St Helens awansowało na szczyt Super League w czwartkowy wieczór, odpierając zdeterminowany comeback Huddersfield Giants i odnosząc zwycięstwo 26-18 na John Smith's Stadium. Zespół Paula Rowleya zbudował miażdżące prowadzenie 24-0 do przerwy, ale musiał przetrwać energiczną drugą połowę ostatniej drużyny ligi, aby odnieść piąte z rzędu zwycięstwo w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Ton został nadany wcześnie, gdy piorunująca szarża fullbacka Jacka Welsby'ego przecięła linię Huddersfield. Jego wizja stworzyła okazję dla Harry'ego Robertsona do przyłożenia, uciszając domowy tłum w ciągu kilku minut. To był wyraz intencji zespołu, który chciał zapomnieć o rozczarowaniu porażką 32-0 w półfinale Challenge Cup z Wigan Warriors zaledwie kilka dni wcześniej.
Błędy Huddersfield pogłębiły ich nieszczęście. Nieudolne operowanie piłką dało Lewisowi Murphy'emu łatwy bieg do narożnika, zwiększając prowadzenie. Niezdolność gospodarzy do utrzymania posiadania pod presją pozwoliła skrzydłowemu Owenowi Dagnallowi zdobyć kolejne przyłożenie w 18. minucie, zmieniając frustrację w potencjalną demolka.
Tuż przed syreną St Helens zadało czwarty cios. George Delaney skorzystał z kolejnego błędu Giants, karząc brak opanowania gospodarzy i doprowadzając do stanu 24-0 w przerwie. Mecz wydawał się poza zasięgiem, a goście wydawali się gotowi na spokojną drugą połowę.
Jednak przerwa okazała się przełomowa. Cokolwiek tymczasowy trener Liam Finn powiedział w szatni, wywołało reakcję. Huddersfield wyszło z odnowioną energią i odmową poddania się. Asher O'Donnell rozpoczął powrót, skacząc po luźną piłkę po kopnięciu Tuiego Lolohei i kładąc ją, dając wiernym nadzieję.
Skrzydłowy Adam Swift, mierząc się z byłymi pracodawcami, dodał dodatkowej intrygi. Szybki zawodnik wykończył płynną akcję, zmniejszając stratę, a wspomnienia z dni spędzonych w czerwonej literze V nadały meczowi dodatkową narrację. Nagle mecz, który był jednostronny, stał się pełen napięcia.
Niall Evalds, fullback Giants, zapewnił emocjonujące zakończenie. Na sześć minut przed końcem jego przyłożenie zredukowało różnicę do jednego przyłożenia. John Smith's Stadium ryczało, czując nadchodzący cudowny comeback. Wczesna dominacja Saints wyparowała, zastąpiona nerwową atmosferą.
Pośród chaosu decydujący okazał się moment opanowania ze strony Jacksona Hastingsa. Jego rzut karny w 65. minucie, proste, ale kluczowe dwa punkty, ostatecznie sprawiły, że Huddersfield potrzebowało dwóch przyłożeń w końcowych minutach. To była siatka bezpieczeństwa, której potrzebowało St Helens, aby się utrzymać.
Rowley, główny trener Saints, nie ukrywał frustracji po meczu. 'Pozwoliliśmy na chaos przez niektóre rzeczy, które robiliśmy' - przyznał. 'Przez przystanki i ruszanie straciliśmy koncentrację, przez co gra stała się nieatrakcyjna do oglądania i grania. To była brzydka druga połowa, ale uznanie dla Huddersfield za walkę i pokazanie serca, aby wrócić do gry i narobić nam nerwów na koniec.'
Zwycięstwo wyniosło St Helens na szczyt tabeli, ale ich pobyt może być krótki. Leeds Rhinos znajdują się tuż pod nimi i mogą odzyskać pozycję lidera, jeśli w piątkowy wieczór pokonają Wigan Warriors, transmisja na żywo w Sky Sports. Walka o Tarczę Ligi Liderów tylko się zaostrza, gdy zbliża się decydujący etap sezonu.
Dla Huddersfield porażka przedłużyła niepokojącą serię. Teraz przegrali cztery ligowe mecze z rzędu i pozostają na dnie tabeli. Mecz był także ostatnim dla tymczasowego szefa Finna, a Australijczyk Jim Lenihan przejmie stery w przyszłym tygodniu. Giants czeka prawdziwa walka o utrzymanie, chyba że ich fortuna drastycznie się zmieni.
Przyszłość nie przynosi wytchnienia. St Helens będzie bacznie obserwować wynik Leeds-Wigan, podczas gdy Huddersfield musi szybko dostosować się do nowego przywództwa i znaleźć zwycięską formułę. W miarę jak tabela Super League nabiera kształtu, kontrastujące trajektorie tych dwóch klubów mogą zdefiniować narrację sezonu.
Na podstawie raportów Sky Sports.