Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Sarri: 'Lepsza kara' podczas gdy 80 mln euro w meczach

Serie ALazio vs InterLazioInter MediolanDerbyKolumbiaCongo DRHaitiFSV Mainz 05Dinamo MińskReadingAnderlechtZulte Waregem

Maurizio Sarri grozi, że Lazio nie stawi się na derby Rzymu, krytykując Serie A za rozpoczęcie o 12:30, które stawia 80 mln euro w meczach na szali.

RZYM – Stadion Olimpijski nie zdążył się jeszcze opróżnić po triumfie Interu w Pucharze Włoch, gdy Maurizio Sarri zdetonował słowny granat, który będzie odbijał się echem w ostatnich dniach Serie A. Jego Lazio właśnie przegrało z Interem Christiana Chivu, który zdobył dublet, ale porażka na boisku była jedynie preludium do wybuchowej konferencji prasowej, która rzuciła ostre światło na chaos w terminarzu ligi.

Zwycięstwo Interu 2-0 zapewniło im drugie trofeum w niezwykłym sezonie, dodając Puchar Włoch do Scudetto, które zostało już zapewnione tygodnie wcześniej. Chivu, człowiek, który zastąpił Simone Inzaghiego w obliczu intensywnej letniej krytyki, emanował satysfakcją. "Zdobyliśmy dwa trofea – to nie tylko mój sen, to sen tego klubu," powiedział Mediaset. "Reprezentujemy coś większego niż my sami, a zdobycie dwóch tytułów nigdy nie jest dane. Daję każdemu 10 na 10." Słowa Rumuna miały też osobisty wydźwięk, przyznając ból, jaki jego rodzina odczuwała czytając wczesne ataki: "Przepraszam za to, co inni kazali czytać moim dzieciom o mnie." To był moment łaski ze strony trenera, który poprowadził Inter przez przeciwności, w tym kluczowe spotkanie drużyny w Ameryce, które według niego "wszystko wyjaśniło."

Ale po drugiej stronie sali nastrój Sarriego był wszystkim, tylko nie łaskawy. 67-letni taktyk rozłożył mecz na czynniki pierwsze z typową analityczną precyzją, wyjaśniając, dlaczego Lazio zrezygnowało z wysokiego pressingu – "rozerwaliby nas swoim bramkarzem" – i ubolewając nad "prezentem" w postaci straconej bramki z rzutu rożnego. "Technicznie są silniejsi" – przyznał, co jest rzadkim przyznaniem się trenera, któremu nigdy nie brakowało przekonania. Jednak prawdziwa burza rozpętała się, gdy rozmowa odsunęła się od Pucharu Włoch w stronę nadchodzących zobowiązań w Serie A.

"Mam wrażenie, że w poniedziałek przyjdę, ale w niedzielę o 12:30 nie przyjdę. Niech oni grają o tej porze," zagrzmiał Sarri, nawiązując do Derby della Capitale z Romą. Wybuch ujawnił spór dotyczący terminarza, który tlił się od tygodni. Lega Serie A, z powodu – jak to ujął Sarri – "serii rażących błędów," wyznaczyła tę samą niedzielną porę obiadową dla kilku meczów, które zadecydują o podziale miejsc w europejskich pucharach – a co kluczowe, o szacowanych 70 do 90 milionów euro w nagrodach pieniężnych i dochodach z transmisji.

Trener Lazio nie przebierał w słowach. "Lepsza kara. Cztery zespoły grają o 70, 80, 90 milionów euro, a my każemy im wszystkim grać w niedzielę o 12:30? To nie jest piłka nożna, to coś innego." Groźba była jednoznaczna: niestawienie się i wynikające z tego sankcje dyscyplinarne byłyby lepsze niż legitymizowanie kalendarza, który jego zdaniem podważa uczciwość rywalizacji. Jego logika wywodziła się z samej istoty sportu – jak można skompresować kulminację sezonu, z tak wielką stawką, w jedno okno czasowe, które zmniejsza widowisko, bezpieczeństwo kibiców i integralność rozgrywek?

Timing nie mógł być bardziej delikatny dla Lazio. Już poza walką o kwalifikację do europejskich pucharów, z pozostałymi meczami, klub stoi w obliczu niepewnego lata, w którym przyszłość samego Sarriego wisi na włosku. "Dziś wieczorem nie obchodzi mnie moja przyszłość. Jest dyskutowana z obu stron," przyznał. Jego widoczne cierpienie dla zawodników i "trudny stan umysłu", jaki zaobserwował w szatni, podkreśliły psychologiczne żniwo kampanii, która nie spełniła oczekiwań.

Dla Chivu kontrast był całkowity. Mówił o podnoszeniu oczekiwań jeszcze wyżej w przyszłym sezonie, o bezwzględnych standardach w Interze, podczas gdy jego zespół świętował owoce odporności. Podwójne zwycięstwo umacnia jego kadencję i może oznaczać początek nowego cyklu na San Siro. Jednak nawet jego triumfalna narracja nie mogła uciec od cienia kontrowersji terminarzowej, która teraz grozi przyćmieniem ostatniego aktu sezonu w całej lidze.

Podstawowy problem jest dobrze znany we włoskim futbolu: przeciąganie liny między posiadaczami praw telewizyjnych, którzy żądają oglądalności w czasie największej oglądalności, a klubami, które twierdzą, że dobro zawodników i równowaga konkurencyjna są poświęcane. Derby, zwłaszcza derby Rzymu, to wydarzenia, które tradycyjnie przyciągają ogromną globalną publiczność. Ustawianie ich o 12:30 – porze bardziej kojarzącej się z rutynowym programem niedzielnym niż z dramatycznymi wydarzeniami – rozpaliło namiętności. Odniesienie Sarriego do prefekta, który był "jasny", wskazuje na możliwe obawy logistyczne i dotyczące porządku publicznego, które zostały zlekceważone.

Podczas gdy działacze Lega Serie A spieszą się, by poradzić sobie z konsekwencjami, epizod grozi staniem się punktem zapalnym dla szerszych reform. Nieugiętość Sarriego – "gdybym był prezesem, nawet nie wystawiłbym drużyny" – może wymusić zmianę terminu w ostatniej chwili lub może okazać się pustym frazesem, jeśli Lazio wyjdzie na boisko. Tak czy inaczej, szkoda dla wiarygodności ligi jest namacalna. Kiedy trener rangi Sarriego publicznie woli grzywnę od uczestnictwa, system jest zepsuty.

Ostatecznie dwóch menedżerów opuściło Olimpico z diametralnie różnymi brzemionami. Jeden z podwójnym dorobkiem trofeów i zrehabilitowaną reputacją, drugi z gotującym się gniewem i niepewnym jutrem. Finał Pucharu Włoch zostanie szybko zapomniany; słowa Sarriego będą rezonować dłużej, jako przypomnienie, że we współczesnym futbolu bitwy poza boiskiem są często głębsze niż te na nim.

Na podstawie doniesień Tuttosport.