Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Finał Pucharu Anglii Chelsea: Co oznaczałoby zwycięstwo nad

Premier LeagueBournemouth vs Manchester CityChelseaBournemouthManchester CityBarcelonaManchester UnitedReal MadridStrasburgLiverpoolTottenham

Chelsea zmierzy się z Man City w finale FA Cup w trakcie poszukiwań menedżera, protestów fanów i walki o Ligę Europy; co oznaczałoby zwycięstwo dla targanych

Burzliwy sezon Chelsea osiąga swój decydujący moment w sobotę, gdy zmierzą się z Manchesterem City w finale Pucharu Anglii na Wembley, jednak nawet zwycięstwo może nie wystarczyć, aby zasypać rosnącą przepaść między hierarchią klubu a rozczarowanymi kibicami. Bez stałego menedżera na ławce i z planowanymi protestami zarówno przed meczem, jak i podczas zbliżającego się ligowego spotkania z Tottenhamem, The Blues działają z pozycji bezprecedensowej niestabilności dla drużyny walczącej o poważne trofeum.

Puchar Anglii stanowi ostatnią realną drogę Chelsea do europejskiego miejsca po kampanii Premier League, która pozostawiła ich na dziewiątym miejscu, a przedsezonowy cel powrotu do Ligi Mistrzów jest prawie matematycznie niemożliwy. Zwycięstwo zapewniłoby miejsce w Lidze Europy, dając zastrzyk finansowy i odrobinę dumy, ale problemy strukturalne sięgają znacznie głębiej. Klub wciąż szuka szóstego stałego głównego trenera pod rządami grupy właścicielskiej Clearlake-Boehly, a na krótkiej liście znajdują się Andoni Iraola z Bournemouth, Marco Silva z Fulham i Xabi Alonso – podobno zewnętrzny faworyt. Odejście Enzo Mareski w Nowy Rok po kłótni z hierarchią, a następnie krótki okres Liama Roseniora, pozostawiły tymczasowego Caluma McFarlane'a do poprowadzenia niezrównoważonej kadry na Wembley.

Gniew kibiców skrystalizował się wokół wydatków właścicieli wynoszących ponad 1,6 miliarda funtów na w dużej mierze młodych, niesprawdzonych talentów, przy niewielkiej odpowiedzialności ze strony pięciu dyrektorów sportowych kierujących rekrutacją. Grupa protestacyjna Not A Project CFC planuje marsz wzdłuż Wembley Way na półtorej godziny przed rozpoczęciem meczu, niosąc transparent wymierzony zarówno w właścicieli, jak i dyrektorów sportowych. Trzy dni później, podczas ostatniego meczu u siebie z Tottenhamem, fani zamierzają odwrócić się plecami w 22. minucie – nawiązanie do 2022 roku, roku przejęcia przez BlueCo. Grupa podkreśla, że demonstracje nie ustaną niezależnie od kolejnego powołania menedżera, co sygnalizuje, że niezadowolenie dotyczy znacznie więcej niż tylko wyników.

Pośród chaosu niektórzy gracze publicznie zadeklarowali zaangażowanie w projekt. Joao Pedro, łączony z transferem do Barcelony, ale uznany za nie na sprzedaż, powiedział BBC Sport, że jest „bardzo szczęśliwy” w Chelsea i stał się nieoczekiwanym liderem. Ujawnił szczere rozmowy w szatni: „W trudnym momencie chcesz zobaczyć, kto chce wygrywać, kto chce się poprawić… Rozmawiamy między sobą i wszyscy są bardzo zaangażowani w poprawę i doprowadzenie Chelsea tam, gdzie zasługuje”. Podobnie Cole Palmer zaprzeczył sugestiom, że szuka transferu do Manchesteru United, podczas gdy Reece James i Moises Caicedo podpisali nowe kontrakty. Romeo Lavia przyznał, że oskarżenia o to, że gracze odpuszczają, były „trudne do usłyszenia” i uznał zewnętrzną krytykę kultury drużyny.

Jednak wyniki na boisku malują druzgocący obraz. Przed remisem 1-1 z Liverpoolem w zeszły weekend Chelsea przegrała sześć kolejnych ligowych meczów bez zdobycia bramki – najgorsza passa od 114 lat – i nie pokonała Manchesteru City od finału Ligi Mistrzów w 2021 roku. City, z serią 13 meczów bez porażki z Chelsea, w tym 10 zwycięstw, wchodzą jako zdecydowani faworyci. Tymczasowy szef McFarlane, pierwszy Anglik prowadzący drużynę do finału Pucharu Anglii od czasów Franka Lamparda z Chelsea w 2020 roku, osiągnął godny szacunku remis 1-1 na Etihad w swoim pierwszym seniorskim występie w styczniu, ale powtórzenie tego przeciwko maszynie Pepa Guardioli jest kolosalnym zadaniem.

Nawet jeśli Chelsea sprawi niespodziankę, będzie to pierwsze krajowe trofeum klubu od 2018 roku, przerywając passę trzech kolejnych porażek w finale Pucharu Anglii i sześciu kolejnych porażek w finale krajowego pucharu – wzorzec, który rozpoczął się za Romana Abramowicza i kontynuuje pod obecnym reżimem. Klub często prosperował w chaosie: Guus Hiddink, Roberto di Matteo i Rafa Benitez wszyscy zdobyli poważne trofea jako tymczasowi trenerzy. Współzałożyciel Jose Feliciano wskazał na dwa trofea z zeszłego roku, aby odeprzeć narrację, ale te miały miejsce przed obecnym spadkiem formy i eskalacją buntu fanów.

Wewnętrznie klub podkreśla, że znajduje się w „okresie autorefleksji”, przyznając się do błędów w procesie wyboru głównego trenera. Behdad Eghbali przyznał, że jeszcze nie udało im się dobrze przeprowadzić tej nominacji i obiecał „dostosować” strategię transferową w kierunku bardziej doświadczonych graczy. Jednak z ograniczeniami finansowymi UEFA, które ograniczają wydatki, i rozgniewaną bazą fanów domagającą się zmian, droga powrotu na szczyt jest pełna przeszkód. Kryzys tożsamości Chelsea – uwięzionej między bezwzględnym sukcesem wczesnej ery Abramowicza a drogim, ale niespójnym modelem obecnych właścicieli – nie zostanie rozwiązany przez jedno popołudnie na Wembley.

Finał Pucharu Anglii stanowi zatem zarówno okazję, jak i iluzję. Trofeum przyniosłoby chwilową ulgę i koło ratunkowe Ligi Europy, ale nie może zamaskować głębszych pęknięć na Stamford Bridge. Protesty, karuzela menedżerów, słabo radząca sobie drużyna za miliardy – to rany, których srebrny połysk nie uleczy. Gdy Chelsea wyjdzie na Wembley, zrobi to mniej jako spójny klub, a bardziej jako zbiór sprzeczności. Dla kibiców pytanie nie brzmi tylko, czy ich drużyna może pokonać City, ale czy ktokolwiek u władzy naprawdę słucha.

Na podstawie raportowania BBC Sport.