Wierni kibice AS Saint-Étienne nie tracili czasu, okazując swoje oddanie przed decydującym barażem o utrzymanie w Ligue 1 z OGC Nice. W ciągu niespełna 24 godzin od otwarcia okna sprzedaży biletów priorytetowych w poniedziałek klub sprzedał 20 000 biletów. Przy ogólnej sprzedaży rozpoczynającej się we wtorek o 14:00, wyprzedane Stade Geoffroy-Guichard jest przesądzone w przypadku tego, co stało się najważniejszym meczem w najnowszej historii tego historycznego francuskiego klubu.
Gorączkowe oczekiwanie wśród fanów kontrastuje ze spokojnym, rzeczowym podejściem drużyny Philippe'a Montaniera. Zawodnicy wrócili na boisko treningowe w L'Étrat we wtorek rano po dwóch dniach odpoczynku i regeneracji. Będą kontynuować pracę przez weekend, ale środowa sesja będzie wyjątkowa: będzie otwarta dla publiczności, pozwalając kibicom zobaczyć ostatnie przygotowania do meczu, który może zdefiniować najbliższą przyszłość klubu. Po sesji może nastąpić krótka konferencja prasowa, jedyna zaplanowana interakcja przed obowiązkami medialnymi pierwszego meczu.
Montanier, doświadczony menedżer, który prowadził Les Verts przez tę kampanię barażową, odniósł się do ram dwumeczu w programie Ligue 1+. Jego przesłanie było pełne ostrożności i szacunku. "Dwumecz to zupełnie co innego niż pojedynczy mecz," powiedział. "Kontekst wokół Nice – ich finał pucharu, ostatnia forma – nie może być naszym celem. Nie liczymy na żadną słabość z ich strony. Koncentrujemy się na własnych mocnych stronach. Nice ma imponującą kadrę i przygotowujemy się na ogromne wyzwanie."
Termin barażu dodaje warstwę intrygi. Nice w piątek zmierzy się z Lens w finale Coupe de France, zaledwie kilka dni przed podróżą do wulkanicznego stadionu Saint-Étienne. Fizyczne i psychiczne wyczerpanie po tak ważnym finale może sprawić, że będą podatni na ataki, co przypomina poprzedni baraż Saint-Étienne z Rodez. Tej nocy Rodez przyjechał po rozegraniu pierwszego meczu barażowego trzy dni wcześniej, a ich zmęczenie dało się we znaki w końcówce meczu, gdy Saint-Étienne wygrało po rzutach karnych po bezbramkowym remisie.
Jednak Montanier nie pozwolił swojemu zespołowi myśleć, że droga będzie łatwiejsza. "Nigdy nie wyciągajcie zbyt wielu wniosków z jednego wyniku," nalegał, nawiązując do ostatnich niepowodzeń Nice. "Każdy mecz ma swoją własną prawdę. To, co stało się dzisiaj, nie oznacza, że jutro będzie dla nich złe. Musimy być gotowi na Nice w pełnej mocy." To ostrożne przekazanie ma na celu trzymanie nóg na ziemi, nawet gdy euforia narasta na zewnątrz.
Droga Saint-Étienne do tego punktu była bolesna. Dziesięciokrotny mistrz Francji spadł z Ligue 1 w 2022 roku po 18 kolejnych sezonach w najwyższej lidze. W następnym roku nie udało im się natychmiast wrócić, tracąc szansę w walce o awans. Teraz baraż z uznanym klubem Ligue 1 jest ich ostatnimi drzwiami do odkupienia. Stawka nie może być wyższa dla miasta, które oddycha piłką nożną.
Tego samego nie można powiedzieć o Nice, które walczy o utrzymanie w najwyższej lidze po sezonie mieszanych fortun. Ich styl gry pod nowym zarządem często imponował, ale niespójność pozostawia ich na niepewnym 16. miejscu. Spadek do Ligue 2 byłby katastrofalny dla projektu zbudowanego na ambicji i znaczących inwestycjach.
Format tego barażu – dwumecz pomiędzy 16. drużyną Ligue 1 a zwycięzcą baraży Ligue 2 – jest brutalny i bezlitosny. Saint-Étienne zasłużyło na swoją szansę, najpierw kończąc na miejscach barażowych w Ligue 2, a następnie pokonując Rodez w nerwowej serii rzutów karnych. To doświadczenie, rozegrane przed ryczącym Geoffroy-Guichard, zahartowało ich na to, co nadchodzi.
Otwarta sesja treningowa w środę ma cel symboliczny poza przygotowaniem taktycznym. W erze, gdy kluby często zamykają drzwi przed mediami i fanami, Saint-Étienne stawia na więź ze swoją społecznością. To gest wdzięczności za niezachwiane wsparcie i sposób na podsycenie emocjonalnej synergii, która może wynieść zespół ponad jego możliwości.
W miarę odliczania do wtorkowego pierwszego meczu klub nałożył ścisłą ciszę medialną na zawodników aż do przeddzień meczu. Ostatnie publiczne słowa Montaniera z tej jednej okazji przy mikrofonie będą więc miały dodatkową wagę. Dał już jasno do zrozumienia, że jego drużyna nie da się zastraszyć. "Patrzymy w przyszłość, nie wstecz. Ufamy naszej pracy i naszemu wsparciu," sugeruje jego ogólna postawa.
Dla fanów liczby mówią same za siebie. 20 000 biletów sprzedanych w kilka godzin, stadion gotowy do eksplozji i wiara, że ta drużyna może odzyskać swoje miejsce wśród francuskiej elity. Ostatecznie wszystko sprowadzi się do 180 minut piłki nożnej, ale emocjonalna fala już rośnie na brzegach Loary.
Na podstawie raportów z L'Equipe.