Menadżer Arsenalu Mikel Arteta wezwał swoich piłkarzy do właściwego wykorzystania obecnego impetu, gdy klub stoi na progu zakończenia 22-letniego oczekiwania na tytuł Premier League. Zespół przygotowuje się również do finału Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain, a Kanonierzy mają prawdziwą szansę na zdobycie historycznego dubletu ligowego i europejskiego w tym sezonie.
Zespół z północnego Londynu zajmuje obecnie pierwsze miejsce w tabeli i w niedzielę uda się na London Stadium, aby zmierzyć się z West Ham. Nawet jeśli Manchester City zmniejszy przewagę do dwóch punktów, pokonując Brentford w sobotę, zwycięstwo Arsenalu postawiłoby ich w zasięgu trofeum. Kadra Artety przeszła przez trudny okres, który obejmował porażkę na Etihad i odpadnięcie z Pucharu Anglii, ale menadżer wierzy, że pojawił się nowy duch jedności.
Arteta był zdeterminowany, aby zignorować zewnętrzny szum, a w szczególności krytykę ze strony tego, co nazwał "policją świętowania", po radosnych scenach jego drużyny po zapewnieniu sobie miejsca w finale Ligi Mistrzów. Podkreślił, że uwaga pozostaje całkowicie skupiona na bieżącym zadaniu. "Myślę, że jesteśmy w naprawdę dobrym momencie" - stwierdził Arteta, zauważalną energię w zespole. "Myślę, że musimy tę energię kanalizować we właściwy sposób – jest bardzo, bardzo potężna."
Menadżer wskazał na konkretny moment, który pomógł zmobilizować zespół po porażce z Manchesterem City. Wskazał na okrzyk mobilizujący "To nie jest koniec" pomocnika Declana Rice'a w szatni jako przełomowy punkt zwrotny. Arteta opisał to jako początek zdania, które zakończyło się wspólnym przekonaniem, że nadal osiągną swoje cele, uczucie, które natychmiast wyczuł wśród piłkarzy.
Kilka czynników przyczyniło się do odrodzenia Arsenalu. Kluczowa była poprawa napastnika Viktora Gyökeresa, który zdobył dziewięć goli w ostatnich 11 występach. Arteta podkreślił również swoją decyzję opartą na "przeczuciu" o ustawieniu Mylesa Lewisa-Skelly'ego w pomocy i terminowy powrót do formy kluczowego skrzydłowego Bukayo Saki. Elementy te pomogły zmienić narrację z potencjalnego załamania na oczekiwanie na mistrzów.
Droga naprzód jest jasna, choć nie pozbawiona wyzwań. Po meczu z West Ham Arsenal podejmie już zdegradowane Burnley w swoim ostatnim meczu u siebie, co stanowi okazję do poprawy różnicy bramek. Sezon zakończy się wyjazdem do Crystal Palace, meczem skomplikowanym dla rywali przez zbliżający się finał Ligi Konferencji. Arteta nie patrzy jednak tak daleko w przyszłość, nalegając, że jego zespół musi po prostu być lepszy od każdego przeciwnika, z którym się zmierzy.
"To, co napędza i naprawdę popycha zespół, to ta niesamowita wola zwycięstwa" - wyjaśnił Arteta. "Pokazaliśmy przez ostatnie trzy lub cztery sezomy, do czego jesteśmy zdolni pod względem występów i konsekwencji, a teraz chodzi o dostarczenie wyników, gdy moment jest najważniejszy." Ostatnie kroki w tym długo oczekiwanym dążeniu do tytułu rozpoczną się w ten weekend we wschodnim Londynie.
Na podstawie doniesień z Football | The Guardian.