanowego, pozbawia ich magii, ale głębia składu – w tym urodzony w USA bramkarz Zion Suzuki, który może zabłysnąć na znajomym gruncie – daje nadzieję. W roku bez wyraźnego faworyta pierwszy ćwierćfinał jest osiągalnym celem.
Współgospodarze przedstawiają intrygujące, ale mało prawdopodobne przypadki. Kanada pod wodzą Jesse Marscha ma siłę ognia z przodu, ale brakuje jej głębi w pomocy i obronie; awans po raz pierwszy z grupy byłby sukcesem. Stany Zjednoczone pod wodzą Mauricio Pochettino wciąż się zespalają, a dojście do ostatniej ósemki ukoronowałoby burzliwy cykl. Meksyk czerpie z historii – oba jego ćwierćfinały miały miejsce u siebie – a 17-letni Gilberto Mora może ogłosić się światową gwiazdą. Ekwador, najlepszy z reszty w południowoamerykańskich kwalifikacjach za Argentyną, oferuje szansę dzięki swojej zdyscyplinowanej jednostce.
Rozszerzone pole, chwiejący się faworyci i wyczerpujący harmonogram tworzą podatny grunt dla nowego nazwiska na pucharze. Czy to doświadczona europejska potęga jak Portugalia, czy afrykański pionier, MŚ 2026 wydają się gotowe dostarczyć niespodzianki. Na podstawie raportu z The Guardian.