Tottenham Hotspur pozostaje w napiętej walce o utrzymanie po frustrującym remisie 1:1 z Leeds United na Tottenham Hotspur Stadium. Wynik ten sprawia, że drużyna Roberto De Zerbiego ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową, a do końca sezonu pozostały dwa mecze, co utrzymuje presję w miarę zbliżania się finiszu rozgrywek.
Mecz rozpoczął się obiecująco dla Spurs. Mathys Tel, młody francuski napastnik, popisał się momentem geniuszu, otwierając wynik – posłał piłkę w okno z doskonałego strzału, dając swojej drużynie prowadzenie w pierwszej połowie. Wyglądało to na zakończenie fatalnej passy u siebie – Tottenham nie wygrał meczu ligowego na własnym stadionie od 6 grudnia, co trwało prawie pięć miesięcy.
Jednak narracja zmieniła się diametralnie w drugiej połowie. Tel, próbując odzyskać pozycję po błędzie w obronie, wpadł w nieostrożny wślizg na Ethana Ampadu, powodując wyraźny rzut karny. Dominic Calvert-Lewin, talizman Leeds, podszedł do piłki i wyrównał z jedenastki, pozostawiając miejscowych kibiców zawiedzionych.
De Zerbi, który przejął stery od Igora Tudora w zeszłym miesiącu, przyznał, że to niepowodzenie, ale pozostał nieugięty. „Będzie ciężko do ostatniej minuty przeciwko Evertonowi” – powiedział, odnosząc się do finału sezonu z Evertonem. „Ale po meczu z Sunderland trudno było się podnieść, aby utrzymać dwa punkty przewagi nad West Ham. Nie możemy zapominać, jaka była sytuacja zaledwie 15 dni temu. Nie możemy zapominać, że zdobyliśmy osiem punktów w czterech meczach.”
Remis utrzymuje Tottenham na 17. miejscu, dwa punkty przed West Ham, który zajmuje ostatnią strefę spadkową. West Ham ma jednak pozornie korzystniejszy terminarz: jedzie do Newcastle, a następnie w ostatniej kolejce podejmuje Leeds. Tymczasem Spurs czeka trudny wyjazd do Chelsea i mecz u siebie z Evertonem.
De Zerbi szybko stanął w obronie swojego młodego napastnika Tela po meczu. „Duży uścisk i duży pocałunek, nic więcej” – powiedział o swojej reakcji na 20-latka. „To młody zawodnik, wielki talent. Strzelił wielką bramkę i popełnił błąd. Nie rozegrał jeszcze zbyt wielu meczów w swojej karierze i musimy to zaakceptować, ale jestem dumny.”
Remis podkreślił także odporność Leeds. Przyjezdni, prowadzeni przez zdeterminowany zespół, nie przegrali od 3 marca i mają udany sezon. De Zerbi pochwalił ich występ: „Ostatnia porażka Leeds to 3 marca u siebie. A West Ham musi zagrać z Leeds u siebie i myślę, że Leeds zagra jak dzisiaj, z tym samym duchem i tymi samymi cechami, bo robią świetny sezon.”
Wynik ma istotne konsekwencje dla walki o utrzymanie. Zostały już tylko dwa mecze, każdy punkt jest na wagę złota. Niemożność wygrania u siebie przez Tottenham ponownie rodzi pytania o ich mentalną kruchość, ale De Zerbi zapewnił, że nie ma blokady mentalnej. „Nie mamy blokady mentalnej u siebie” – oświadczył stanowczo. „Graliśmy wystarczająco dobrze, aby wygrać. Piłka nożna potrafi być okrutna.”
Pod koniec meczu James Maddison upadł po wślizgu, domagając się rzutu karnego, ale nie został on podyktowany. De Zerbi nie chciał komentować tego incydentu, skupiając się na szerszym kontekście. „Wolę mówić o wysiłku zespołu” – powiedział. „Musimy patrzeć w przyszłość.”
Walka o utrzymanie sprowadza się teraz do nerwów i determinacji. Los Spurs może ostatecznie rozstrzygnąć się w ostatnim dniu przeciwko Evertonowi, drużynie, która sama walczy o przetrwanie. Dla Leeds remis utrzymuje ich matematycznie w grze i daje nadzieję fanom. Jak ujął to De Zerbi, walka będzie trwać „do ostatniej minuty.”
Na podstawie raportów z The Guardian.