Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Strach Tottenhamu przed spadkiem: 0 zwycięstw u siebie w

Premier LeagueTottenhamEvertonWest HamArsenalManchester CityMarsyliaLesothoHammarby Klub PiłkarskiAnderlecht

Tottenham potrzebuje tylko punktu z Evertonem w ostatnim dniu, aby pozostać w Premier League, ale ich 0 zwycięstw u siebie w 2026 roku maluje ponury obraz.

Gdy sezon Premier League osiąga swój dramatyczny punkt kulminacyjny, Tottenham Hotspur znajduje się w sytuacji, której niewielu mogło przewidzieć. Potrzebując zaledwie jednego punktu przeciwko Evertonowi u siebie w ostatnim dniu, klub z północnego Londynu walczy o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w scenariuszu, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się nie do pomyślenia.

Upadek klubu z europejskiego pretendenta do kandydata do spadku to jedna z definiujących narracji sezonu. W sierpniu Tottenham był typowany co najmniej do walki o miejsce w górnej połowie tabeli. Zamiast tego zajmuje 17. miejsce, pierwszą lokatę nad strefą spadkową, z losem w swoich rękach, ale z całym ciężarem na barkach.

Niepokój na Tottenham Hotspur Stadium podsycany jest historycznie fatalnym bilansem u siebie. W całym roku kalendarzowym 2026 Spurs nie odnieśli ani jednego zwycięstwa w Premier League na własnym boisku. Mając tylko dwa zwycięstwa u siebie w całym sezonie, klub ustanowił swój najgorszy wynik w tej kategorii. Niegdyś forteca stała się miejscem grozy dla domowych kibiców.

Do tego poczucia złowrogiego przeczucia dochodzi przeciwnik. Everton przyjeżdża do Londynu, mogąc pochwalić się jednym z najlepszych bilansów wyjazdowych w lidze, ustępując tylko Arsenalowi i Manchesterowi City w tej statystyce. Nie okażą litości dla sytuacji Tottenhamu i przybywają pewni siebie, co czyni zadanie dla gospodarzy jeszcze trudniejszym.

Roberto De Zerbi, który objął stery Tottenhamu dopiero 31 marca, stanął przed mediami w piątek z aurą człowieka przyzwyczajonego do sytuacji pod dużą presją. „Myślę, że nikt nie mógł przewidzieć takiej sytuacji” – przyznał, uznając nie do pozazdroszczenia pozycję swojej drużyny. Podkreślił, że użalanie się nad sobą nie wchodzi w grę; jedynym wyjściem jest walka i odrzucenie wymówek.

Włoski trener czerpał ze swoich wcześniejszych doświadczeń, by emanować pozornym spokojem. „Mam 47 lat i jestem przyzwyczajony do tego typu meczów” – stwierdził De Zerbi. „Musimy zachować spokój i pozytywne myślenie”. Mówił o potrzebie pomocy swoim zawodnikom w uwolnieniu ich potencjału w krytycznym momencie, zamiast skupiania się na tym, co może pójść źle.

Jednak nawet opanowana postawa De Zerbiego nie może ukryć wielu pożarów, które próbuje ugasić od czasu przybycia. Od taktycznego chaosu po kruchą pewność siebie – problemy Tottenhamu sięgają głęboko. Jego zdolność do zmobilizowania drużyny na jedno decydujące popołudnie zdefiniuje, czy jego krótka kadencja zostanie zapamiętana jako misja ratunkowa czy porażka.

Remis wystarczyłby, aby zapewnić bezpieczeństwo i jednocześnie skazać West Ham United na Championship, ale zadowolenie się punktem u siebie niesie ze sobą własne ryzyko, biorąc pod uwagę kruchą kondycję drużyny. Najlepszą nadzieją Tottenhamu może być przyjęcie niebezpieczeństwa i gra z pilnością, której tak długo brakowało.

Szerszego kontekstu takiego potencjalnego spadku nie sposób przecenić. Dla klubu o randze Tottenhamu – z nowoczesnym stadionem, globalną marką i niedawną historią w Lidze Mistrzów – spadek do drugiej ligi byłby wstrząsem sejsmicznym, niosącym konsekwencje finansowe i wizerunkowe, które odbijałyby się echem przez lata.

W miarę zbliżania się niedzieli, napięcie jest wyczuwalne w całym północnym Londynie. Ostatni dzień Premier League często przynosi dramatyczne historie, ale niewielu przewidywało udział Tottenhamu w walce o przetrwanie. Teraz De Zerbi musi wykorzystać swoje doświadczenie i zaszczepić wiarę w drużynie, która zapomniała, jak wygrywać u siebie.

Wszystkie oczy będą zwrócone na Tottenham Hotspur Stadium, gdzie zawodnicy muszą stawić czoła swoim domowym demonom. Jeden punkt utrzyma ich w lidze – ale mniej może spowodować, że wypadną z rozgrywek w momencie niechcianej historii. Margines błędu został zmazany.

Na podstawie doniesień L'Equipe.