Wzlot Michaela Kayode'a z odrzuconego przez Juventus do gwiazdy Premier League brzmi jak piłkarska bajka. Prawy obrońca Brentford, obecnie 22-letni, tak bardzo zaaklimatyzował się w Anglii, że opisuje rozgrywki jako „Disneyland światowego futbolu”. Jego 35 występów w tym sezonie – więcej niż jakikolwiek inny Włoch w lidze – podkreśla niezwykłą przemianę po odrzuceniu w młodzieżówce w Turynie i gorzko-słodkim odejściu z Fiorentiny.
Kayode został zwolniony z Juventusu w wieku 14 lat, co nazywa „prawdziwym ciosem”. Mimo to zapewnia, że nie żałuje czasu spędzonego w akademii Bianconerich. „Zobaczyli we mnie coś i cieszyłem się każdym rokiem w Vinovo. Odesłanie było ciosem, ale zawsze się podnosiłem.” Ta odporność przeprowadziła go przez epizod w Serie D w Gozzano, gdzie w wieku zaledwie 16 lat uczył się mentalnej strony gry, zanim trafił do młodzieżówek Fiorentiny i ostatecznie zadebiutował w Serie A pod okiem Vincenzo Italiano.
Przeprowadzka do Brentford około 18 miesięcy temu wzbudziła zdziwienie, ale okazała się strzałem w dziesiątkę. Kayode rozkwita w systemie ceniącym grę pionową i pojedynki jeden na jeden – elementy, które uwielbia. „Kocham pojedynki i to zdecydowanie najbardziej odpowiednie miejsce dla mojego stylu gry,” powiedział Tuttosport. We Włoszech, mówi, „jest znacznie więcej przygotowania taktycznego, z niesamowitą dbałością o szczegóły, która pozwala ci rosnąć.” Ale w Anglii nieustanna fizyczność i zawrotne tempo odblokowały kolejny wymiar jego gry.
Jego 35 ligowych występów przewyższa liczby bardziej znanych rodaków, takich jak Gigio Donnarumma, który dołączył do Manchesteru City pod koniec sierpnia, czy Sandro Tonali z Newcastle, kluczowa postać w drużynie walczącej o czołową czwórkę. Konsekwencja Kayode'a pomogła Brentford w walce o miejsce w Europie z dwoma meczami do końca. „To zaszczyt być Włochem z największą liczbą występów,” powiedział, „i mam nadzieję, że uda nam się wprowadzić ten klub do Europy.”
Kayode wypowiada się z podziwem o elitarnych talentach Premier League, wymieniając Jérémy'ego Doku za „niesamowitą technikę i szybkość”, Erlinga Haalanda jako „maszynę do strzelania goli” i Bruno Fernandesa za kontrolę nad piłką. Jednak jego własna ścieżka jest równie fascynująca: od nastolatka walczącego w czwartej lidze włoskiej po krycie niektórych z najlepszych na świecie.
Pomimo dobrej formy klubowej, powołanie do seniorskiej reprezentacji Włoch wciąż jest poza zasięgiem. Kayode się tym nie przejmuje. „Jestem młody, to się zdarza; tylko poprzez dalszą pracę zrealizuję to marzenie.” Ma opcje – Nigeria, do której jest uprawniony – ale stanowczo stwierdza: „Zawsze będę dawał pierwszeństwo Włochom. Dorastałem z Azzurri i nie ma wątpliwości.” Spotkał się już z selekcjonerem Gennaro Gattuso podczas spotkania Premier League, umacniając swoją więź z reprezentacją.
Łączenie go z powrotem do Serie A, szczególnie do Juventusu, nie chce ucichnąć. Bianconeri rzekomo chcą zbudować młodą włoską oś, a Kayode pasuje do profilu. „Kiedy ktoś mówi o tobie dobrze, to zawsze miłe. Ale jestem w pełni skoncentrowany na Brentford i na dobrym występowaniu w najpiękniejszej lidze świata,” powiedział. Jego sytuacja kontraktowa i ambicje klubu sprawiają, że letnie odejście jest mało prawdopodobne.
Jego więź z Fiorentiną pozostaje silna. Zawdzięcza Vincenzo Italiano – teraz samemu typowanemu do przeprowadzki do Premier League – za rozpoczęcie kariery. „Nigdy nie pozwolił mi poczuć, że już osiągnąłem szczyt; trzymał mnie w ciągłym napięciu i zostawił głęboki ślad.” Kayode utrzymuje kontakt z byłymi kolegami z Violi: Dodô, Mandragorą, Bonaventurą i Biraghim. Będzie oglądać Juve-Fiorentinę, mecz nacechowany osobistą historią, z mieszanką nostalgii i dystansu.
Wracając do odejścia z Fiorentiny, Kayode przyznaje, że zabolało. „Chciałbym odejść w lepszy sposób. Z Italiano grałem dużo; z Palladino było inaczej, więc razem z klubem wybraliśmy inną drogę. Te miesiące bez gry właściwie pomogły mi zrobić krok naprzód.” To był katalizator do przeprowadzki do Brentford, która okazała się idealnym dopasowaniem.
Środowisko w Brentford, mówi, jest jak rodzina. „Między sztabem a wszystkimi na treningu to jak w domu. Łatwo się zadomowić, nawet z naturalnymi wątpliwościami na początku. Czuję się, jakbym był tu od dziesięciu lat.” Ten komfort przełożył się na boisko, gdzie Kayode stał się ulubieńcem kibiców dzięki niestrudzonym biegom i defensywnej waleczności.
Patrząc w przyszłość, Kayode nie wyklucza powrotu do Włoch, ale się nie spieszy. Na razie Disneyland światowego futbolu dał mu scenę do odbudowania kariery, która mogła się wykoleić. Gdy sezon Serie A zbliża się do finału, a letnie plotki transferowe buzują, jego historia stanowi wzór dla włoskich talentów gotowych przekraczać granice.
Na podstawie doniesień Tuttosport.