Ostatni występ Mohameda Salaha w Premier League dla Liverpoolu nie mógł być lepiej zaplanowany. W ostatnim dniu sezonu egipski król nie tylko pożegnał się z Anfield, ale także zapisał swoje imię w historii The Reds. Jego perfekcyjnie wyważone podanie do Curtisa Jonesa na jedynego gola Liverpoolu w remisie 1-1 z Brentford było jego 93. asystą w Premier League, liczbą, która w końcu pobiła długoletni rekord Stevena Gerrarda.
Sam mecz był typowym finałem sezonu, w którym niewiele było do grania w tabeli. Brentford, już bezpieczne, okazało się twardym przeciwnikiem, ale moment magii Salaha przełamał impas. Przyjmując piłkę w środkowej strefie, posłał delikatne podanie do Jonesa, który wykończył z opanowaniem. Był to przebłysk telepatycznego zrozumienia, jakie Salah zbudował z kolegami przez osiem niezwykłych lat.
Asysty Salaha w Premier League wynoszą teraz 93, o jedną więcej niż ikoniczny Gerrard, który miał 92 w swojej 17-letniej karierze w Liverpoolu. Przekroczenie liczby takiej postaci jak Gerrard, który zdefiniował epokę, podkreśla niezwykłą konsekwencję, jaką Salah wykazał od czasu przybycia z Romy w 2017 roku. Rekord Gerrarda wydawał się nieosiągalny, ale Salah go zdemontował nieustanną produktywnością – średnio ponad 10 asyst na sezon w samej lidze.
We wszystkich rozgrywkach Salah zaliczył 123 asysty dla Liverpoolu, co jest dowodem jego podwójnego zagrożenia jako strzelca i kreatora. Opuszcza klub także jako najskuteczniejszy strzelec wszech czasów w europejskich pucharach z 53 golami, w tym kluczowymi trafieniami w finałach i półfinałach Ligi Mistrzów. Te liczby umieszczają go w panteonie nie tylko wielkich Liverpoolu, ale także legend Premier League.
Emocjonalny ciężar tej chwili był wyczuwalny. Z kontraktem mającym wygasnąć, był to 442. i ostatni mecz w koszulce Liverpoolu dla 33-latka. Anfield powstało, by oklaskiwać zawodnika, który przekształcił klub z kandydata do czołowej czwórki w krajowego i europejskiego mistrza. Owacja na stojąco, gdy schodził z boiska, mówiła wszystko o jego wpływie.
Odejście Salaha oznacza koniec złotej ery na Anfield. Wraz z Jürgenem Kloppem pomógł klubowi zdobyć pierwsze mistrzostwo ligi od 30 lat, dodając do gabloty Ligę Mistrzów, Puchar Anglii i Puchar Ligi. Jego dziedzictwo to nie tylko statystyki; jest wplecione w tkankę niezapomnianych nocy, od debiutanckiego gola z Watford po tę solową akcję w stylu Messiego przeciwko Manchesterowi City.
Dla Liverpoolu wyzwaniem jest teraz zastąpienie niezastąpionego. Chociaż klub przygotował się na to przejście, znalezienie zawodnika, który co sezon regularnie dostarcza 30+ wkładów bramkowych, jest niemal niemożliwe. Letnie okno transferowe będzie kluczowe, gdy nowy dyrektor sportowy Richard Hughes będzie chciał przebudować atak.
Czwartkowy remis z Brentford, choć nieistotny w tabeli, zostanie zapamiętany wyłącznie ze względu na narrację, jaką zapewnił. Gol Jonesa był przypisem do głównego wydarzenia: ostatniej asysty Salaha. Pod wieloma względami podsumowywało to jego czas w Anglii – moment jakości, który zadecydował o meczu i jednocześnie ustanowił nowy standard.
Rekord asyst Salaha w Premier League prawdopodobnie przetrwa lata. Współcześni napastnicy rzadko bywają tak bezinteresowni, będąc jednocześnie centralną postacią. Połączenie jego piłkarskiej inteligencji, nieustannego biegania i świadomości przestrzennej było koszmarem dla obron. Jego 93 asysty są produktem zarówno jego wizji, jak i zaufania, jakie pokładali w nim koledzy.
Gdy zachodzi słońce nad jego rozdziałem na Anfield, napłynęły hołdy z całego świata piłki. Byli koledzy z drużyny, rywale i eksperci uznali jego wielkość. 'Mo Salah to dar, który wciąż dawał,' powiedział jeden z ekspertów, oddając uczucia milionów, które obserwowały, jak na nowo definiuje rolę szerokiego napastnika.
Chociaż nie ogłoszono oficjalnie jego następnego kierunku, saudyjskie kluby pozostają silnymi kandydatami. Niezależnie od tego, gdzie zagra dalej, jego dorobek w Liverpoolu jest kompletny – kariera, która będzie wymieniana jednym tchem z Dalglish, Rushem i Gerrardem.
Liverpool teraz przewraca kartę, ale tron egipskiego króla będzie trudny do wypełnienia. Na podstawie raportu L'Equipe.