28-letnie oczekiwanie Szkocji na występ na Mistrzostwach Świata dobiegło końca. Kiedy drużyna Steve'a Clarke'a wybiegnie przeciwko Haiti w Nowym Jorku 13 czerwca, będzie to koniec pokoleniowej suszy, która stała się narodową obsesją. Dramatyczne zwycięstwo 4-2 w barażu z Danią na Hampden Park dostarczyło tego rodzaju dreszczyku, który cementuje legendy – niesamowity przewrotka Scotta McTominaya i odważne uderzenie Kenny'ego McLeana z połowy boiska w doliczonym czasie gry będą odtwarzane przez dziesięciolecia. Dla narodu, który ostatni raz cieszył się tą sceną we Francji w 1998 roku, kwalifikacja była jak egzorcyzm.
Jednak kolejne miesiące wprowadziły nutę ostrożności. Bezpktorne porażki z Japonią i Wybrzeżem Kości Słoniowej w meczach towarzyskich, w połączeniu z publiczną frustracją Clarke'a z powodu nierozstrzygniętego kontraktu, stłumiły euforię po kwalifikacji. Jednak sam Clarke uchwycił emocjonalną wagę osiągnięcia, wspominając niezliczone uściski dłoni od nieznajomych na lotniskach. „Liczba ludzi, którzy podchodzą do ciebie i po prostu chcą uścisnąć ci dłoń, podziękować i pogratulować, to dość wyjątkowe uczucie” – powiedział. Nastroje pozostają w przeważającej mierze optymistyczne, ale rzeczywistość boiskowa wymaga uczciwej oceny.
Losowanie grupy Szkocji oferuje namacalną drogę do fazy pucharowej po raz pierwszy w ich historii. Mecz otwarcia z Haiti jest nie do negocjacji: zwycięstwo przeniosłoby ich na silną pozycję przed spotkaniami z Marokiem i Brazylią. Haiti, sklasyfikowane poza pierwszą 80, jest do pokonania, ale niesie ze sobą nieprzewidywalność debiutanta. Maroko udowodniło swoją wartość, docierając do półfinałów w 2022 roku, podczas gdy Brazylia jest wiecznym faworytem. Clarke zna arytmetykę: wygrana z Haiti i zdyscyplinowany występ przeciwko silniejszym przeciwnikom mogą ich przepuścić, prawdopodobnie jako jedna z najlepszych drużyn z trzeciego miejsca, jeśli nie z pierwszej dwójki.
Taktycznie Clarke prawdopodobnie wystawi dwóch napastników przeciwko Haiti, odpowiadając na krytykę, którą otrzymał za negatywną taktykę w meczu o wszystko z Węgrami na Euro 2024. Pragmatyczny menedżer preferuje dobrze wyćwiczoną defensywę i zabójcze kontrataki – formułę, która dobrze służyła Szkocji w kwalifikacjach, ale zawodziła przeciwko elitarnym zespołom. Przeciwko Maroku i Brazylii spodziewane jest bardziej konserwatywne ustawienie, opierające się na energii biegających pomocników i stałych fragmentach gry.
Kadra łączy doświadczenie z garstką młodzieńczych iskier, ale wiek jest problemem. Kapitan Andy Robertson i talizman pomocy John McGinn są po złej stronie trzydziestki, a brak stałego strzelca bramek poza McTominayem i McGinnem z pomocy nakłada na nich duże obciążenie. Pozycja bramkarza była stałą słabością, a środkowi obrońcy są wystarczający, ale nie dominujący. Jednak ten zespół ma ogromne doświadczenie; kadencja Clarke'a została zbudowana na ciągłości i zaufaniu. Ché Adams oferuje mobilność w ataku, ale prawdziwym game-changerem jest McTominay.
Ewolucja McTominaya z pomocnika Manchesteru United do gwiazdy Napoli odzwierciedla jego wpływ na reprezentację Szkocji. Przewrotka przeciwko Danii uwieczniła go w sztuce ulicznej Glasgow, a jego zdolność do późnego wbiegania w pole karne daje Szkocji unikalną broń. To Alex McLeish, poprzednik Clarke'a, przekonał urodzonego w Anglii pomocnika do gry dla Szkocji – dar, który wciąż przynosi korzyści. Obok niego Ryan Christie jest niedoceniany: jego jakość techniczna, pressing i zagrożenie z dystansu czynią go kluczowym trybikiem. Może nie trafia na nagłówki, ale jego wkład może być decydujący.
Dżokerem jest Ben Gannon-Doak. Wypożyczenie 20-letniego skrzydłowego z Liverpoolu do Bournemouth zostało zakłócone przez kontuzje, ale jego bezpośredniość i elektryzująca szybkość oferują wymiar, którego Szkocji brakuje gdzie indziej. Jego zdemontowanie Josko Gvardiola w meczu Ligi Narodów z Chorwacją wskazuje na jego potencjał. Clarke wzywa do cierpliwości, ale na scenie Mistrzostw Świata jego nieustraszoność może otworzyć obrony.
Podróżujący kibice Szkocji będą rywalizować z każdymi innymi pod względem kolorystyki i hałasu. Tartan Army, ubrani w kiltach i napędzani dobrą wolą (i znaczną ilością alkoholu), sprawią, że miasta na wschodnim wybrzeżu będą wydawać się domem. Szacuje się, że dziesiątki tysięcy będą podróżować nawet bez biletów na mecze, po prostu po to, by być częścią imprezy. Ciekawy wątek poboczny: 34 z 45 prezydentów USA ma szkockie pochodzenie, a matka Donalda Trumpa pochodzi z Hebrydów Zewnętrznych. Przywiązanie Trumpa do Szkocji jest dobrze udokumentowane – choć nieodwzajemnione – a jego pola golfowe utrzymują tam związek. Jest prawdopodobne, że drużyna Clarke'a będzie jego drugim ulubionym zespołem, co stanowi humorystyczny przypis do poważnej kampanii.
Bliskie powiązania Szkockiego Związku Piłki Nożnej z FIFA czynią polityczny protest mało prawdopodobnym, a uwaga skupi się na piłce nożnej. Dla kraju, który stracił nadzieję na powrót na Mistrzostwa Świata, sama obecność jest zwycięstwem. Ale Clarke i jego zawodnicy nie są usatysfakcjonowani. Awans do fazy pucharowej postawiłby tę drużynę obok legend z 1974, 1978 i 1990 roku. Mecz otwarcia z Haiti zdefiniuje narrację. Jak powiedział Andy Robertson o przemowie Clarke'a przed meczem z Danią: „To jedna z najlepszych, jakie kiedykolwiek słyszałem przed meczem”. Szkocja potrzebuje tej elokwencji ponownie. Na podstawie doniesień Guardiana.