Nadzieje Tottenhamu Hotspur na utrzymanie w Premier League doznały poważnego ciosu w poniedziałkowy wieczór, gdy zremisowali u siebie 1-1 z Leeds United na Tottenham Hotspur Stadium. Wynik ten pozostawia Spurs zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową, mając tylko dwa mecze do rozegrania, co zwiększa presję na zespół, który wygrał tylko jeden z ostatnich dziesięciu meczów u siebie. Dla Leeds punkt ten zapewnił matematyczne utrzymanie w najwyższej lidze, ale dla Tottenhamu droga do bezpieczeństwa wymaga teraz wyników w meczach z Chelsea i ewentualnie gdzie indziej.
Wieczór Mathysa Tela podsumował sezon Tottenhamu: moment geniuszu, po którym nastąpił kosztowny błąd. Francuski napastnik otworzył wynik w pierwszej połowie wspaniałym strzałem, posyłając piłkę zza pola karnego w dalszy róg po sprytnym podaniu. Jednak w drugiej połowie zmienił się z bohatera w złoczyńcę, gdy jego próba przewrotki trafiła prosto w twarz obrońcy Leeds Ethana Ampadu. Sędzia Jarred Gillett początkowo nie przerywał gry, ale analiza VAR skłoniła go do wskazania na wapno. Pascal Struijk podszedł i spokojnie wykorzystał rzut karny, wyrównując stan meczu.
Dramat na tym się nie zakończył. W szalonych 13 minutach doliczonego czasu gry Leeds było bliskie zdobycia zwycięskiej bramki, gdy Sean Longstaff oddał potężny strzał, który wydawał się zmierzać w górny róg bramki. Bramkarz Tottenhamu Antonin Kinsky popisał się prawdopodobnie obroną sezonu, rzucając się w poprzek bramki i odbijając piłkę na poprzeczkę, a następnie na rzut rożny. Powtórki pokazały niezwykłą atletyczność potrzebną do zatrzymania Longstaffa, a wysiłek Kinsky'ego utrzymał Spurs w grze, choć tylko z punktem.
Później doszło również do apelu o faul na Jamesie Maddisonie, który powrócił po kontuzji jako rezerwowy. Maddison upadł po starciu z Lukasem Nmechą w polu karnym, ale sędzia Gillett i VAR uznali, że nie było faulu, co wywołało frustrację wśród kibiców gospodarzy. Menadżer Tottenhamu Ange Postecoglou był widziany, jak żywo dyskutował o tej decyzji z czwartym sędzią po końcowym gwizdku.
Konsekwencje remisu wykraczają poza bezpośredni wynik. West Ham United, który w niedzielę pokonał Arsenal, traci teraz do Spurs tylko dwa punkty, mając dwa mecze do rozegrania. Jeśli Młoty pokonają w sobotę Newcastle United, przeskoczą Tottenham na 16. miejsce, wrzucając Spurs w walkę o utrzymanie. Następny mecz Tottenhamu to trudny wyjazd do Chelsea we wtorek, 19 maja, transmitowany na żywo w Sky Sports – mecz, który teraz ma ogromne znaczenie dla obu klubów.
Dla Leeds ten remis potwierdził utrzymanie w Premier League, co jest niezwykłym osiągnięciem biorąc pod uwagę ich ostatnie problemy. Whites grali skupieni i zdyscyplinowani, nie dając się zastraszyć desperacji gospodarzy. Menadżer Daniel Farke będzie czerpał wielką otuchę z odporności swojego zespołu, szczególnie po wczesnej stracie bramki.
Sezon Tottenhamu, niegdyś obiecujący za wczesnej kadencji Postecoglou, rozpadł się w alarmującym tempie. Kontuzje kluczowych graczy, takich jak James Maddison i Cristian Romero, w połączeniu z nieregularną formą, wciągnęły zespół o znacznym talencie w walkę o utrzymanie, której niewielu się spodziewało. Klub z północnego Londynu stoi teraz przed scenariuszem, w którym musi wygrać przynajmniej jeden z pozostałych meczów – przeciwko Chelsea i u siebie z Sheffield United – aby zagwarantować sobie bezpieczeństwo.
Atmosfera na Tottenham Hotspur Stadium odzwierciedlała napięcie. Kibice, którzy spodziewali się komfortowego miejsca w środku tabeli, teraz oglądają, jak ich drużyna walczy o utrzymanie w najwyższej lidze. Okrzyki zachęty mieszały się z frustracją, gdy nietrafione podania i błędy w defensywie nadal nękały zespół.
Mając dwa mecze do końca, los Tottenhamu wciąż jest w ich rękach, ale margines błędu jest minimalny. Wyjazd na Stamford Bridge, a następnie domowy mecz z już zdegradowanym Sheffield United. Mniej niż cztery punkty mogą sprawić, że Spurs spadną do Championship po raz pierwszy od ponad dekady. Dla Leeds świętowanie było stonowane, ale szczere; zapewnili sobie kolejny rok w Premier League.
Na podstawie raportów Sky Sports.