Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Robertson i Salah: Pożegnanie z Anfield po dziewięciu latach

Premier LeagueLiverpool vs BrentfordLiverpoolBrentfordBournemouthManchester CityManchester UnitedQueen's ParkReal MadridHull CityTottenham

Andy Robertson i Mohamed Salah kończą w niedzielę przeciwko Brentford swoją karierę w Liverpoolu po dziewięciu latach, 17 trofeach i dziedzictwie, które na

Przedostatni mecz Liverpoolu w Premier League przeciwko Brentford w niedzielę będzie sceną pożegnania dwóch współczesnych ikon. Andy Robertson i Mohamed Salah, obaj pozyskani w transformacyjnym lecie 2017 roku, pożegnają się z Anfield po dziewięciu latach pełnych trofeów. Razem pomogli klubowi zdobyć 17 głównych tytułów, w tym długo wyczekiwany tytuł mistrza kraju i szósty Puchar Europy, ale ich ostatni sezon został nadszarpnięty przez nieregularność i osobistą tragedię. Odejścia te wysyłają jasny sygnał: era zdefiniowana przez nieustanny pressing i rekordowe osiągnięcia oficjalnie dobiega końca.

Awans Robertsona to jedna z najbardziej niezwykłych historii w futbolu. Kupiony za zaledwie 8 milionów funtów z Hull City, obrońca rozpoczął swoją seniorską karierę w czwartej lidze szkockiej w Queen's Park. Pod okiem Jürgena Kloppa przekształcił się w prototyp nowoczesnego bocznego obrońcy, łącząc defensywną zaciętość z ofensywną precyzją. Jego 60 asyst w Premier League to drugi wynik wśród obrońców w historii rozgrywek, ustępujący tylko koledze z drużyny Trentowi Alexandrowi-Arnoldowi. 32-latek swoimi wyczerpującymi biegami stał się symbolem tożsamości Liverpoolu, ucieleśniając filozofię „heavy metalu” menedżera.

Od chwili przybycia na Merseyside, Robertson był przypominany o nierozerwalnej więzi między Liverpoolem a Szkocją. W wywiadzie dla BBC zauważył, że fani rzucali mu nazwiska: Kenny Dalglish, Alan Hansen, Graeme Souness. Linia ta sięga Billa Shankly'ego, a Robertson szybko zrozumiał, że od szkockich piłkarzy oczekuje się zdobywania trofeów. To dziedzictwo stało się dla niego źródłem motywacji, a nie presji. Przyznał, że kibice Liverpoolu „uwielbiają szkockiego piłkarza w swoim zespole” i słusznie – największe rozdziały w historii klubu często były pisane przez mężczyzn z północy.

Sir Kenny Dalglish, największa żyjąca legenda Liverpoolu i dwukrotny zdobywca Pucharu Europy, złożył mu hojny hołd. Powiedział, że Robertson sprawił, że zarówno klub, jak i kraj są dumni, i żartobliwie namawiał go, aby po tegorocznym Mundialu zakończył karierę reprezentacyjną. Robertsona dzieli zaledwie 10 występów od dorobku Dalglisha wynoszącego 102, a poprowadzenie Szkocji do pierwszego męskiego Mundialu od 28 lat byłoby odpowiednim kamieniem milowym. Wzajemny szacunek między tymi dwoma mężczyznami podkreśla rodowód: Dalglish jako talizman minionej dynastii, Robertson jako serce nowej.

Niestety, obu łączy także tragedia. Dalglish przewodził podczas Hillsborough i następstw Heysel; Robertson stanął w obliczu własnego próby latem ubiegłego roku. Po zdobyciu tytułu Premier League w sezonie 2024–25, drużyna została wstrząśnięta śmiercią napastnika Diogo Joty w wypadku samochodowym. Robertson przyznał, że piłka nożna stała się drugorzędna. Okres przygotowawczy był mgłą żałoby, a nie pracy nad kondycją. Przyznał, że zespół rozpoczął kampanię z duchem, ale później stał się nieregularny, wyczerpany emocjonalnym zmęczeniem. Nie chciał jednak używać tragedii jako wymówki dla słabej kampanii, twierdząc, że zawodnicy „zawiedli samych siebie” z powodu niedostatecznej agresji i determinacji.

Przed triumfami Liverpool przeżywał bolesne bliskie porażki. Dwukrotnie kończyli sezon o punkt za Manchesterem City, w tym zdumiewający sezon 2018–19 z 97 punktami. Przegrali też dwa finały Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Robertson wspominał, jak Klopp zebrał drużynę po porażce w Kijowie i obiecał, że wrócą. Ta obietnica spełniła się 12 miesięcy później w Madrycie, gdzie Liverpool rozgromił Tottenham i zdobył najwyższe europejskie trofeum. W następnym roku zakończyli 30-letnie oczekiwanie klubu na mistrzostwo kraju – triumf, który – jak czuł Robertson – był dla fanów „desperacko” potrzebny, gdy dołączał.

Kiedy Klopp ogłosił swoje odejście, zewnętrzne wątpliwości pomnożyły się. Ale Arne Slot przewyższył oczekiwania, prowadząc Liverpool do wyrównania rekordu – 20. angielskiego tytułu mistrza w swoim debiutanckim sezonie. Robertson podkreślił, że drużyna była zdeterminowana, aby udowodnić światu, że Liverpool może prosperować bez swojego ikonicznego menedżera. Tytuł zrównał się z historyczną sumą Manchesteru United i umocnił status klubu na szczycie angielskiego futbolu, ale ten sezon pokazał kruchość tej pozycji.

Niedziela będzie także finałowym meczem Mohameda Salaha na Anfield. Egipcjanin, trzeci na liście wszech czasów strzelców klubu z 257 golami, dołączył w tym samym oknie transferowym co Robertson. Obaj zawodnicy odchodzą mimo że klub zainwestował 415 milionów funtów w nowe nabytki zeszłego lata – co jest sygnałem, że przebudowa wciąż trwa. Robertson pozostaje jednak pewny przyszłości, mówiąc, że nowi „potrzebują tylko czasu na adaptację” i że grupa może osiągnąć sukces.

Mecz z Brentford niesie ze sobą więcej niż sentymentalną wagę. Ciężka porażka w połączeniu ze zwycięstwem Bournemouth może sprawić, że Liverpool wypadnie z miejsc premiowanych Ligą Mistrzów, choć Robertson nazwał kwalifikację „absolutnym minimum”. Powiedział, że stara się cieszyć ostatnim tygodniem w klubie, wchłaniając ostatnie interakcje z personelem i kolegami z drużyny przed emocjonującym popołudniem. Gdy tylko zabrzmi gwizdek, jego uwaga natychmiast przeniesie się na kampanię Mundialową Szkocji.

Razem Robertson i Salah przepisali księgi rekordów Liverpoolu i przywrócili klubowi miejsce wśród europejskiej elity. Ich pożegnanie z Anfield to nie tylko koniec dwóch indywidualnych kadencji, ale zamknięcie rozdziału, który przyniósł każde dostępne główne trofeum. Następne pokolenie musi teraz kontynuować standardy, które ustanowili. Na podstawie raportu BBC Sport.