Kibice Tottenham Hotspur znajdują się w tym weekend w bezprecedensowej i naładowanej emocjami sytuacji, zmuszeni do rozważenia swojej zażartej rywalizacji z Arsenalem w kontekście desperackiej walki klubu o utrzymanie w Premier League. Dylemat koncentruje się na niedzielnym londyńskim derby między West Ham United a Arsenalem, meczu o głębokich implikacjach dla obu końców tabeli.
Po kolejnych zwycięstwach wyjazdowych z Wolverhampton Wanderers i Aston Villą, Tottenham awansował na 17. miejsce z 37 punktami, jeden punkt przewagi nad 18. West Hamem. Jednak ich forma u siebie pozostaje poważnym problemem. Klub nie wygrał meczu Premier League na Tottenham Hotspur Stadium od czasu pokonania Brentfordu 2-0 6 grudnia, zdobywając zaledwie trzy punkty z możliwych 27 u siebie pod okiem trzech różnych menedżerów: Thomasa Franka, Igora Tudora i obecnego szefa Roberto De Zerbiego.
Matematyczna rzeczywistość stojąca przed fanami Spurs jest surowa. Jeśli Arsenal pokona West Ham w niedzielę, perspektywy przetrwania Tottenhamu znacznie się poprawią. Porażka West Hamu sprawiłaby, że Młoty traciłyby cztery punkty do bezpiecznej strefy przy tylko dwóch meczach do końca, pod warunkiem, że Tottenham również wygra swój poniedziałkowy mecz z Leeds United. I odwrotnie, zwycięstwo West Hamu zaszkodziłoby walce Arsenalu o tytuł, ale mogłoby zepchnąć Tottenham z powrotem do strefy spadkowej przed kluczowym meczem z Leeds.
Wynik Manchesteru City dodaje kolejną warstwę do obliczeń. Jeśli City pokona Brentford w sobotę, Arsenal będzie potrzebował maksymalnie pięciu punktów z ostatnich dwóch meczów, aby zapewnić sobie pierwszy tytuł mistrzowski od 2004 roku. Ten scenariusz zaostrza moralny dylemat kibiców Tottenhamu, którzy muszą zdecydować, czy krótkoterminowe przetrwanie przeważa nad długoterminowym bólem związanym z oglądaniem, jak ich najwięksi rywale podnoszą puchar.
Opinie fanów pozostają głęboko podzielone. Ali Speechly, reprezentująca grupę kibiców Women of the Lane, wyraziła zdecydowany sprzeciw wobec kibicowania Arsenalowi. „Jeden z moich kumpli ze Spurs powiedział, że będzie kibicować Arsenalowi” – powiedziała Speechly BBC Sport. „Pomyślałam: 'Co ty w ogóle mówisz!' Osobiście nie posunęłabym się do kibicowania Arsenalowi. Nie mogłabym się do tego zmusić.”
Natomiast Bardi z podcastu The Extra Inch przyznał pragmatyczną rzeczywistość. „Obecnie przetrwanie musi być priorytetem” – stwierdził. „To nasz priorytet. Bezpieczeństwo jest ważniejsze niż przekomarzanki, ale nie zobaczycie mnie płaczącego, jeśli zremisują 5-5, a Jarrod Bowen strzeli dwa gole w doliczonym czasie.” Preferowanym wynikiem Bardiego – remis – utrzymałby wyścig o tytuł przy życiu, jednocześnie utrzymując Tottenham nad West Hamem w różnicy bramek.
Kontekst historyczny czyni ten dylemat szczególnie bolesnym. Dwa sezony temu Tottenham stracił szansę na awans do Ligi Mistrzów po porażce u siebie 2-0 z Manchesterem City, który następnie wyprzedził Arsenal w walce o tytuł. Wielu fanów Spurs świętowało ten wynik, przedkładając porażkę Arsenalu nad własne europejskie ambicje. Jednak, jak zauważył Bardi, obecna stawka wydaje się fundamentalnie inna. „Nasze problemy są teraz znacznie większe niż to, czy gramy w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy” – wyjaśnił. „Ryzyko dotyczy statusu klubu, przyszłości kluczowych graczy i możliwości, że staniemy się pierwszym klubem założycielem Premier League, który wpadnie w otchłań.”
Potencjalny najgorszy scenariusz prześladuje kibiców Tottenhamu: Arsenal wygrywa ligę, a Spurs spada. „Nie sądzę, żeby było coś gorszego” – przyznała Speechly. „Gdybyś pisał scenariusz i chciał zadać fanom Spurs maksymalny ból, napisałbyś właśnie to.” Ten koszmarny wynik byłby historycznym upokorzeniem dla klubu, który był nieprzerwanie obecny w Premier League od jej powstania w 1992 roku.
Przybycie De Zerbiego wlało ostrożny optymizm w walkę o utrzymanie. Po miesiącach rezygnacji, że spadek wydawał się nieunikniony, ostatnia forma Tottenhamu dała kibicom nadzieję, że przetrwanie jest nadal osiągalne. „To emocjonalna gimnastyka, ponieważ wielu fanów Spurs pogodziło się z tym, że spadek nastąpi” – zauważyła Speechly. „Teraz przyszedł De Zerbi i fani myślą: 'właściwie to możemy przetrwać.'”
Pozostałe mecze oferują zarówno szanse, jak i zagrożenia. Po podejmowaniu Leeds United w poniedziałek, Tottenham uda się do Chelsea 17 maja, a następnie zakończy sezon u siebie z Evertonem 24 maja. Los klubu ostatecznie leży w jego własnych rękach, ale psychiczne obciążenie wynikiem niedzielnego meczu West Ham-Arsenal będzie ciążyć zarówno na zawodnikach, jak i kibicach podczas przygotowań do finałowej walki.
Na podstawie raportu BBC Sport.