West Ham United balansuje na krawędzi finansowej przepaści, która tego lata może zmusić do wyprzedaży ich najcenniejszych aktywów. Porażka 3-1 z Newcastle United w niedzielę sprawiła, że drużyna Nuno Espírito Santo stoi w obliczu spadku z Premier League, a ich los będzie praktycznie przesądzony, jeśli Tottenham Hotspur uniknie porażki z Chelsea we wtorek. Władze klubu nie mają złudzeń: życie w Championship wywołałoby awaryjną wyprzedaż, aby zebrać ponad 100 milionów funtów ze sprzedaży zawodników, co jest drastycznym środkiem niezbędnym do zapobieżenia pełnoprawnemu kryzysowi gotówkowemu.
Skala wyzwania jest widoczna w najnowszych rachunkach West Hamu, które wykazały oszałamiającą stratę w wysokości 104,2 miliona funtów i przewidziały niedobór płynności do lata 2026 roku. Spadek rozerwałby strumienie przychodów, drastycznie obniżając dochody z transmisji i komercyjne, podczas gdy lista płac klubu pozostaje nadęta kontraktami z najwyższej ligi. Co gorsza, West Ham musi przestrzegać zarówno zasad zysku i zrównoważonego rozwoju Premier League, jak i, w przypadku spadku, własnych surowych przepisów EFL. Bez marginesu błędu sprzedaż klejnotów koronnych, takich jak Jarrod Bowen, Mateus Fernandes i Crysencio Summerville, stała się finansową koniecznością, a nie sportowym wyborem.
Być może najbardziej bolesnym odejściem byłoby odejście Jarroda Bowena, angielskiego reprezentanta, którego lojalność wobec klubu, do którego dołączył z Hull City w 2020 roku, nigdy nie była kwestionowana. 29-latek był talizmanem podczas europejskich podbojów i krajowych zmagań, ale spadek wystawiłby tę więź na próbę jak nigdy dotąd. Wiele czołowych klubów Premier League śledzi jego sytuację, a źródła sugerują, że Bowen musiałby postawić swoją reprezentacyjną karierę i ambicje Ligi Mistrzów na pierwszym miejscu. Chociaż nie złożono jeszcze żadnych formalnych ofert, wypisane jest na ścianie: numer 20 West Hamu może być główną ofiarą spadku.
Mateus Fernandes, portugalski pomocnik sprowadzony z Southampton za 38 milionów funtów latem zeszłego roku, stanowi bardziej prostą okazję do zysku. Pomimo problemów West Hamu, wartość 22-latka wzrosła, a Arsenal, Manchester United i Paris Saint-Germain wyraziły zainteresowanie. Jego techniczna jakość i profil wiekowy czynią go pożądanym aktywem, a klub zdaje sobie sprawę, że mógłby uzyskać cenę znacznie wyższą niż zapłacili. W surowej kalkulacji wyprzedaży w przypadku spadku, Fernandes jest typem zawodnika, który jako pierwszy opuści drzwi, aby wzmocnić bilans.
Crysencio Summerville, kolejny dynamiczny napastnik, również ma przyciągnąć oferentów. Holender, który ma małe szanse na znalezienie się w kadrze Holandii na Mistrzostwa Świata, pokazywał przebłyski swojej mistrzowskiej formy z Championship w Leeds United. Jego szybkość i wszechstronność przyciągnęłyby potencjalnych nabywców z Premier League i Bundesligi, a ponieważ West Ham musi obciąć koszty, transakcja wydaje się prawdopodobna. Nawet poza czołowym trio, drenaż talentów byłby poważny.
Manchester United jest jednym z klubów monitorujących El Hadji Malicka Dioufa, senegalskiego lewego obrońcę, który zrobił wrażenie w swoim debiutanckim sezonie w Anglii. Długotrwałe zainteresowanie Evertonu pomocnikiem Tomasem Souckiem odrodziło się zeszłego lata i choć wówczas nie doszło do transferu, doświadczenie czeskiego reprezentanta mogłoby być okazją dla klubów z niższych lig lub zagranicy. Tymczasem udane wypożyczenie Axela Disasiego z Chelsea zakończy się jego powrotem na Stamford Bridge, co dodatkowo osłabi szeregi defensywy.
Linia obrony może zostać całkowicie rozbita. Grecki reprezentant Konstantinos Mavropanos i Francuz Jean-Clair Todibo, obaj wysoko zarabiający, prawdopodobnie odejdą. Todibo w szczególności przybył z doskonałą reputacją z kontynentu i chociaż jego forma była nierówna, zachowuje rynek w Ligue 1 i Serie A. Zastąpienie całego kręgosłupa defensywnego budżetem Championship byłoby monumentalnym zadaniem dla zespołu rekrutacyjnego.
Pośród exodusu zawodników przyszłość menedżera Nuno Espírito Santo wisi na włosku. Oczekuje się, że West Ham dołoży wszelkich starań, aby przekonać Portugalczyka do pozostania, ale źródła bliskie sytuacji obawiają się, że spadek może skłonić go do odejścia. Nuno, który objął drużynę w środku sezonu, podpisał kontrakt z obietnicą projektu i stabilności Premier League – żadne z nich nie przetrwałoby spadku. Jego odejście przypieczętowałoby katastrofalny sezon i wymusiłoby poszukiwania menedżera w najgorszym możliwym momencie.
Konsekwencje spadku sięgają daleko poza letnie okno transferowe. Wiek historii w najwyższej lidze dobiegłby końca, a tożsamość klubu zostałaby nadszarpnięta. Przeprowadzka West Hamu na London Stadium, niegdyś reklamowana jako platforma do trwałej europejskiej rywalizacji, stałaby się kamieniem młyńskim pod ciężarem mniejszej frekwencji i ekonomii Championship. Rozwój młodzieży i powracający z wypożyczeń mogliby wypełnić luki, ale to hazard bez gwarancji.
Kibice, już naznaczeni wspomnieniami strategii zarządu, szykują się na bolesną odbudowę. Pracownicy klubu również stoją w obliczu niepewności, gdy cięcia kosztów rozchodzą się po organizacji. Ironią jest to, że ten zespół na papierze nigdy nie powinien był znaleźć się w dolnej trójce – co jest odzwierciedleniem złych decyzji na każdym poziomie. Teraz rachunek jest do zapłacenia, a to zawodnicy zostaną spieniężeni, aby go uregulować.
Pozostaje operacja ratunkowa. Jeśli West Ham może wyciągnąć wysokie opłaty za Bowena, Fernandesa i Summerville'a, mogą zapewnić miękkie lądowanie i sfinansować konkurencyjny skład Championship. Jednak wyprzedaże rzadko przynoszą optymalne zyski, zwłaszcza gdy kupujący wiedzą, że sprzedający jest zdesperowany. Presja na zebranie 100 milionów funtów prawdopodobnie doprowadzi do transakcji poniżej wartości rynkowej, a pustka talentów może zająć lata do wypełnienia.
Gdy końcowy gwizdek blisko katastrofalnej kampanii Premier League, West Ham staje przed rzeczywistością, że ich największe bitwy mogą być stoczone nie na boisku, ale w salach negocjacyjnych. Twarde liczby nie pozostawiają miejsca na sentymenty: bez względu na spadek, nadchodzi nowa era i zacznie się ona od wyczyszczenia pokładów. Na podstawie raportów The Guardian.