Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Dlaczego Arteta jest największym fanem Bournemouth w

Premier LeagueArsenal vs BurnleyArsenalBurnleyBournemouthManchester CityEintracht FrankfurtParis Saint-GermainSheffield WednesdayBośnia i HercegowinaMilton Keynes DonsBorussia DortmundManchester UnitedNottingham Forest

Mikel Arteta mówi, że będzie największym fanem Bournemouth, ponieważ Arsenal jest o jeden wynik od tytułu. Potknięcie Man City w Bournemouth daje koronę

Arsenal znalazł się o krok od pierwszego tytułu Premier League od ponad dwóch dekad po ciężko wywalczonym zwycięstwie 1-0 nad Burnley w Monday Night Football. Wynik sprawia, że zespół Mikela Artety potrzebuje tylko potknięcia Manchesteru City w Bournemouth we wtorek, aby zostać koronowanym na mistrza. Biorąc pod uwagę nieustępliwą formę City, która sprawia, że każda utrata punktów jest rzadkością, los Kanonierów zależy teraz od jednego z najmniej prawdopodobnych sojuszników – Wiśni.

Arteta nie starał się ukrywać swojego nowego sojuszu na konferencji prasowej po meczu, deklarując, że będzie "największym fanem Bournemouth w historii" podczas kluczowego spotkania. Menadżer Arsenalu łączy głęboko osobista więź z klubem z południowego wybrzeża poprzez swojego przyjaciela z dzieciństwa Andoniego Iralolę, który dorastał z nim i grał z nim w drużynach młodzieżowych Kraju Basków. Ta więź dodaje emocjonalnego wymiaru i tak już wieczorowi o wysoką stawkę.

Bournemouth Iraoli przystępuje do meczu z niezwykłą serią 16 meczów bez porażki, najdłuższą aktywną passą w europejskich topowych ligach. Starcie na Vitality Stadium będzie także ostatnim meczem domowym Hiszpana w roli trenera Wiśni, co stanowi dodatkową motywację dla drużyny zdeterminowanej, aby pożegnać swojego menadżera w stylu. Dla Arsenalu równanie jest proste: jeśli City nie wygra, tytuł trafia do północnego Londynu.

Narrację zaostrzyło publiczne poparcie Pepa Guardioli dla West Hamu przeciwko Arsenalowi zaledwie tydzień wcześniej. Teraz role się odwróciły, a Arteta otwarcie kibicuje rezultatowi, który da mu ostateczną nagrodę. „Dla Andoniego, wszystkich zawodników i wszystkich kibiców Bournemouth, myślę, że wszyscy jesteśmy [fanami Bournemouth], ponieważ wiemy, co to znaczy, jeśli osiągną wynik” – powiedział Arteta Sky Sports.

Droga Arsenalu na skraj została zdefiniowana przez odporność i defensywną stal, czego przykładem jest zwycięstwo z Burnley – ich ósme zwycięstwo 1-0 w sezonie ligowym. Gol Kaia Havertza tuż przed przerwą, dobrze rozegrany stały fragment gry, okazał się decydujący. Mimo to Kanonierzy przeżyli nerwowy moment, gdy Havertz uniknął czerwonej kartki za wysoki wślizg na Lesleyu Ugochukwu. Decyzję tę, jak przyznał Arteta, wzbudziła niepokój. „Cóż, na pewno byłem zaniepokojony, gdy to sprawdzali” – przyznał.

Pomimo napięcia, ludzie Artety utrzymali czyste konto, kontynuując trend, który sprawił, że „One Nil to the Arsenal” stało się drugim najczęstszym wynikiem w Premier League w tym sezonie. Umiejętność wyciskania wyników, gdy nie gra się najlepiej, stała się znakiem rozpoznawczym ich walki o tytuł – cechą, która oddala ich od chwały o 90 minut.

Arteta ujawnił, że nie będzie oglądał meczu Bournemouth ze swoimi zawodnikami, ale włączy go w domu, spędzając wieczór z rodziną. „Nie wiem, jak długo będę go oglądał” – powiedział. „Będę przed telewizorem, ale nie wiem, ile będę w stanie obejrzeć, taka jest rzeczywistość”. To wyznanie oddaje nieznośne napięcie wyścigu o tytuł, który rozstrzygnie się w ostatniej chwili.

Zapytany, jak radzi sobie z nerwami, Arteta – znany ze swojego intensywnego zachowania na ławce – dał rzadki moment humoru. „Myślałem, że ilość włosów, którą mam, nigdy nie zniknie. Ale myślę, że ta praca wystawi je na próbę do granic możliwości”. Cytat podkreśla osobiste koszty gonienia za trofeum, które umyka Arsenalowi od czasów Niepokonanych w 2004 roku.

Gdyby Manchester City się potknął, koronacja dopełniłaby niezwykłego trzyletniego projektu pod wodzą Artety, który odbudował klub z przeciętności w środku tabeli do prawdziwego pretendenta. Potwierdziłoby to również jego wiarę w młody, technicznie utalentowany zespół, który często był krytykowany za brak instynktu zabójcy. Triumf w tytule zmieniłby narrację zdecydowanie na jego korzyść.

Dla Bournemouth perspektywa bycia pogromcą – i dania Irali idealnego pożegnania – jest potężną motywacją. Wiśnie nie mają nic do stracenia, a do obrony najdłuższą passę bez porażki w lidze. Arteta będzie patrzył z bijącym sercem, mając nadzieję, że jego przyjaciel z dzieciństwa wyświadczy mu ostateczną przysługę zawodową. Na podstawie raportów Sky Sports.