Mimo że Arsenal miał już zapewniony tytuł mistrza Premier League, nie okazał oznak odpuszczania w swoim przedostatnim meczu wyjazdowym, wygrywając 2-1 z Crystal Palace w niedzielny wieczór. Wynik schlebiał gospodarzom, ponieważ mocno zmieniony skład Mikela Artety kontrolował przebieg gry dzięki znanej sile: dominacji w stałych fragmentach gry. Nowy wykonawca rzutów rożnych i wcześniej niewidziana kombinacja okazały się niszczycielskie, zapewniając Kanonierom 26. ligowe zwycięstwo w niezwykłej kampanii.
Z finałem Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain zaledwie sześć dni później, Arteta postanowił dać odpocząć kilku kluczowym postaciom. David Raya i William Saliba zostali całkowicie pominięci w kadrze meczowej, podczas gdy Gabriel Magalhães oglądał mecz z ławki, wchodząc po przerwie. Ben White był nieobecny z powodu kontuzji, a Jurrien Timber kontynuował powrót do zdrowia, jednak improwizowana obrona pozostała w dużej mierze nieprzebita. Podkreśliło to zbiorową odporność i dyscyplinę taktyczną, które zdefiniowały sezon Arsenalu.
Zwycięski moment nadszedł z rzutu rożnego – nikogo nie zaskoczyło to, kto śledził rozwój Arsenalu pod wodzą Artety. Stały fragment gry obejmował nowego wyznaczonego wykonawcę i skomplikowaną kombinację, która zaskoczyła Palace. Chociaż dokładna choreografia pozostaje ściśle strzeżoną tajemnicą, wykonanie było precyzyjne jak na treningu. Zapewniło decydującą przewagę i dodało kolejny rozdział do historii biegłości Arsenalu w stałych fragmentach gry.
Gol Arsenalu z rzutu rożnego był najnowszym z długiej listy sukcesów w stałych fragmentach w tym sezonie. Teraz zdobyli więcej bramek z rzutów rożnych niż jakakolwiek inna drużyna w lidze, przekształcając to, co kiedyś było okazjonalnym zagrożeniem, w główną drogę do rozbijania upartych przeciwników. Ta ewolucja charakteryzuje się ciągłymi innowacjami: zmiennymi kątami dośrodkowań, biegami pozorowanymi i zadaniami blokowania, które tworzą przestrzeń dla specjalistów od gry w powietrzu. Przeciwko Palace wprowadzenie nowego wykonawcy dodało nową warstwę nieprzewidywalności.
Solidność defensywy nie powinna pozostać niezauważona. Nawet bez Saliby od początku i z przetasowaną linią obrony, Arsenal ograniczył Palace do półszans przez dużą część gry. Jedyną znaczącą okazją Palace w pierwszej połowie był strzał głową Daniela Muñoza, który Kepa Arrizabalaga odbił. Dopiero późny gol na pocieszenie Jean-Philippe Matety w 89. minucie pozbawił Kanonierów tego, co byłoby 20. czystym kontem w lidze. Ta uporczywość jest fundamentalnym elementem ich sukcesu.
Patrząc w przyszłość na sobotni pojedynek z PSG, znaczenie tej przewagi w stałych fragmentach gry jest nie do przecenienia. W futbolu pucharowym, gdzie marginesy są bardzo wąskie, stałe fragmenty gry często okazują się kluczowe. PSG, mając gwiazdorski atak, będzie doskonale świadome umiejętności Arsenalu. Podopieczni Artety udowodnili, że nie potrzebują miażdżącej przewagi w posiadaniu piłki lub mnóstwa okazji z gry, aby zwyciężyć; jeden dobrze wykonany rzut rożny może przechylić szalę.
Wypowiedzi menedżera po meczu, choć nie zostały jednoznacznie przytoczone, prawdopodobnie odzwierciedlały ciche zadowolenie. Arteta wielokrotnie podkreślał znaczenie maksymalizacji każdego aspektu gry, a stałe fragmenty gry są sercem tej filozofii. Integracja nowego wykonawcy rzutów rożnych wskazuje na ciągłą ewolucję w zespole – zdolność do adaptacji i pozostawania o krok przed innymi. Niezależnie od tego, czy był to Leandro Trossard, Martin Ødegaard, czy inny zawodnik, skuteczność systemu pozostała nienaruszona.
Kontuzje i odpoczywanie zawodników nie zdestabilizowały maszyny. Nieobecność Bena White'a, stopniowy powrót Timbera oraz odpoczynek Saliby i Rayi mogły być niepokojące, ale struktura się utrzymała. Ta głębia składu jest świadectwem trenerskich umiejętności Artety i jasności jego instrukcji. Każdy rezerwowy zna swoją rolę, a zbiorowe zrozumienie ustawień defensywnych i sygnałów przy stałych fragmentach jest wpojone.
Crystal Palace, które później w tym tygodniu zagra w finale Ligi Konferencji Europy, stanowiło znaczący test ze swoją fizycznością i organizacją. Jednak Arsenal przeszedł go z komfortem mistrzów. Późny gol gospodarzy był jedynie przypisem; goście dawno przejęli kontrolę. Był to występ łączący determinację z kliniczną skutecznością, wzór dla wyzwań czekających w finale Ligi Mistrzów.
Gdy Arsenal maszeruje w kierunku Paryża, pojawia się pytanie: czy ich biegłość w stałych fragmentach gry rozmontuje obronę PSG? Francuscy mistrzowie mają tempo i finezję, ale w swojej krajowej kampanii pokazali podatność na stałe fragmenty gry. Arteta będzie w tym tygodniu ćwiczył swoje rutyny rzutów rożnych z odnowioną intensywnością, dopracowując każdy szczegół. Widok Gabriela wyskakującego najwyżej lub Kaia Havertza przemykającego przy dalszym słupku jest teraz powracającym koszmarem dla przeciwników.
26. zwycięstwo w 37 meczach stawia Arsenal na progu rekordu punktowego w erze Premier League. Choć mistrzostwo zostało zapewnione tygodnie temu, to nieustanne dążenie do zwycięstw odzwierciedla kulturę odrzucającą samozadowolenie. Wysyła również jasny sygnał do PSG: Arsenal przybywa nie tylko jako finalista, ale jako drużyna przygotowana, by zadać ból z każdej możliwej strony – zwłaszcza z chorągiewki rożnej.
Na podstawie informacji z L'Equipe.