Unai Emery stoi u progu kolejnego rozdziału w swojej niezwykłej europejskiej historii. Menadżer Aston Villi, już najbardziej utytułowany trener w historii Ligi Europy z czterema tytułami, prowadzi swoją odradzającą się drużynę do środowego finału przeciwko Freiburgowi w Stambule. Zwycięstwo nie tylko przedłużyłoby jego własny rekord w tych rozgrywkach, ale także zakończyłoby trwającą trzy dekady posuchę Villi bez dużego trofeum i przyniosłoby klubowi pierwsze europejskie srebro od triumfu w Pucharze Europy w 1982 roku – luka wynosząca 44 lata. Dla klubu, który tak długo błądził na pustyni, ten wieczór stanowi prawdziwy punkt zwrotny.
Od czasu przybycia na Villa Park w październiku 2022 roku Emery przeprowadził oszałamiającą transformację. Kiedy zastąpił Stevena Gerrarda, Villa balansowała nad strefą spadkową; teraz właśnie zapewnili sobie kwalifikację do Ligi Mistrzów dzięki wygranej 4-2 z Liverpoolem i przygotowują się do szóstego europejskiego finału pod jego wodzą. Tę podróż wspiera niesamowity kontynentalny rekord: od początku sezonu 2023-24 żadna drużyna w Europie nie wygrała więcej meczów niż Villa (26). Półfinał Ligi Konferencji Europy w zeszłym sezonie i ćwierćfinał Ligi Mistrzów w tym – gdzie dotrzymali kroku ostatecznym zwycięzcom, Paris Saint-Germain – już uczyniły ten okres złotym. Ale trofeum podniosłoby go do rangi legendy.
Osobisty romans Emery'ego z Ligą Europy jest dobrze udokumentowany. W 115 meczach zwyciężył 71 razy – oba to rekordy rozgrywek – i pozostaje jedynym menadżerem, który wygrał ją trzy razy z rzędu, z Sevillą w latach 2014-2016, słynnie pokonując Liverpool w finale w 2016 roku. Czwarty tytuł przyszedł z Villarreal w 2021 roku, po serii rzutów karnych z Manchesterem United. Jedyną porażkę w finale doznał z Arsenalem w 2019 roku, okres często niesłusznie określany jako porażka. Jednak przed starciem z Freiburgiem Emery stanowczo odrzucił etykietkę „króla”. „Nie jestem królem w tych rozgrywkach” – nalegał. „Jestem teraz tutaj z Aston Villą w nowym rozdziale. Wszystko, co zrobiłem, jest zrobione… Muszę wygrać z zawodnikami, których mamy teraz, z Villą teraz. Mam nadzieję, że to nowa era.” Jego skromność przesłania nieustępliwy zapał do rywalizacji, ale także głębokie zrozumienie, że dawne chwały nie mają znaczenia, gdy zagwiżdże sędzia.
Ta mieszanka skrupulatnego przygotowania i psychologicznego wyczucia definiuje Emery'ego. Jest znany z analizowania materiałów z meczów przeciwników podczas bieżni, nie pozostawiając żadnego szczegółu bez zbadania. Ale to jego łagodniejsza, ojcowska strona zdobyła również szatnię. Po mizernej pierwszej połowie przeciwko Tottenhamowi na początku tego miesiąca, odmówił krytykowania swoich zawodników, zamiast tego spokojnie przypominając im o ich wspólnych osiągnięciach – podejście, które zyskało powszechne uznanie. To nawiązuje do niemal mitycznego epizodu z jego wczesnej kariery: w 2007 roku, jako menadżer Almeríi, rzucił kostką, aby wybrać wyjściową jedenastkę przeciwko Deportivo La Coruña, wyłącznie po to, aby pokazać, że każdy członek drużyny jest ważny. Almería wygrała 3-0. To właśnie ta rzadka kombinacja naukowej ścisłości i ludzkiego dotyku odblokowała potencjał Villi.
Obrońca Tyrone Mings, który dołączył do klubu na wypożyczeniu w 2018 roku i był świadkiem całego wspinania się z mroków Championship do finału europejskiego, oddaje nastrój. „Trener jest trochę europejskim geniuszem, prawda?” – powiedział Mings. „Zawsze podkreśla, że Premier League jest najważniejsza… ale wciąż osiąga te niesamowite europejskie wyniki, jednocześnie koncentrując się na lidze. Znalezienie tej równowagi to coś, za co drużyna i trener powinni otrzymać dużo uznania. To był wyjątkowy czas.” Mings dał również wyraz długo tłumionej frustracji kibiców: „W ostatnich latach fani widzieli inne kluby zdobywające tytuły w Europie i kraju i jest odrobina zazdrości… nie byliśmy w stanie przekroczyć linii mety. To niesamowity moment.”
Posucha Villi jest dotkliwa. Spadkowicze w 2016 roku z zaledwie trzema zwycięstwami i 17 punktami, przetrwali trzy sezony w Championship, zanim Dean Smith przywrócił status najwyższej klasy. Przed Emerym kampanie europejskie były ulotne i zapomniane; od Pucharu Europy w 1982 roku Villa awansowała poza ćwierćfinał tylko dwa razy – oba pod wodzą obecnego menadżera. Porażka w półfinale Ligi Konferencji z Olympiakosem dwa lata temu była bolesną straconą szansą, ale położyła podwaliny pod tę głębszą drogę. Bramkarz, zdobywca Pucharu Europy, Nigel Spink wierzy, że zwycięstwo w Stambule może być transformacyjne. „Jeśli coś osiągniesz z klubem, jesteś na górze” – powiedział Spink. „Myślę, że w 100% będą obok naszej grupy… Jeśli uda się zatrzymać tego menadżera, to granicą jest niebo i naprawdę myślę, że trofeum Ligi Mistrzów może nie być zbyt daleko.”
Emery jednak pozostaje twardo na ziemi. Ostrzegł swoich zawodników przed samozadowoleniem, podkreślając niebezpieczeństwo niedoceniania drużyny Freiburga, która przeszła własną niezwykłą drogę do finału. „Jeśli nie szanujesz przeciwnika, jesteś bliżej przegranej” – powiedział. „Mamy ogromne wyzwanie, ogromne wyzwanie. Czy myślimy o następnej imprezie w piątek? Nie, nie.” Ta stalowa koncentracja była znakiem rozpoznawczym europejskiej kampanii Villi i będzie niezbędna w jednym starciu, w którym stawką jest wszystko.
Dla Aston Villi środowy wieczór to znacznie więcej niż jedno trofeum. To zwieńczenie żmudnej odbudowy, potwierdzenie odważnej decyzji o zatrudnieniu menadżera i możliwa trampolina do trwałego powrotu do elity. Zwycięstwo wyryłoby nazwisko Emery'ego głębiej w historii Villi, obok bohaterów z 1982 roku, i sygnalizowałoby, że długie oczekiwanie klubu wreszcie się skończyło. Jak zasugerował Spink, może nawet rozbudzić marzenia o przyszłym wyzwaniu w Lidze Mistrzów. Ale najpierw bezpośrednie zadanie: 90 minut przeciwko Freiburgowi, z Emerym i jego skrupulatnym umysłem oraz Mingsem i jego defensywną odpornością jako kluczowymi trybikami. W Stambule Aston Villa jest 90 minut od przepisania swojej historii.
Na podstawie doniesień BBC Sport.