W dniu finału Ligi Mistrzów, czasie zwykle zarezerwowanym na świętowanie lub refleksję, Liverpool rzucił bombę, która odbiła się echem w europejskim futbolu. Klub ogłosił rozwiązanie kontraktu z Arne Slotem, kończąc kadencję Holendra na Anfield po zaledwie dwóch sezonach. Moment – podważający echo największej nocy futbolu klubowego – wydawał się wręcz okrutny, ale dla tych, którzy obserwowali alarmujący regres Liverpoolu, był to kulminacja sezonu, który poszedł strasznie źle.
Kontrast między pierwszym a drugim sezonem Slota nie mógł być większy. Przejmując drużynę po Jürgenie Kloppie latem 2024 roku, Slot poprowadził Liverpool do tytułu mistrza Premier League z komfortową dziesięciopunktową przewagą nad Arsenalem. Już wtedy jednak szeptano, że futbol jest mniej intensywny, bardziej sterylny niż heavy-metalowy rock, który kiedyś definiował the Reds. Był to triumf zbudowany na kontroli i pragmatyzmie, ale położył podwaliny pod kryzys drugiego roku, który przerodził się w pełnowymiarowy kryzys.
Sezon 2025-26 był od początku mozolny. Liverpool utykał na piąte miejsce, ledwo zdobywając kwalifikację do Ligi Mistrzów w ostatnim dniu z marnymi 60 punktami – najniższym wynikiem od dekady. We wszystkich rozgrywkach poniósł 19 porażek, liczbę nie do pomyślenia w erze Kloppa. Poczucie oderwania było namacalne; to już nie był szalejący Liverpool, którego bali się przeciwnicy.
Cień wisiał nad drużyną od lata, którego nie da się zmierzyć statystykami. Tragiczna śmierć Diogo Joty w wypadku drogowym zdruzgotała szatnię. Choć dokładny wpływ na wyniki jest nieznany, emocjonalne żniwo było jasne. Slot musiał prowadzić pogrążoną w żałobie drużynę, jednocześnie integrując oszałamiające 500 milionów euro wydane na transfery – Hugo Ekitike'a, Alexandra Isaka, Floriana Wirtza, Jeremie Frimponga i Milosa Kerkeza. Presja natychmiastowych wyników przy takich wydatkach była ogromna, a zyski katastrofalne. Tylko Ekitike wyszedł z tego z jakimś kredytem; inni borykali się z kontuzjami i słabą adaptacją.
Jeśli nowi zawiedli, uznane gwiazdy były równie winne. Ibrahima Konaté, Cody Gakpo i Alexis Mac Allister – wszyscy rzekome filary nowej ery – przeżyli przeciętne sezony. Ale najostrzejszy spadek dotyczył Mohameda Salaha. Egipcjanin, który w pierwszym mistrzowskim sezonie Slota zdobył 29 bramek w lidze, w Premier League strzelił tylko 7. W wieku 34 lat jego zmierzch był nagły i brutalny, pozbawiając Liverpool najbardziej niezawodnego ostrza.
Styl gry stał się cotygodniowym źródłem frustracji. Anfield, niegdyś tygiel zaciekłego pressingu i szybkich przejść, był poddany wolnym, mozolnym meczom pozbawionym charakterystycznej gorączki. Dno przyszło 9 maja, gdy bezbarwny remis 1-1 z Chelsea przyniósł Liverpoolowi zaledwie sześć strzałów. Tłum wyraził swoje niezadowolenie, wygwizdując Slota i jego zawodników z boiska. To był druzgocący werdykt od Kop, miejsca, gdzie cierpliwość zwykle sięga głęboko.
Europejska porażka pogłębiła nędzę. W Lidze Mistrzów porażka 4-0 w dwumeczu z Paris Saint-Germain obnażyła przepaść między obecnym stanem Liverpoolu a elitą. Drugi mecz na Parc des Princes był szczególnie gorszący; decyzja Slota o ustawieniu pięcioosobowej obrony była powszechnie interpretowana jako biała flaga, wyrzeczenie się ambicji, które rozwścieczyło kibiców i komentatorów.
Steven Gerrard, mówiący w TNT Sports w Budapeszcie tuż przed finałem Ligi Mistrzów, dokonał ostrej oceny. „Nie było łatwo zostać mistrzem Anglii – wiem to lepiej niż większość – ale od miesięcy już nie wyglądaliśmy jak Liverpool. Często oglądanie tego było bolesne” – powiedział. „Pierwsza reakcja to zaskoczenie, ale po analizie wydaje się to właściwą decyzją.” Słowa legendy klubu niosły ciężar kibiców, którzy stracili wiarę.
Za kulisami hierarchia Liverpoolu nie próżnowała. Od stycznia Fenway Sports Group i dyrektor sportowy Michael Edwards dyskretnie sondowali potencjalnych następców. Skontaktowano się z Pierre'em Sage'em z Lens i Sebastianem Hoenessem ze Stuttgartu, ale wyraźnym faworytem jest Andoni Iraola. Praca Hiszpana w Bournemouth – poprowadzenie ich do historycznego pierwszego awansu do Ligi Europy – uczyniła go preferowanym kandydatem do przywrócenia tożsamości i intensywności, której pragnie Liverpool.
Decyzja o zwolnieniu Slota nie była zatem odruchową reakcją na pojedynczą porażkę, ale kulminacją miesięcy strategicznego planowania. Odzwierciedla to klub, który zdaje sobie sprawę z głębi swojego regresu i potrzeby nowego kierunku. Następna nominacja będzie krytyczna; z drużyną rozdętą przez drogie nabytki i kibicami tęskniącymi za dawnym ogniem, Iraola – lub ktokolwiek przejmie stery – musi ponownie połączyć Liverpool z jego duszą. Na podstawie doniesień L'Equipe.