Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Słaby wieczór Wembanyamy: Spurs przegrywają 3-2, Thunder

Premier LeagueSan AntonioGOESYorkAnderlechtSanta ClaraFC Santa ColomaComoSantosKanada

Celny rzut Wembanyamy 4 z 15 za 20 punktów skazał Spurs na porażkę 127-114 w Game 5. Thunder prowadzą teraz 3-2 i są o jedno zwycięstwo od finałów NBA.

Victor Wembanyama, wysoki filar postseasonowych ambicji San Antonio Spurs, przeżył frustrujący Game 5 finałów Konferencji Zachodniej, trafiając tylko 4 z 15 rzutów z gry, co dało mu serię-najniższych 20 punktów. Oklahoma City Thunder wykorzystała jego słaby wieczór, odnosząc głośne zwycięstwo 127-114, uzyskując prowadzenie 3-2 w serii i będąc o krok od powrotu do finałów NBA. Gdy seria wraca do San Antonio na Game 6, Spurs po raz pierwszy w tych play-offach stają w obliczu eliminacji, a ich mistrzowskie aspiracje wiszą na włosku.

Wembanyama, który wcześniej w serii dręczył Thunder za 41 i 33 punkty w zwycięskich meczach, nigdy nie znalazł rytmu w Oklahoma City. 224-centymetrowe francuskie zjawisko miało trudności z uzyskaniem czystych pozycji rzutowych przeciwko rojącej się obronie Thunder, która otaczała go wieloma ciałami, zmuszając do trudnych rzutów i ograniczając jego kontakty w strefie podkoszowej. Jego 20-punktowy wynik był wyraźnym odejściem od dominującego występu w Game 4 w San Antonio, gdzie poprowadził Spurs do miażdżącego zwycięstwa. W Game 5 Thunder wydawali się zdeterminowani, aby utrudnić mu każdy centymetr, a strategia ta opłaciła się sowicie.

Oklahoma City z kolei zaprezentowała głębię i równowagę, które charakteryzowały ich mistrzowską obronę. Shai Gilgeous-Alexander mistrzowsko prowadził atak, zdobywając 32 punkty, jednocześnie ściągając podwajanie i znajdując otwartych kolegów z drużyny. Alex Caruso wniósł kluczowy impuls z ławki, zdobywając 22 punkty, a Jared McCain, który rozpoczął swój pierwszy playoffowy występ z powodu kontuzji Jalena Williamsa i Ajaya Mitchella, zdobył 20 punktów z opanowaniem ponad swój wiek. Ten zbiorowy wysiłek był ogromną poprawą w porównaniu z Game 4, kiedy to Thunder zdobyli zaledwie 82 punkty – najniższy wynik w postseason.

Kluczowy moment meczu nastąpił w trzeciej kwarcie, kiedy Thunder zbudowali prowadzenie 20 punktów, wydając się być na krawędzi zamienienia meczu w farsę. Ale San Antonio, wykazując się odpornością, która doprowadziła ich tak daleko, odrobiło straty do ośmiu punktów. Powrót Spurs był napędzany przez zaciekłą obronę i punktowe akcje Stephona Castle'a, który prowadził drużynę z 24 punktami, oraz Juliana Champagniego, który dodał 22. Jednak goście byli oburzeni serią niewidzianych fauli pod koniec trzeciej kwarty, które ich zdaniem stłumiły ich impet. Powtórki sugerowały, że Spurs mieli uzasadnione pretensje, ale Thunder utrzymali prowadzenie 101-91 przed ostatnią kwartą.

W czwartej kwarcie Oklahoma City nigdy nie pozwoliła San Antonio zmniejszyć straty poniżej dziesięciu punktów na dłużej niż ulotne 25 sekund. Opanowanie Thunder w końcówce – realizacja akcji w ataku pozycyjnym, zbiórki w ataku i trafianie kluczowych rzutów wolnych – podkreśliło ich mistrzowski rodowód. Trener Mark Daigneault pochwalił swoją drużynę za umiejętność odbicia się po rozczarowującym Game 4. „Proces i wynik były znacznie lepsze” – zauważył Daigneault. „W każdej sześciomeczowej serii napotkasz trudne momenty. Kluczem jest to, jak zareagujesz następnego dnia – zachowując neutralność, wyciągając wnioski i idąc dalej w kierunku następnej okazji.”

Trener San Antonio, Mitch Johnson, podkreślił potrzebę ostrzejszej egzekucji. „Nie stawialiśmy się wystarczająco często w udanych pozycjach po obu stronach boiska” – powiedział Johnson. „Przeciwko drużynie tej klasy, w tej hali, przy takiej stawce, musimy być znacznie lepsi, aby mieć szansę.” Jego słowa podkreślają pilne zmiany, jakie San Antonio musi wprowadzić: uwolnienie Wembanyamy za pomocą lepszego ruchu bez piłki, usztywnienie rotacji obronnych i odzyskanie ofensywnego rytmu, który napędzał ich do dwóch zwycięstw w seriach.

Gdy seria wraca do AT&T Center w czwartek na Game 6, Spurs stają przed scenariuszem wygraj lub giń. Historia daje promyk nadziei: kluczowe występy w Game 6 u siebie są stałym elementem playoffowej tradycji, a Wembanyama udowodnił, że potrafi się odbić po słabszych meczach. Jednak Thunder, napędzani geniuszem Gilgeous-Alexandra i odnowionym wsparciem, są świadomi, że zakończenie serii na wyjeździe wymaga dodatkowej dawki hartu ducha. Jeśli San Antonio wymusi Game 7, seria wróci w sobotę do Oklahoma City, co stworzy scenę dla dramatycznego decydenta.

Na mistrza Konferencji Zachodniej czekają New York Knicks, którzy szybko pokonali Cleveland Cavaliers 4-0 i 3 czerwca rozegrają u siebie Game 1 finałów NBA. Dla Thunder powtórzenie tytułu jest w zasięgu ręki; dla Spurs perspektywa pierwszego finału od czasów Tima Duncana zależy od odzyskania formy przez ich młodego supergwiazdora. Jak sam Wembanyama może zastanawiać się, słaby wieczór jest do zniesienia tylko wtedy, gdy po nim nastąpi występ potwierdzający jego status jako kolejnej wielkiej siły w grze.

Na podstawie raportów Sky Sports.