Sezon Tottenhamu Hotspur zakończył się zbiorowym westchnieniem ulgi, gdy zwycięstwo ostatniego dnia z Evertonem zapewniło utrzymanie w Premier League, ale dyrektor generalny Vinai Venkatesham nie miał nastroju do świętowania. W niezwykle szczerym wywiadzie dla BBC Sport były dyrektor Arsenalu przyznał, że klub potrzebuje „całkowitego resetu” po kampanii, w której po raz drugi z rzędu ocierał się o spadek. 17. miejsce, ledwie uniknięcie spadku, ujawniło głęboko zakorzenione strukturalne niedociągnięcia, które według Venkateshama narastały od lat.
Kiedy Venkatesham przybył 1 czerwca 2024 r., spodziewał się sezonu walki o miejsca europejskie – rozsądny cel, biorąc pod uwagę triumf Tottenhamu w Lidze Europy w 2023 r. i kadrę pełną doświadczonych reprezentantów. Zamiast tego zastał klub w znacznie gorszym stanie, niż mogli to postrzegać outsiderzy. „Gdybyście zapytali mnie kilka miesięcy po dołączeniu, kiedy nie byłem już outsiderem, powiedziałbym wam, że klub w niektórych miejscach był w znacznie gorszym stanie, niż myślałem” – ujawnił. „Było bardzo jasne, że nie była to jakaś zmiana, której klub wymagał w kilku obszarach. To był naprawdę całkowity reset”.
CEO nakreślił obraz operacji piłkarskiej, która znacznie pozostawała w tyle za nieustannym postępem rywali w Premier League. Podczas gdy operacje komercyjne i stadionowe pozostawały solidne, strona sportowa cierpiała z powodu braku „nieustannej obsesji na punkcie sukcesu piłkarskiego”. Venkatesham wskazał na nowoczesne centrum treningowe, które porównał do „pięciogwiazdkowego hotelu”, a nie środowiska zorientowanego na wyniki. Potwierdził, że latem zostaną wprowadzone drastyczne zmiany, aby ponownie skupić obiekt na elitarnych wynikach i zmniejszyć dystans do rywali.
Saga menedżerska, która rozegrała się w trakcie sezonu, podkreśliła dysfunkcję. Thomas Frank został zatrudniony zeszłego lata i początkowo prowadził Spurs do zaledwie jednej porażki w pierwszych 10 meczach, ale wyniki załamały się, a do lutego jedynym pytaniem było, dlaczego zarząd zwlekał z jego zwolnieniem. Venkatesham bronił terminu, zapewniając, że klub nie był bierny: „Rozważaliśmy wyniki, prawdopodobieństwo, że Frank odwróci sytuację, jak zmiana może zakłócić okno transferowe w styczniu, kalendarz meczów i cienki rynek tymczasowych menedżerów”. Wielu fanów i komentatorów uznało jednak to wahanie za kosztowne.
Gdy zarząd szukał stałego następcy, zwrócili się do Roberto De Zerbiego, który miał opuścić Marsylię. Włoski trener nie był jednak skłonny dołączyć w środku sezonu, co zmusiło Tottenham do desperackiego tymczasowego rozwiązania. Zatrudnili Igora Tudora, menedżera z reputacją natychmiastowego wpływu w znanych klubach, ale bez doświadczenia w Premier League. Tudor wytrzymał zaledwie 44 dni i siedem meczów, po czym odszedł za porozumieniem stron. Venkatesham przyznał wprost: „Myślę, że jest bardzo jasne, że to nie zadziałało. Nie sądzę, żeby ktokolwiek twierdził inaczej”. Zakład spektakularnie się nie powiódł.
De Zerbi w końcu przybył – spóźniony, ale zdecydowany – a jego wpływ był, jak to ujął Venkatesham, „niezwykły”. Taktyczna finezja i umiejętności zarządzania ludźmi Włocha rozbudziły kruchy zespół, wnosząc wiarę i spójną tożsamość gry, której brakowało od miesięcy. Ucieczka ostatniego dnia była zarówno świadectwem natychmiastowego wpływu De Zerbiego, jak i niezachwianego, wściekłego wsparcia fanów, któremu Venkatesham przypisał „przeciągnięcie drużyny przez metę”.
Jednak tygiel walki o utrzymanie sprawił, że Venkatesham osobiście znalazł się pod presją. Kibice, przyzwyczajeni do kierowania gniewu na byłego prezesa Daniela Levy'ego, coraz częściej atakowali nowego CEO okrzykami i obelgami. Przyznał, że to bolesne, ale pozostał stanowczy: „Rozumiem frustrację. Dwa 17. miejsca z rzędu to zdecydowanie za mało. Klub miał poważne wyzwania, które narastały przez wiele lat. Chciałbym machnąć czarodziejską różdżką i naprawić je z dnia na dzień, ale to niemożliwe. Mam pełne zaufanie do tego, co robimy, ale kibice są słusznie niecierpliwi. Więc muszę przetrwać tę burzę”.
Plan resetu Venkateshama wykracza poza ławkę trenerską. Kluczowe jest to, że Tottenham podniósł pułap płac, aby przyciągnąć najwyższej klasy zawodników – to posunięcie sygnalizuje zerwanie z ostrożnością finansową, która często utrudniała rekrutację pod poprzednimi reżimami. Klub jest zdeterminowany, aby dodać piłkarską wiedzę na wszystkich poziomach, od analizy danych po naukę sportową, aby mieć pewność, że decyzje są podyktowane ambicją na boisku, a nie wygodą komercyjną. Letnie okno transferowe będzie pierwszym poważnym testem tej nowej filozofii.
Konsekwencje introspekcji Tottenhamu rozciągają się na krajobraz Premier League. W erze, w której nowo awansowane kluby agresywnie inwestują, a uznane elity prowadzą sprawne, wielomilionowe operacje, każda stagnacja jest bezlitośnie karana. Przyznanie się Spurs, że „sukces piłkarski nie napędzał decyzji”, jest miażdżącym oskarżeniem dotychczasowego zarządzania i ostrzeżeniem dla innych historycznych klubów. Reset, jeśli zostanie prawidłowo przeprowadzony, może przekształcić Tottenham w stałych pretendentów, a nie „tych drugich”. Ale wykonanie jest kluczowe – a margines błędu jest bardzo cienki w lidze, która pożera nieprzygotowanych.
Sezon zakończył się ulgą, ale ciężka praca dopiero się zaczyna. Szczera ocena Venkateshama podsumowuje porażki, ale cierpliwość kibiców Tottenhamu jest napięta do granic. Podwyższony pułap płac, odnowione boisko treningowe i pełne przygotowanie De Zerbiego dają prawdziwą nadzieję. Ale w obliczu nieustannego tempa Premier League następna kampania musi przynieść wymierne postępy. Jak sam CEO zauważył, odczuwanie ulgi jest dalekie od standardów tego klubu piłkarskiego. Na podstawie reportażu BBC Sport.