Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Torreense szokuje Sporting: pierwsze w historii zwycięstwo

Puchar PortugaliiCasa Pia vs TorreenseTorreenseCasa PiaPortugaliaFC PortoParagwajPartizan BelgradPartizaniParyż FCSporting LizbonaNarodowyAnderlechtHolandia

Drugoligowe Torreense pokonało Sporting 2-1 po dogrywce, zdobywając pierwszy Puchar Portugalii i kończąc 70-letnie oczekiwanie. Zapewniają sobie grę w Lidze

W jednym z najbardziej dramatycznych finałów Pucharu Portugalii w najnowszej historii, drugoligowe Torreense niespodziewanie pokonało wielkiego faworyta Sporting CP 2-1 po dogrywce, zdobywając Taça de Portugal. Zwycięstwo, przypieczętowane w słoneczne niedzielne popołudnie na Estádio Nacional, zakończyło 70-letnie oczekiwanie klubu na pierwsze duże trofeum.

Torreense, występujące w Liga Portugal 2, tylko raz wcześniej dotarło do finału – w 1956 roku, przegrywając 2-0 z FC Porto. Dla klubu o skromnych środkach, mierzącego się ze Sportingiem obfitującym w międzynarodowe talenty, zadanie wydawało się ogromne. Mimo to underdog napisał bajkową historię dzięki determinacji i skuteczności.

Drużyna zaskoczyła kibiców, obejmując prowadzenie już w piątej minucie. Urodzony we Francji skrzydłowy Kevin Zohi, jeden z ośmiu frankofońskich zawodników w składzie, przejął luźną piłkę i strzelił z bliska, wywołując dziką radość wśród fanów Torreense. Wczesny gol nadał ton napiętemu, taktycznemu bojowi.

Sporting, 17-krotny zdobywca tego trofeum, stopniowo narzucał swoją jakość i posiadanie piłki. Wyrównanie padło dziewięć minut po przerwie, gdy napastnik Luis Suárez – bez związku z urugwajską legendą – trafił do siatki po dobrze rozegranej akcji, doprowadzając do stanu 1-1. Inicjatywa wyraźnie przeszła na stronę Sportingu, ale obrona Torreense wytrzymała przez regulaminowe 90 minut.

Dogrywka stała się testem nerwów i wytrzymałości. Gdy zbliżały się rzuty karne, moment braku dyscypliny odwrócił losy meczu. W 109. minucie Maximiliano Araujo ze Sportingu wpadł w faul w polu karnym, powodując rzut karny i otrzymując czerwoną kartkę. Osłabienie Sportingu do dziesięciu graczy dało Torreense złotą szansę.

Po długiej przerwie spowodowanej kontrolą VAR i protestami, lewy obrońca Stopira podszedł do piłki i spokojnie wykorzystał rzut karny trzy minuty później, posyłając piłkę w dolny róg. Jego gol wywołał euforię i przybliżył Torreense do nieśmiertelności w historii klubu. Końcowy gwizdek wywołał sceny niepohamowanej radości, gdy zawodnicy i sztab padali sobie w ramiona.

Triumf ma głębokie konsekwencje. Jako zdobywca pucharu, Torreense automatycznie kwalifikuje się do Ligi Europy UEFA w przyszłym sezonie, wchodząc od fazy ligowej. Dla klubu, który nigdy nie rywalizował w europejskich pucharach, to moment transformacji – zarówno finansowy, jak i symboliczny. Podkreśla też romantyzm pucharu krajowego, gdzie śpiące giganty mogą zostać pokonane.

Bajka może się jeszcze rozwinąć. W czwartkowy wieczór Torreense podejmie Casa Pia w rewanżu barażu o awans, a dwumecz jest na remis 0-0. Zwycięstwo zapewniłoby powrót do Primeira Liga po długiej nieobecności, kończąc dublet, który byłby jednym z największych osiągnięć w historii portugalskiego futbolu.

Narracja sezonu dodaje warstw do dziedzictwa Torreense. Od drugoligowego zapomnienia do pucharowej chwały i potem najwyższej klasy rozgrywkowej – ich podróż zachwyciła neutralnych. Czerwona kartka będzie dyskutowana, ale wynik pozostaje: klub zakorzeniony w duchu społeczności zapisał się w annałach. Gdy przygotowują się do czwartkowego decydującego starcia, echo tego pucharowego triumfu będzie rezonować przez pokolenia. Na podstawie raportów L'Equipe.