Kampania Aryny Sabalenki na Roland-Garros zakończyła się złamanym sercem i surową szczerością, gdy liderka światowego rankingu przyznała, że ma ochotę odejść od sportu. Po szokującej porażce w ćwierćfinale z 22-letnią Dianą Shnaider, konferencja prasowa Sabalenki była przesycona rozpaczą; Białorusinka ujawniła natychmiastową chęć „rzucenia tenisa” po niewiarygodnym załamaniu na Roland-Garros.
Liczby stojące za załamaniem są oszałamiające. Sabalenka wygrała pierwszego seta 6-3 i prowadziła 5-3 w drugim, będąc zaledwie dwa gemy od półfinału. Z tej pozycji dominacji – set i podwójne przełamanie przewagi – nie wygrała już ani jednego gema. Shnaider odrobiła straty, wygrywając drugiego seta 7-5, a następnie rozgromiła mentalnie nieobecną Sabalenkę 6-0 w decydującej partii. Łącznie oznaczało to passę 10 przegranych gemów z rzędu dla najwyżej rozstawionej zawodniczki, czego – jak przyznała – nie pamiętała, by kiedykolwiek doświadczyła. „Nie wiem, kiedy ostatnio przegrałam 10 gemów z rzędu” – powiedziała później.
Historia Sabalenki na Roland-Garros to seria bliskich wpadek i emocjonalnej niestabilności. W zeszłym roku prowadziła setem i 4-2 w finale z Coco Gauff, zanim jej gra się rozpadła wśród widocznej frustracji i słyszalnych samopotępień. Tym razem, z broniącą tytułu Gauff, czterokrotną zwyciężczynią Igą Świątek i mistrzynią Australian Open Eleną Rybakiną już poza turniejem, drabinka otworzyła się przed Sabalenką zachęcająco. Zamiast tego presja zdawała się ją ponownie pochłonąć, zamieniając złotą okazję w katastrofalną porażkę.
Rozmawiając z dziennikarzami, Sabalenka nie ukrywała udręki. „Żadnych myśli, żadnych emocji. Po prostu chcę teraz rzucić tenisa, ale zobaczymy za kilka dni. Mam nadzieję, że mentalnie wrócę na właściwe tory” – powiedziała. 27-latka przeanalizowała załamanie dalej, przyznając się do krytycznego błędu mentalnego: „Czuję, że miałam całkiem niezłe szanse w drugim secie. Spieprzyłam, a potem ona wkroczyła i zagrała świetnie. Czuję, że mentalnie nie mogłam się pozbierać po drugim secie. Myślę, że to był mój największy błąd.”
Obrazy, których użyła do opisania swojego stanu psychicznego, były surowe. Mówiła o wejściu w „bardzo głęboką, ciemną dziurę”, z której nie mogła się wydostać, oraz o intensywnej potrzebie uwolnienia frustracji – nawiązując do hipotetycznego „pokoju, do którego wchodzisz i wszystko niszczysz”. Rozważała nawet spędzenie całego dnia właśnie na tym. „Właściwie muszę się wycofać i spróbować znaleźć rozwiązanie, bo jestem tak zmęczona tym, że przegrywam niektóre mecze w niezbyt dobry sposób tylko dlatego, że byłam zbyt emocjonalna” – dodała.
Warunki zewnętrzne mogły przyczynić się do zmiany, choć Sabalenka nie chciała ich używać jako wymówki. Silny wiatr wiejący na korcie Philippe'a Chatriera sprawił, że zakwestionowała, dlaczego dach pozostał otwarty. Przypomniała sobie podobną sytuację z finału w 2025 roku, kiedy dach był otwarty podczas jej meczu z Gauff, ale zamknięty następnego dnia na półfinały mężczyzn, aby poprawić jakość gry. „Nie wiem, dlaczego trzymaliby dach otwarty, gdy było strasznie wietrznie” – powiedziała. Przyznała jednak, że decydującym czynnikiem był jej stan psychiczny, a nie wiatr. „Czuję, że robiło się szaleńczo, może tylko dlatego, że nie byłam w porządku psychicznie.”
Shnaider, numer 17 na świecie, zasługuje na uznanie za swoją odporność i uderzenia pod presją. Młoda Rosjanka w tym sezonie jest wschodzącą siłą i wykorzystała każdy ślad niepewności ze strony bardziej utytułowanej przeciwniczki. W miarę jak rosła liczba błędów Sabalenki, rosła pewność siebie Shnaider, produkując „niewiarygodny” tenis według pokonanej liderki. Wynik nie tylko wysyła Shnaider do jej pierwszego wielkoszlemowego półfinału, ale także otwiera szeroko drabinkę kobiet, ponieważ żadna z trzech najwyżej rozstawionych zawodniczek nie pozostała w grze.
Dla Sabalenki droga naprzód jest niejasna. Jej uwagi o rzuceniu tenisa, choć prawdopodobnie złożone w najsurowszych chwilach po porażce, wskazują na trwającą walkę z mentalną stroną gry, która sporadycznie sabotowała jej ogromny talent. Nawet jako trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa i najpotężniejsza zawodniczka w tourze WTA, ból przegrywania ze zwycięskich pozycji ją gryzie. „Przeszłam przez wiele rzeczy i pokonałam wiele rzeczy” – zastanawiała się. „Muszę po prostu znaleźć tę małą rzecz, która czasami nie działa dla mnie, i mam nadzieję, że uda mi się ją przezwyciężyć.”
Świat tenisa będzie teraz obserwował, jak Sabalenka przetwarza tę porażkę. Sezon trawiasty nadchodzi, a Wimbledon oferuje nowe płótno. Ale blizny z Paryża mogą być głębokie. Jej szczerość co do chęci odejścia, nawet tymczasowej, podkreśla cenę, jaką płaci sport wyczynowy. Najpilniejszym priorytetem jest mentalna rekalibracja – czy to przez czas wolny, pracę z psychologiem, czy po prostu ucieczkę w rutynę. Gdy szuka odpowiedzi, obraz kolejnego załamania na Roland-Garros będzie się utrzymywać, bolesne przypomnienie, jak szybko mogą się odwrócić losy na najwyższym poziomie.
Na podstawie doniesień Sky Sports.