Walka o utrzymanie w Premier League sprowadza się do dwóch drużyn: West Ham i Tottenhamu. Po już zdegradowanych Burnley i Wolves, tylko jedna z tych dwóch dołączy do nich w Championship w przyszłym sezonie. Stawka nie może być wyższa, ponieważ obie strony mają tylko dwa mecze do końca.
Tottenham obecnie zajmuje 17. miejsce, dwa punkty przed 18. West Ham, z lepszym bilansem bramkowym. Ich remis 1-1 z Leeds United w poniedziałek był straconą szansą na osiągnięcie czterech punktów przewagi, co pozostawia drzwi otwarte dla Młotów. Spurs nie wygrali u siebie w lidze od 6 grudnia, co podkreśla ich problemy na London Stadium.
Roberto de Zerbi, który objął stanowisko trenera Tottenhamu w marcu, przyznał potrzebę poprawy: "Jeśli chcemy wygrywać, musimy zmniejszyć liczbę błędów." Jego drużyna zdobyła osiem punktów w ostatnich czterech meczach, co daje pewną wiarę, ale ich nadchodząca podróż na Stamford Bridge jest zniechęcająca – wygrali tam tylko raz od 1990 roku, 3-1 w kwietniu 2018.
West Ham znajduje się tymczasem w rozpaczliwej sytuacji. Kontrowersyjna porażka 1-0 z liderem Arsenalem – gdzie wyrównujący gol Calluma Wilsona w doliczonym czasie został anulowany przez VAR – pozostawiła ich w tarapatach. Menadżer Nuno Espirito Santo przyznał: "Będzie ciężko [utrzymać się] – wiemy, że to nie jest w naszych rękach." Superkomputer Opta daje West Ham 80,5% szans na spadek, w porównaniu do 19,5% Tottenhamu.
Ten weekend jest kluczowy. West Ham jedzie w sobotę do Newcastle United, podczas gdy Spurs grają w poniedziałek z Chelsea. Jeśli West Ham wygra na St James' Park – pokonali Newcastle 3-1 u siebie w listopadzie – przeskoczyliby Tottenham na 17. miejsce, zepychając Spurs do strefy spadkowej o jeden punkt. Cokolwiek mniej niż zwycięstwo oddaje przewagę Tottenhamowi, który może zapewnić sobie bezpieczeństwo zwycięstwem z Chelsea.
Ostatni dzień, 24 maja, może być decydujący. Tottenham podejmuje Everton, podczas gdy West Ham zmierzy się z Leeds United. Jeśli różnica pozostanie dwa punkty, West Ham będzie potrzebować przysługi od byłego szefa Davida Moyesa – którego Everton może potrzebować punktów do kwalifikacji europejskich. Ale gorszy bilans bramkowy West Ham oznacza, że remis nie wystarczy; potrzebowaliby zwycięstwa Evertonu.
Historia sprzyja West Ham u siebie: przegrali tylko jeden z ostatnich siedmiu meczów u siebie, a ponieważ Leeds nie ma nic do grania, Młoty byłyby faworytami, gdyby do tego doszło. Jednak poleganie na wynikach z innych meczów jest dalekie od ideału.
Obie strony wykazały się odpornością. Remis Tottenhamu z Leeds wydawał się straconą szansą, ale ludzie De Zerbi'ego pozostają w kontroli. Dla West Ham weekend to mecz o wszystko – porażka może ich zdegradować już w poniedziałkowy wieczór. Jak zauważył jeden z fanów: "Tak czy inaczej, ten nadchodzący weekend jest absolutnie ogromny."
Konsekwencje wykraczają poza utrzymanie. Degradacja kosztowałaby każdy klub szacunkowo 100 milionów funtów utraconych dochodów, zakłóciłaby budowę drużyny i prawdopodobnie doprowadziłaby do zmian menadżerskich. Dla Tottenhamu, klubu przyzwyczajonego do miejsc w górnej połowie tabeli, spadek do Championship byłby historycznym ciosem. Dla West Ham zniweczyłby postęp dokonany pod wodzą poprzednika Nuno.
Na podstawie raportów BBC Sport.