Arsenal zbliżył się do swojego pierwszego tytułu Premier League od 22 lat po dramatycznym zwycięstwie 2-1 nad West Ham United na London Stadium w niedzielę. Kanonierzy, znani ze swojego nerwowego stylu, zostawili zdobycie trzech punktów na ostatnią chwilę, a zwycięski gol padł po kontrowersyjnej analizie VAR, która anulowała wyrównanie West Ham w doliczonym czasie gry.
Mecz przebiegał według znanego schematu dla Arsenalu w tym sezonie: dominacja, frustracja i późny zwrot akcji. Po objęciu prowadzenia golem w pierwszej połowie, Arsenal pozwolił West Ham na wyrównanie w doliczonym czasie. Jednak sędzia Chris Kavanagh, po konsultacji z monitorem przy linii, anulował wyrównanie z powodu faulu w akcji, wywołując debatę wśród ekspertów i kibiców.
"Chyba dzisiaj zrozumiałem, jak trudna i jak wielka jest praca sędziego" – powiedział Mikel Arteta, który przyznał, że decydują małe marginesy. "Ponieważ mówisz o momencie, który może zadecydować o historii, o kierunku dwóch wielkich klubów walczących z całych sił o osiągnięcie swoich celów."
Dzięki temu zwycięstwu Arsenal jest teraz dwa zwycięstwa od podniesienia trofeum. Ich pozostałe mecze to spotkania z Burnley, drugą najsłabszą drużyną w lidze, oraz Crystal Palace, które może być rozproszone przez zbliżający się finał europejskich rozgrywek. Ale jak zauważa The Guardian, ten Arsenal "nie robi rzeczy prosto."
Emocjonalne obciążenie kibiców jest ogromne. The Guardian opisał to doświadczenie jako "karmienie stopami naprzód przez emocjonalny rozdrabniacz do drewna", co rezonuje z fanami, którzy przez dziesięciolecia znosili bliskie niepowodzenia. Arteta jednak pozostaje skoncentrowany. "Liczy się tylko teraźniejszość i sprawienie, by wydarzyło się to w danym dniu" – powiedział. "Zostały jeszcze dwa mecze. Jedyne, na czym się skupiamy, to Burnley."
Tymczasem nadzieje Manchesteru City na tytuł wiszą na włosku. Drużyna Pepa Guardioli gra w środę wieczorem z Crystal Palace, a wszystko mniej niż przekonujące zwycięstwo może skutecznie zakończyć ich walkę o tytuł. City czekają także mecze z Bournemouth i Aston Villą w ostatnich kolejkach, z których obie drużyny walczą o kwalifikację do europejskich pucharów.
Menedżer Crystal Palace Oliver Glasner bagatelizował jakiekolwiek sugestie o odpuszczaniu. "Nie jestem odpowiedzialny za Arsenal ani za Manchester City" – powiedział. "Jestem odpowiedzialny za Crystal Palace i jestem opłacany za robienie tego, co najlepsze dla Crystal Palace." Pomimo jego uwag, priorytetem Palace może być zbliżający się finał, co potencjalnie osłabi ich skład w meczach z oboma pretendentami do tytułu.
Droga Arsenalu do chwały wydaje się prosta na papierze, ale ich niedawna historia sugeruje coś innego. Zdolność drużyny do wywoływania niepokoju nawet w rutynowych sytuacjach stała się ich znakiem rozpoznawczym. Jednak z metą na horyzoncie, podopieczni Artety wykazali się odpornością w walce o wyniki.
Wyścig o tytuł zależy teraz od tego, czy Arsenal poradzi sobie z presją końcówki sezonu. Jeśli wygrają dwa najbliższe mecze, 22-letnie oczekiwanie dobiegnie końca. Jeśli nie, City wciąż może przejąć koronę. Na razie piłka jest po stronie Arsenalu, a emocjonalny rollercoaster wkracza w ostatnie zakręty.
Na podstawie raportów z The Guardian.