To był moment, na który czekano dwie dekady. Gdy na Emirates Stadium zabrzmiał końcowy gwizdek, Arsenal został potwierdzony jako mistrz Premier League po raz pierwszy od 22 lat. Mikel Arteta, który w 2019 roku odziedziczył klub w chaosie, poprowadził go z najniższego punktu na szczyt angielskiego futbolu. Tytuł jest zwieńczeniem wyczerpującego sezonu składającego się z 63 meczów i dowodem całkowitej transformacji opartej na defensywnej odporności i biegłości w stałych fragmentach gry.
Podróż Artety rozpoczęła się w środku chaosu. Pod koniec 2019 roku Arsenal był dryfującą drużyną – drogo złożonym składem pozbawionym tożsamości, z rozczarowanymi kibicami i obniżającymi się standardami. Hiszpan, w swojej pierwszej roli pierwszego trenera, obiecał przywrócić dumę. Powoli zaszczepił w drużynie zaciętą, rywalizacyjną naturę. Pep Guardiola miał później określić ten Arsenal jako jeden z najbardziej walecznych zespołów, jakie kiedykolwiek spotkał. Ten hart ducha okazał się decydujący, gdy nadeszła presja.
Kluczowym elementem odwrócenia sytuacji był defensywny remont. Arsenal pozyskał bramkarza Davida Rayę oraz obrońców Riccardo Calafioriego, Cristhiana Mosquerę i Piero Hincapie, którzy wnieśli twardość i opanowanie. Linia obrony, niegdyś krucha, stała się fundamentem mistrzowskiej drużyny. Stracone z łatwością gole nie były już opcją; każde wybicie i blok niosły ciężar klubu desperacko pragnącego zakończyć posuchę.
Być może najsprytniejszym posunięciem Artety było zwabienie trenera stałych fragmentów gry Nicolasa Jovera z Manchesteru City. Przybycie Jovera przekształciło zagrożenie Arsenalu przy martwych piłkach. Rzuty rożne i wolne stały się równie groźne jak akcje z gry, często przechylając szalę w ciasnych meczach na korzyść Arsenalu. W sezonie o małych marginesach mistrzostwo w stałych fragmentach gry dało im przewagę, której rywale po prostu nie mogli dorównać.
Przeciwności testowały tę przewagę przez całą kampanię. Kontuzje ograniczyły ofensywny wkład Bukayo Saki przez znaczną część sezonu, podczas gdy Martin Ødegaard i Kai Havertz również spędzili czas na stole zabiegowym. To trio – prawdopodobnie najbardziej kreatywne siły Arsenalu – rzadko grało razem. W rzeczywistości domowe zwycięstwo nad Burnley było pierwszym razem, gdy zaczęli razem od prawie 18 miesięcy, od rozbicia Crystal Palace 5-1 w grudniu 2024 roku. Mimo to głębia składu i zbiorowa wola utrzymały ich na właściwym kursie.
Decydujący moment sezonu nadszedł po gorzkiej porażce z Manchesterem City w kwietniu. Ta przegrana groziła rozbiciem mistrzowskich aspiracji Arsenalu, tak jak w poprzednich latach. Ale natychmiast po niej Declan Rice podniósł się z kolan i wypowiedział dwa słowa, które stały się okrzykiem bojowym: 'To nie koniec'. Jego inspirujące występy w środku pola, w połączeniu z odmową poddania się przez zespół, przeciągnęły ich na drugą stronę. Był to jaskrawy kontrast z wcześniejszymi bliskimi sukcesami, gdy ciężar oczekiwań okazywał się zbyt duży.
Rok wcześniej, po wąskim zwycięstwie nad Newcastle w ostatnim meczu u siebie, Arteta stanął na murawie Emirates, mikrofon w dłoni, i zwrócił się do wiernych kibiców. 'Musimy zacząć tworzyć własną historię' – oświadczył. 'Jeszcze wiele przed nami. Musimy zrobić to razem. Nie będzie łatwo, ale ta grupa zawodników, mówię wam, ma głód, jakość, talent, i sprawimy, że to się stanie.' W tamtym czasie brzmiało to jak obietnica rozciągnięta przez trzy kolejne drugie miejsca. Teraz te słowa brzmią proroczo.
Wzrost był systematyczny i drobiazgowy. Końcowe pozycje Arsenalu w Premier League opowiadają historię: ósme w pierwszym pełnym sezonie, potem piąte, następnie trzy razy z rzędu drugie, a w końcu pierwsze. Każdy krok w górę był budowany na przyrostowych zyskach – więcej goli, szczelniejsza obrona, większa wiara. Podstawowe statystyki od dawna wskazywały na drużynę gotową do przełamania; w tym sezonie liczby w końcu przełożyły się na trofeum.
Dla klubu implikacje są ogromne. 22-letnie oczekiwanie dobiegło końca. Pokolenie fanów, które nigdy nie widziało Arsenalu podnoszącego ligowe trofeum, może teraz cieszyć się tym momentem. Tytuł utrwala również dziedzictwo Artety jako architekta nowoczesnego, odpornego Arsenalu. Zmienia narrację z wiecznych pretendentów na prawdziwą potęgę, przygotowując grunt pod trwały sukces.
Kampania nie jest jednak całkowicie zakończona. Arsenal wkrótce uda się do Budapesztu na europejski finał, zamykając wyczerpujący sezon 63 meczów. To, że tak morderczy harmonogram nie zdołał wykoleić ich krajowej walki, wiele mówi o kondycji i mentalności zespołu. Cokolwiek stanie się na kontynencie, korona Premier League już czyni tę kampanię historyczną.
Z głębin 2019 roku na szczyt 2026 roku, Arsenal Artety dokonał niezwykłej transformacji. Została zbudowana na defensywnym stalowym charakterze, pomysłowości przy stałych fragmentach gry i niezłomnym duchu. Długie oczekiwanie wreszcie się skończyło.
Na podstawie raportów Sky Sports.