Aston Villa w efektowny sposób przypieczętowała swój powrót do Ligi Mistrzów, rozbijając Liverpool 4-2 na Villa Park i wyprzedzając obrońców tytułu w tabeli Premier League. Ollie Watkins zdobył dwie bramki, Morgan Rogers skręcił piękną otwierającą bramkę, a John McGinn dołożył późne trafienie, gdy drużyna Unaia Emery'ego szalała w drugiej połowie. Virgil van Dijk strzelił dwie bramki dla Liverpoolu, ale jego główki tylko zamaskowały pęknięcia w występie, który obnażył słabości defensywne podważające obronę tytułu Arne Slota.
Pierwsza połowa mijała w atmosferze końca sezonu, obie drużyny początkowo brakowało pilności pomimo stawki. Emery wystawił najmocniejszy skład, nie chcąc oszczędzać kluczowych graczy przed finałem Ligi Europy za kilka dni, podczas gdy kryzys kontuzji Liverpoolu zmusił Slota do wystawienia 17-letniego Rio Ngumohy na skrzydle po tym, jak młodzieniec tydzień wcześniej zmagał się ze skurczami w meczu z Chelsea. Cody Gakpo poprowadził linię ataku pod nieobecność Alexandra Isaka, a na ławce rezerwowych znalazł się Mohamed Salah, uznany za zdolnego tylko do epizodu. Villa wyglądała groźniej od samego początku, a Watkins testował Giorgiego Mamardashviliego w ciągu 90 sekund po obróceniu się w polu karnym.
Impas został przełamany na trzy minuty przed przerwą dzięki starannie opracowanemu stałemu fragmentowi gry. Trener od stałych fragmentów Villi, Austin MacPhee, wyraźnie przećwiczył korner, w którym McGinn i Lucas Digne wymieniali podania, zanim wypuścili Rogersa, który skręcił wyrafinowane uderzenie w daleki górny róg. To uosabiało sezonową podatność Liverpoolu na stałe fragmenty gry - stracili już 20 bramek z takich sytuacji, co jest najwyższym wynikiem w lidze. Slot stał nieruchomo na linii bocznej, jego drużyna nie wygrała żadnego z 13 wyjazdowych meczów ligowych, gdy przegrywała w przerwie.
Liverpool wszedł w drugą połowę z większą intensywnością. Ngumoha minął Matty'ego Casha i dośrodkował, co mogło wyjść poza boisko, ale Villa zawahała się, a Pau Torres zablokował dobitkę Curtisa Jonesa. Chwilę później Van Dijk wzniósł się, by oddać główkę z rzutu wolnego Dominika Szoboszlaia, odepchnął Casha subtelnym pchnięciem, a następnie skierował piłkę do siatki na 1-1. VAR oczyścił bramkę z zarzutów o spalony i faul, a Van Dijk pogroził palcem w geście świętowania, gdy przyjezdni kibice Anfield odzyskali głos.
Mecz eksplodował. Watkins umieścił piłkę w siatce, ale został odgwizdany spalony, po czym Ngumoha przeciął do środka i oddał niski strzał, który trafił w słupek. Dobitka trafiła do Gakpo, który spudłował na niewygodnej wysokości, a Villa natychmiast to wykorzystała. Z autu Liverpoolu Szoboszlai - ich najlepszy zawodnik w trudnym sezonie - poślizgnął się na murawie, pozwalając Rogersowi przejąć piłkę i dograć do Watkinsa, który spokojnie wykończył akcję obok Mamardashviliego. Konaté opadł na ziemię, gdy Villanie przejęli kontrolę.
Villa złapała wiatr w żagle, a Watkins polował na drugą bramkę. Mamardashvili najpierw go pokonał po podaniu rezerwowego Emiliano Buendíi, ale nieuniknione nadeszło w 73. minucie. Kolejny załamany stały fragment gry Liverpoolu - Watkins dobił piłkę z bliska po tym, jak Mamardashvili wybił główkę Pau Torresa. Angielski napastnik poklepał się po herbie na piersi, gdy Villa Park eksplodował, a pogrom dopełnił McGinn, który huknął niskim strzałem zza pola karnego na 4-1.
Van Dijk w doliczonym czasie gry strzelił bramkę honorową, przyjmując głębokie dośrodkowanie, ale nie zamaskowało to defensywnego chaosu Liverpoolu. Gole Holendra były jedynie przypisami do porażki, która podkreśliła bezsilną kapitulację mistrzów, a wcześniejszy niecelny strzał Joe Gomeza, który przeleciał nad poprzeczką, wydawał się odległym wspomnieniem.
Dla Villi zwycięstwo przywraca wiarę przed środowym finałem Ligi Europy, szansą na dodanie pierwszego od 44 lat dużego europejskiego trofeum do osiągnięcia w pierwszej czwórce. Ich ligowa forma była przeciętna od stycznia, ale ten występ, oparty na inteligentnych stałych fragmentach i wykończeniu klincznym, pokazał taktyczne umiejętności Emery'ego. Dublet Watkinsa podniósł jego ligowy dorobek do 20 bramek w sezonie, umacniając jego status talizmanu klubu.
Liverpool natomiast czeka dochodzenie. Drużyna Slota znacznie się cofnęła od jednostki, która olśniewała w drodze do tytułu w zeszłym sezonie, z nieszczelną obroną i atakiem osłabionym przez kontuzje. Decyzja o poleganiu na Ngumosze i szczupłej kadrze okazała się chybiona, a niezdolność zespołu do obrony stałych fragmentów gry pozostaje rażącą słabością, którą należy rozwiązać przed letnim oknem transferowym.
Dzięki temu zwycięstwu Villa wyprzedza Liverpool i zajmuje miejsce w Lidze Mistrzów, a psychologiczny zastrzyk może napędzić ich ku europejskiej chwale. Końcowy gwizdek powitano okrzykiem, który mówił o klubie odrodzonym pod wodzą Emery'ego, podczas gdy Liverpool pozostawił kontemplować pustą obronę swojego tytułu.
Na podstawie relacji The Guardian.