New York Knicks są teraz tylko dwa zwycięstwa od swojego pierwszego występu w finale NBA od ponad dwóch dekad po rozbiciu Cleveland Cavaliers 109-93 w meczu 2 finałów Konferencji Wschodniej w czwartkowy wieczór. Dzięki miażdżącemu zwycięstwu w Madison Square Garden Knicks objęli prowadzenie w serii 2-0 i przedłużyli swoją passę zwycięstw w play-off do dziewięciu meczów – najdłuższą taką serię w lidze od czasu, gdy Boston Celtics wygrali 10 z rzędu w drodze do mistrzostwa w 2024 roku.
Josh Hart zdobył rekordowe w karierze play-off 26 punktów, trafiając kluczowe trójki i atakując obręcz z nieustępliwą energią. Po słabym początku rzutowym, w którym spudłował pierwsze trzy próby z dystansu – co skłoniło go do gryzienia koszulki z frustracji – Hart nigdy nie stracił pewności siebie. „Wiedziałem, że muszę po prostu dalej rzucać, a jeśli to zrobię, będzie dobrze” – powiedział. Jego zwrot akcji napędził decydującą serię Knicks w trzeciej kwarcie i zdobył uznanie trenera Mike'a Browna, który nazwał to „po prostu świetnym meczem Josha”.
Jalen Brunson mistrzowsko kierował atakiem, kończąc z 19 punktami i osobistym rekordem play-off 14 asyst. Po cichej pierwszej połowie z zaledwie dwoma punktami, zapoczątkował przełamującą serię 18-0 trójką na początku trzeciej kwarty i dorzucił kolejne dwa kosze podczas tego rajdu. Opanowanie i umiejętność kreowania gry Brunsona były motorem sukcesu Nowego Jorku, zamieniając potencjalny upadek w pogrom.
Karl-Anthony Towns zanotował double-double z 18 punktami i 13 zbiórkami, zapewniając siłę w polu trzech sekund i spacing, z którym Cleveland miało problemy. Mikal Bridges dodał 19 punktów, a Knicks zaprezentowali głębię i wszechstronność, które uczyniły ich najgroźniejszym zespołem w konferencji. Równowaga w zdobywaniu punktów – czterech graczy z 18 lub więcej punktami – ostro kontrastowała z poleganiem Cavaliers na Donovanie Mitchellu i Jamesie Hardenie.
Punkt zwrotny nastąpił w połowie trzeciej kwarty. Prowadząc 53-49 w przerwie, Knicks pozwolili Cleveland na zdobycie pierwszych dwóch koszy w drugiej połowie, co doprowadziło do remisu. Nowy Jork odpowiedział z furią: serią 18-0 w ciągu następnych pięciu minut, która stłumiła wszelkie myśli o powtórce comebacku. Brunson ją rozpoczął, Hart trafił dwie trójki, i gdy kurz opadł, Knicks prowadzili 71-53 z 5:36 do końca tercji. Wyprzedane trybuny Garden oszalały, skandując „Knicks in four! Knicks in four!” gdy podstawowi gracze schodzili na ławkę pod koniec czwartej kwarty.
Cleveland, mimo że zmniejszyło stratę do jednocyfrowej na początku ostatniej kwarty, skazało się na porażkę słabym rzucaniem osobistym. Cavaliers spudłowali 10 rzutów z linii, kończąc z żałosną skutecznością 68,8 procent, i zmarnowali jakąkolwiek szansę na wywarcie realnej presji. Harden, który zdobył 18 punktów, przyznał: „Trudno, gdy nie trafiasz rzutów. To podwójnie obciąża cię w obronie, by zdobywać przechwyty”.
Mitchell zdobył 26 punktów, ale tylko siedem w pierwszej połowie, podsycając spekulacje o kontuzji po jego słabym występie w meczu 1. Jego trójka z syreną na koniec pierwszej kwarty dała Cavs prowadzenie 27-24, ale on i ofensywa nigdy nie znaleźli stałego rytmu przeciwko rojącej się obronie Nowego Jorku. Knicks ograniczyli Cleveland do 42,9% celności rzutów i wymusili 12 strat.
Pomimo zniechęcającego deficytu 0-2, Cavaliers czerpią nadzieję z niedawnej historii. Odbili się z identycznej straty w poprzedniej rundzie, a Mitchell przyjął wyzywający ton: „Nie ma co spuszczać głowy. Bronili własnego parkietu, a my już to widzieliśmy, więc idziemy do meczu 3”. Jednak Knicks wydają się inną bestią – głębszą, bardziej odporną i grającą z pewnością siebie zrodzoną z tej dziewięciomeczowej passy. Towns ujął skoncentrowane nastawienie: „W naszych myślach jest 0-0. Musimy wygrać następny mecz. To najważniejszy mecz roku i tak go traktujemy”.
Mecz 3 przenosi się w sobotę do Cleveland, gdzie Cavaliers muszą bronić własnego parkietu, aby przedłużyć serię. Zwycięstwo Nowego Jorku praktycznie wywalczyłoby bilet do finału po raz pierwszy od skróconego przez lokaut sezonu 1999, kiedy przegrali z San Antonio Spurs. Dla franczyzy spragnionej mistrzowskiego rodowodu, ta edycja Knicks pisze nowy rozdział – taki, który łączy hart ducha Harta, spryt Brunsona i wszechstronność Townsa w formułę, którą niewielu przeciwników było w stanie rozwiązać.
Droga Cavaliers wymaga natychmiastowych dostosowań: lepszej celności rzutów osobistych, większej rotacji piłki w celu rozbicia defensywnych schematów Nowego Jorku oraz występów vintage Mitchella. Ale Knicks, wspierani przez hałaśliwą publiczność i niezachwianą wiarę, są tylko dwa zwycięstwa od ostatecznej sceny.
Na podstawie raportów Sky Sports.