Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Dlaczego Spurs utrzymują się w lidze: Plan De Zerbi na

Premier LeagueCrystal PalaceAston VillaRiver PlateArgentynaTottenhamWędrowcyWest HamArsenalEverton

Tottenham przetrwał dzięki zwycięstwu ostatniego dnia z Evertonem, ponownie kończąc na 17. miejscu. De Zerbi żąda 'pierwszoligowych graczy' i 'top, top

Tottenham Hotspur zapewnił sobie utrzymanie w Premier League ostatniego dnia dzięki ciężko wywalczonemu zwycięstwu nad Evertonem, ale sceny na Tottenham Hotspur Stadium były bardziej ulgą niż świętowaniem. Drugi sezon z rzędu Spurs zakończyli na 17. miejscu, pozycji świadczącej o chronicznym niedocenianiu potencjału klubu tej rangi. Zwycięstwo 1-0, przypieczętowane przez Joao Palhinhę, zamaskowało głębokie pęknięcia, a gdy pierwsza euforia opadła, natychmiast pojawiły się pytania, jak drużyna grająca na nowoczesnym stadionie z wypróbowanym w Lidze Mistrzów składem mogła balansować na krawędzi spadku.

Roberto de Zerbi, włoski trener sprowadzony w trybie awaryjnym po katastrofalnych 44 dniach kadencji Igora Tudora, po raz kolejny udowodnił swoją zdolność do ratowania tonącego okrętu. Ponieważ dołączył późno w sezonie, De Zerbi działał bardziej jako psycholog niż taktyk, przywracając wiarę dzięki wyjazdowym zwycięstwom z Wolves i Aston Villą, a następnie przeprowadzając drużynę przez napięty finisz. Jego wpływ był niezaprzeczalny, ale ciasne uniknięcie degradacji nie może zamaskować systemowych porażek, które doprowadziły Spurs do tego punktu. Sam De Zerbi przyznał pilność: 'Jest teraz około 19:00, a około 20:00 lub 21:00 zaczniemy pracować nad przyszłym sezonem.'

Sezon był mozaiką błędów. Po zwolnieniu Ange Postecoglou, mimo wygrania Ligi Europy w poprzednim sezonie, klub zwrócił się do Thomasa Franka, który wytrzymał tylko osiem miesięcy. Zagadkowa decyzja zarządu o zastąpieniu Franka Tudorem, trenerem nieodpowiednim do potrzeb kadry, spektakularnie się nie powiodła; Tudor prowadził zespół w pięciu porażkach w siedmiu meczach przed szybkim odejściem. Dopiero wtedy hierarchia działała zdecydowanie, sprowadzając De Zerbi, którego reputacja atrakcyjnego, efektywnego futbolu dała promyk nadziei. Jednak bliska katastrofa ujawniła zakulisowe zamieszanie, z CEO Vinai Venkateshamem i dyrektorem sportowym Johanem Lange pod intensywną obserwacją kibiców, którzy widzieli, jak obietnice chwały zamieniają się w walkę o utrzymanie.

Gdy zabrzmiał końcowy gwizdek i rozległo się 'Glory, Glory Tottenham Hotspur', na trybunach rozwinął się gigantyczny transparent: 'Obiecywany sukces. Dostarczana porażka. ENIC won.' Protest oddał nastrój fanów, którzy byli świadkami zaledwie trzeciego ligowego zwycięstwa u siebie w całym sezonie. Okrzyki 'Zostajemy w lidze' – domena wiecznych biedaków – brzmiały dziwnie w przypadku klubu, który otrzymał około 74 miliony funtów za zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów dzięki sukcesowi w Lidze Europy. Dla przedstawicieli właścicielskich, Vivienne Lewis i Nicka Beuchera, siedzących obok niezarządzającego prezesa Petera Charringtona, ulga była namacalna, ale także świadomość, że regres klubu wymaga gruntownego przeglądu.

De Zerbi nie tracił czasu na przedstawienie swojej ambicji. 'W przyszłym sezonie musimy zbudować top, top, top drużynę,' oświadczył. 'Nie musimy zmieniać zbyt wielu graczy w naszej kadrze, ale musimy sprowadzić kilku pierwszoligowych graczy.' Nacisk na pozyskanie elitarnych talentów podkreśla jego uznanie, że samo przetrwanie jest nie do przyjęcia. Jego proaktywne podejście – mobilizowanie kibiców przed meczem, zacięta wymiana zdań z rezerwowym Evertonu Seamusem Colemanem i rugbyowe powalenie przez bramkarza Guglielmo Vicario po golu Palhinhy – pokazało instynktowne zaangażowanie, którego brakowało przez większą część kampanii.

Kontuzje bez wątpienia zakłóciły rytm Spurs. Kluczowi kreatorzy James Maddison i Dejan Kulusevski ominęli znaczące okresy, pozostawiając drużynę bez kreatywności na długie fragmenty. Późne wejście Maddisona z ławki przeciw Evertonowi było przypomnieniem tego, co zostało utracone. Tymczasem kapitan Cristian Romero odłożył na bok osobistą rehabilitację po urazie kolana, aby być dostępnym na mecz o wszystko – decyzja, która wiele mówiła o powadze sytuacji, ponieważ spodziewano się, że zostanie w Argentynie, aby obserwować swój ukochany klub. Jego obecność, wraz z partnerem w środku obrony Micky'm van de Venem, dała kruche poczucie stabilności. Van de Ven później wyraził pewność, że z 'odpowiednimi ludźmi teraz tutaj – odpowiednim menedżerem' klub może iść naprzód, nazywając kolejne 17. miejsca 'nie do przyjęcia.'

Powiedzmy po meczu De Zerbi niosły mieszankę dumy i złości. 'Jestem bardzo szczęśliwy i zachwycony występem moich graczy,' powiedział. 'Pokazali, że są dobrymi ludźmi i top graczami.' Nie mógł jednak powstrzymać się od przytyku w stronę menedżera Evertonu Davida Moyesa, sugerując, że Moyes 'może chciał pomóc West Hamowi utrzymać się w lidze' – nawiązanie do spadku wschodniolondyńskiego klubu, który ostatecznie przypieczętowało zwycięstwo Spurs. Ta uszczypliwość, wygłoszona z uśmiechem, wskazywała na konkurencyjną iskrę, którą De Zerbi chce stale rozpalać w klubie.

Jednak pomimo całej natychmiastowej radości, dłuższa perspektywa jest przygnębiająca. Spurs zakończyli teraz dwa kolejne sezony na 17. miejscu – druzgocąca statystyka dla klubu, który niegdyś regularnie celował w czołową czwórkę. Zespół graczy, pomimo błysków jakości, często przypominał niemotywowany tłum. Dzikie celebracje przy końcowym gwizdku, choć zrozumiałe, były też niekomfortowe; podkreślały, jak bardzo spadły oczekiwania. Właściciele klubu, kierowani przez ENIC, stają przed ponownymi wezwaniami do inwestycji lub sprzedaży, a ruch 'ENIC won' nabiera rozpędu.

Przyszłość jest trudna. De Zerbi musi nie tylko ożywić kadrę, ale także poradzić sobie z potencjalnymi odejściami gwiazd takich jak Romero, który może szukać nowych wyzwań. Letnie okienko transferowe będzie kluczowe. Żądanie Włocha dotyczące 'pierwszoligowych graczy' wystawi na próbę gotowość zarządu do finansowego wsparcia, zwłaszcza po kosztownych błędach ostatnich okienek. Triumf w Lidze Europy wydaje się teraz odległym wspomnieniem, a jego obietnica została zmarnowana przez krótkowzroczne myślenie.

Utrzymanie się Spurs oszczędziło im hańby spadku w dniu, gdy północnolondyński rywal Arsenal zdobył tytuł Premier League na Crystal Palace. Ten kontrast pogłębił ból kibiców, którzy wiedzą, że wspaniała infrastruktura klubu i lojalni fani zasługują na dużo więcej. Dni 'Glory, Glory' to wyblakły relikt i jeśli decydenci klubu nie wyciągną wniosków z tego katastrofalnego sezonu, przyszłość przyniesie więcej udręki niż ambicji.

Apel De Zerbi – że praca nad przyszłym sezonem zaczyna się natychmiast – musi zostać poparty instytucjonalnym zaangażowaniem w doskonałość, którego rażąco brakowało. Włoch pokazał, że potrafi inspirować; teraz klub musi zapewnić mu narzędzia. Gdy fani rozchodzili się w londyński wieczór, było poczucie, że prawdziwa walka dopiero się zaczyna. Dla Tottenham Hotspur czas pustych obietnic minął.

Na podstawie raportowania BBC Sport.