Finał sezonu Liverpoolu został przyćmiony przez burzę modową. Remis 1:1 z Brentford na Anfield nie tylko oznaczał emocjonalne pożegnanie z klubowymi legendami Mohamedem Salahem i Andym Robertsonem, ale także debiut nowego, szeroko dyskutowanego domowego stroju.
Kibice szybko ruszyli na media społecznościowe, aby wskazać rażące niedopasowanie między koszulką a spodenkami. Koszulka miała żywą czerwoną bazę z geometrycznym wzorem, podczas gdy spodenki wydawały się znacznie ciemniejsze i jednolite. Adam Rowe napisał, że spodenki „są zupełnie innym odcieniem czerwieni”, co spotkało się z powszechnym echem.
Jednak chromatyczny konflikt nie jest błędem produkcyjnym. Adidas i Liverpool celowo odtworzyli wygląd stroju z sezonu 1989-90, który przyniósł klubowi pierwsze od dziesięcioleci mistrzostwo ligi. Ten klasyczny projekt również łączył wzorzystą koszulkę z jednolitymi, głęboko czerwonymi spodenkami.
Dla kibiców w pewnym wieku strój przywołuje wspomnienia Johna Barnesa i Iana Rusha pędzących skrzydłami w drodze po tytuł. Czynnik nostalgii jest ogromny, ale nowocześni fani przyzwyczajeni do bezszwowego brandingu uznali retro podejście za rażące.
Oficjalne oświadczenie klubu opisało strój jako „odważny, jednolity wygląd” z „głęboko czerwonymi spodenkami i skarpetami”, ale wielu twierdzi, że brak ciągłości wzoru podważa tę jedność. W telewizji różnica jest jeszcze bardziej wyraźna z powodu korekcji kolorów, choć podobno w rzeczywistości jest mniej widoczna.
Na boisku remis zapewnił piątą lokatę i miejsce w Lidze Mistrzów dla ludzi Arne Slota, ratując coś z sezonu bez trofeów. Dzień miał dodatkową wagę, gdy kibice Anfield żegnali Salaha i Robertsona, dwóch filarów ery Jürgena Kloppa.
Jednak dyskusja o stroju odzwierciedla głębsze napięcie w Liverpoolu: rozdarcie między oddawaniem czci przeszłości a modernizacją na przyszłość. Hierarchia klubu wie, że sukces na boisku ostatecznie napędza sprzedaż strojów, a piąte miejsce nie jest oczekiwanym standardem.
Wraz z nadchodzącym letnim oknem transferowym uwaga już przeniosła się na wzmocnienia. Jednym z nazwisk wysoko na liście jest Yan Diomande, 19-letni skrzydłowy z Wybrzeża Kości Słoniowej, który przebił się w RB Leipzig dzięki szybkości i zwodom.
Diomande reprezentuje dokładnie typ zawodnika, na którego Liverpool celował w ostatnich oknach: młody, wybuchowy i gotowy do walki o miejsce w składzie. Jego potencjalne przybycie może oznaczać początek nowego tercetu ofensywnego, zwłaszcza przy odejściu doświadczonych napastników.
Ostatecznie kontrowersja wokół stroju przeminie, ale decyzje podjęte w nadchodzących miesiącach ukształtują trajektorię Liverpoolu. Czy niedopasowane spodenki staną się kultowym klasykiem, czy zapomnianym przypisem, zależy od zdolności drużyny do połączenia retro stylu z nowoczesnym sukcesem. Na podstawie raportów BBC Sport.