Zwycięstwo West Ham United 3-0 nad Leeds United w ostatnim dniu sezonu Premier League okazało się niewystarczające, aby uniknąć spadku, co skłoniło menedżera Wolves Nuno Espirito Santo do wyrażenia współczucia dla upadłej londyńskiej drużyny. Portugalski trener podkreślił, że Młoty "zasługują" na pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej ze względu na ich bojową końcówkę sezonu.
Przed ostatnią kolejką West Ham wiedział, że tylko zwycięstwo da im szansę na utrzymanie, przy czym inne wyniki musiały układać się po ich myśli. Zaprezentowali dominującą pierwszą połowę, szybko obejmując wygodne prowadzenie po golach swoich ofensywnych graczy. Wynik 3-0 odzwierciedlał ich kontrolę, ale wydarzenia na innych boiskach ostatecznie zadecydowały o ich losie.
Nuno, wypowiadając się po zakończeniu własnego sezonu Wolverhampton, nie krył się z oceną. "Pokazali wielki charakter i jakość przeciwko Leeds" – powiedział. "Moim zdaniem zasługują na bycie w Premier League. To czasem okrutny sport. Kiedy walczysz do końca i i tak spadasz, to bardzo bolesne."
Rozczarowanie wynika z całosezonowej walki klubu ze wschodniego Londynu. Pomimo chwil obiecujących, ciągła niestałość i nieszczelna obrona sprawiły, że przez większość końcówki sezonu znajdowali się w dolnej trójce. Bohaterstwo ostatniego dnia, choć godne pochwały, przyszło zbyt późno, aby nadrobić stratę punktową potrzebną do utrzymania.
Sam mecz pokazał West Ham grający ze swobodą rzadko widywaną w ostatnich miesiącach. Uwolnieni od presji swojej niepewnej sytuacji, z zamiarem rozcinali obronę Leeds. Trzy dobrze zdobyte gole dały wiarę kibicom gospodarzy, ale jednoczesny dramat rozgrywający się na innych stadionach szybko ostudził radość.
Gdy na London Stadium rozbrzmiał ostatni gwizdek, zawodnicy i fani oczekiwali wieści z kluczowych meczów. Wymagane kombinacje nie zmaterializowały się, a ponura rzeczywistość piłki Championship w przyszłym sezonie zaczęła docierać. Dla Nuno, kolegi menedżera zmagającego się z trudami ligi, wynik ten silnie rezonował.
"Współczuję im, naprawdę" – kontynuował Nuno. "Mają fantastycznych zawodników i wspaniałych kibiców. Premier League będzie brakować tej atmosfery. Ale piłka nożna daje szanse i jestem pewien, że wrócą. Zasługują na kolejną szansę."
Sentencja trenera Wolves podkreśla cienkie granice w angielskiej ekstraklasie. West Ham, klub z bogatą historią i niedawnymi ambicjami europejskimi, stoi teraz przed latem odbudowy i potencjalnych odejść zawodników, gdy będą się dostosowywać do życia na drugim poziomie rozgrywkowym.
Dla Premier League utrata dobrze wspieranego londyńskiego klubu to cios dla globalnej atrakcyjności. Następca Upton Park, London Stadium, będzie gościł piłkę nożną niższej ligi, co stanowi ostry kontrast z wyprzedanymi wieczorami Ligi Europy z niedalekiej przeszłości.
Spadek często wymusza okres refleksji, a West Ham musi teraz ocenić, jak drużyna z niewątpliwym talentem nie zdołała zdobyć skromnego progu punktowego wymaganego do utrzymania. Decyzje menedżerskie, problemy rekrutacyjne i błędy na boisku złożyły się na idealną burzę.
Patrząc w przyszłość, Championship jest bezwzględne, ale West Ham będzie jednym z faworytów do natychmiastowego powrotu, jeśli uda im się utrzymać rdzeń składu. Wyzwaniem będzie przekucie bólu spadku w trwałą walkę o awans.
Słowa Nuno przypominają, że szacunek wśród rówieśników istnieje nawet w najbardziej bezlitosnych środowiskach. Gdy West Ham zaczyna planować przyszłość, mogą czerpać pociechę z faktu, że występ ostatniego dnia zyskał podziw jednego z najbardziej szanowanych menedżerów ligi. Na podstawie relacji BBC Sport.