Wiadomość, że Carlo Ancelotti włączył do składu Brazylii na mundialu skrzypiącego, podatnego na kontuzje Neymara, wstrząsnęła światem piłkarskim. To decyzja, która trąci desperacją, ostatni rzut kośćmi dla narodu, który przez ponad dekadę próbował wykreować własnego Lionela Messiego. Neymar, obecnie 34-letni i leczący nowy uraz łydki, rozpoczął zaledwie 27 meczów ligowych w ciągu ostatnich trzech lat i zdołał uzbierać marne 682 minuty ligowe w tym sezonie. Sama zasługa nie broni jego wyboru; a jednak jest tutaj, ponownie dźwigając ciężar niemożliwych oczekiwań całego kraju.
Obsesja znalezienia brazylijskiego Messiego zaczęła się niemal natychmiast, gdy argentyński geniusz pojawił się na scenie. Kiedy Neymar zadebiutował w seniorskiej reprezentacji w 2010 roku, będąc jeszcze nastolatkiem, od razu został okrzyknięty antidotum na kryzys po Dunga. Logika była prosta: skoro Argentyna ma Messiego, Brazylia potrzebuje własnej wybitnej gwiazdy. To brzemię nigdy tak naprawdę nie zelżało. Przez całą swoją karierę Neymar był lustrem odbijającym lęki narodu oszalałego na punkcie piłki nożnej, płótnem, na którym fani i media malowali własne fantazje o powrocie do światowej dominacji.
Rzeczywistość jednak zawsze okazywała się gorsza. Na mundialu w 2018 roku cała taktyczna konfiguracja Brazylii została wypaczona, aby dostosować się do swobodnej roli Neymara, pozostawiając ogromną wyrwę na lewej flance, którą Belgia bezlitośnie wykorzystała w ćwierćfinale. Genialny ruch Roberto Martíneza przesunął Romelu Lukaku na skrzydło, celując w przestrzeń opuszczoną przez Neymara, a Brazylia była zbyt niezrównoważona, aby zareagować. Obraz przybitego Neymara ze spuszczoną głową przed podświetlonym ekranem po porażce uchwycił druzgocącą presję, którą dźwigał — nie jako lider, ale jako święty totem.
Cztery lata wcześniej szaleństwo osiągnęło szczyt. W brutalnym ćwierćfinale z Kolumbią Neymar doznał złamania kręgu po niezgrabnym ataku Juana Camilo Zúñigi. Reakcja w Brazylii była histeryczna: naród żałował, jakby wydarzyła się tragedia, a w półfinale z Niemcami jego koledzy z drużyny wymachiwali jego koszulką podczas hymnu narodowego, jakby wzywali bóstwo. Wynikająca z tego demolka 7-1 była załamaniem psychicznym, które obnażyło pusty rdzeń kultu Neymara. Brazylia uczyniła go mesjaszem, a gdy go nie było, rozpadli się.
Między tymi mundialowymi rozczarowaniami klubowa kariera Neymara dawała przebłyski tego, co mogłoby być. W Barcelonie, u boku Messiego i Luisa Suáreza, był częścią niszczycielskiego trio, które wygrało Ligę Mistrzów w 2015 roku. Jednak nawet wtedy nigdy nie był głównym graczem — zawsze w cieniu Messiego. Jego rekordowy transfer do Paris Saint-Germain w 2017 roku miał być jego wyzwoleniem, ale tylko pogłębił jego tożsamość jako narzędzia geopolitycznego prania sportowego. Kontuzje i pozaboiskowe rozpraszacze stępiły jego ostrość, a kiedy Messi dołączył do niego w Paryżu, dynamika przypominała parodię: uczeń wciąż podążający za mistrzem.
Szybko do przodu, a liczby są druzgocące. Ciało Neymara wielokrotnie go zdradziło, a nawet przed ostatnim urazem łydki był sporadycznym graczem. W ciągu ostatnich trzech lat jego starty w lidze ledwie przekraczają dwa sezony piłki nożnej. W tym sezonie rozegrał mniej niż 700 minut, zanim znów się załamał. Ancelotti, trener znany z zarządzania ludźmi i pragmatyzmu, wie o tym wszystkim. Jego decyzja o powołaniu Neymara mimo wszystko sugeruje, że ulega siłom poza swoją kontrolą — czy to polityka federacji, presja komercyjna, czy zwykły strach przed trenowaniem Brazylii bez totemu.
Porównanie z Messim, które prześladuje Neymara, jest teraz niemożliwe do zignorowania. Kiedy Messi w końcu zdobył Puchar Świata w 2022 roku w wieku 35 lat, dokonał tego po pół sezonu regularnej, płodnej gry w PSG. Był sprawny, ostry i otoczony zrównoważoną drużyną Argentyny zbudowaną wokół niego. Natomiast Neymar wchodzi na ten turniej na resztkach. Podczas gdy Messi był dyrygentem w Katarze, Neymar bardziej przypomina zepsutego skrzypka, który może tylko mieć nadzieję na epizod z ławki.
Co ten wybór oznacza dla perspektyw Brazylii? W praktyce grozi to zachwianiem równowagi drużyny, podobnie jak w 2018 roku. Ancelotti będzie musiał znaleźć struktury kompensacyjne, aby pokryć gracza, który oferuje niewiele w defensywie i którego wybuchowe zagrania są teraz rzadkie. Emocjonalnie rozpała tę samą niezdrową zależność, która nęka Seleção od pokolenia. Kadra roi się od młodych talentów — Vinícius Júnior, Rodrygo, Endrick — ale wszystkie oczy będą zwrócone na gasnącą gwiazdę, z nadzieją na jeden ostatni błysk geniuszu.
Wymiar polityczny jest nie do przecenienia. W Brazylii selekcjoner reprezentacji to nie tylko trener, ale piorunochron dla nastrojów społecznych. Ancelotti, mimo swojego rodowodu w Lidze Mistrzów, mógł dojść do wniosku, że pominięcie Neymara było bardziej ryzykownym posunięciem zawodowym niż włączenie go. Lepiej mieć na ławce zepsutą ikonę i dzielić winę, jeśli coś pójdzie źle, niż zmierzyć się z gniewem 200 milionów fanów, którzy wciąż widzą w Neymarze swoją jedyną nadzieję. To trzeźwiące przypomnienie, że nawet najlepsi trenerzy nie są odporni na wymogi narracji.
Ostatecznie jest to zakład na życzeniowym myśleniu. Nie ma logicznego uzasadnienia dla włączenia Neymara, biorąc pod uwagę jego kondycję i formę, jedynie emocjonalne. Być może uda mu się wyczarować ostatni moment magii, późnego gola na wagę zwycięstwa, aby usprawiedliwić wiarę, ale bardziej prawdopodobnym wynikiem jest powtórka wcześniejszych rozczarowań — kampania ściągnięta w dół przez brak równowagi stworzony w jego imieniu. Desperacja Brazylii na własnego Messiego zniekształcała ich piłkarską tożsamość zbyt długo, a ta selekcja dowodzi, że wciąż nie wyciągnęli wniosków.
W miarę zbliżania się mundialu, świat będzie obserwował, czy wiara Ancelottiego zostanie nagrodzona, czy historia Neymara zakończy się nie triumfalnym ostatnim tańcem, ale kolejnym cichym odejściem. Na podstawie raportów z The Guardian.