Ollie Watkins w niedzielę dał popis, zdobywając dwie bramki, gdy Aston Villa rozgromiła Liverpool 4-2, zapewniając sobie grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Dublet podkreślił niezwykłe odrodzenie angielskiego napastnika, który zaledwie dwa miesiące temu został pominięty przez Thomasa Tuchela i przez wielu skreślony. Jego forma na początku sezonu spadła po drobnych urazach odniesionych podczas zgrupowań reprezentacji, a do świąt Bożego Narodzenia zdobył tylko trzy gole w Premier League. Jednak od czasu pominięcia go w marcowej przerwie reprezentacyjnej, Watkins eksplodował.
We wszystkich rozgrywkach od tego pominięcia zdobył 11 bramek – więcej niż nawet kapitan Three Lions Harry Kane, który w tym samym okresie strzelił 10. Dziewięć z tych goli padło w Premier League, więcej niż jakikolwiek inny zawodnik w lidze. Erling Haaland z Manchesteru City jest drugi na tej liście z siedmioma, podczas gdy Morgan Gibbs-White z Nottingham Forest jest najbliższym Anglikiem z pięcioma. Liczby te malują jasny obraz: Watkins jest obecnie najskuteczniejszym napastnikiem w kraju.
Kapitan Villi, John McGinn, zażartował po meczu, że chciałby, aby jego kolega z drużyny był Szkotem. „Oczywiście był rozczarowany w marcu, ale jeśli to dało mu kopa w tyłek, to z pewnością zareagował w najlepszy możliwy sposób” – powiedział McGinn. „Mamy ogromne szczęście, że go mamy… Myślę, że właśnie zakradł się na ten samolot”. Sam Watkins przyznał, że pominięcie go przez Anglię roznieciło w nim ogień. „Miałem słaby początek sezonu, złapałem kilka drobnych urazów podczas zgrupowań reprezentacji, a potem zostałem pominięty w kadrze Anglii” – powiedział. „Myślę, że to dało mi ten ogień w brzuchu, żeby wrócić i udowodnić, co potrafię. Wiele osób skreśliło mnie w tym sezonie, a ja używam tego jako motywacji”.
Czas nie mógłby być lepszy. Tuchel stoi przed miłym bólem głowy przy ogłaszaniu składu na letnie mistrzostwa świata w Ameryce Północnej. Podczas gdy Harry Kane jest bezdyskusyjnym pierwszym wyborem, walka o bycie jego zastępcą jest szeroko otwarta. Ivan Toney był skuteczny w Arabii Saudyjskiej, ale niższy poziom rywalizacji w lidze utrudnia bezpośrednie porównanie. Dominic Calvert-Lewin, przywrócony do kadry w marcu po pięcioletniej przerwie, oraz Danny Welbeck z Brighton, ostatnio powołany w 2018 roku, tracą do Watkinsa pięć goli we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie. Były pomocnik Villi, Lee Hendrie, powiedział Sky Sports: „On musi być na pokładzie… Od czasu, gdy został pominięty, widzieliśmy ogromny zwrot akcji. Jest nieustępliwy przed bramką, pokazał swoje umiejętności. Jest całkowicie innym zawodnikiem niż Harry Kane i daje im coś innego”.
Sezon Aston Villi odzwierciedla odrodzenie Watkinsa. Po wygraniu tylko jednego z pierwszych sześciu meczów ligowych, odrobili straty i po raz pierwszy od 1996 roku zakończyli sezon w pierwszej czwórce – w tym samym roku, w którym po raz ostatni zdobyli główne trofeum, Puchar Ligi. Finał Ligi Europy w przyszłym tygodniu przeciwko Freiburgowi w Stambule daje szansę na przerwanie 30-letniej suszy trofeowej i zdobycie pierwszego europejskiego tytułu od czasu Pucharu Europy w 1982 roku. Zwycięstwo 4-2 nad Liverpoolem potwierdziło ich powrót do Ligi Mistrzów i wysłało ich do Turcji w dobrych nastrojach.
Menedżer Unai Emery promieniał po meczu. „Osiągnięcie tego jest niesamowite. Teraz możemy w 100% skupić się na finale” – powiedział. „Na początku sezonu powiedzieliśmy, że chcemy być w Europie, w Lidze Mistrzów. Rywalizacja w obu rozgrywkach i utrzymanie regularności nie jest łatwe, mieliśmy fantastyczny sezon w Premier League. Jestem bardzo dumny”. McGinn określił Villę jako „lekkiego faworyta” decydującego meczu, ale przestrzegł, że muszą „pozostać skupieni”.
Z niebotyczną pewnością siebie i ostrą jak brzytwa skutecznością, Watkins jedzie do Stambułu jako najbardziej zabójczy napastnik Premier League. Jeśli uda mu się przenieść tę formę na europejską scenę, nie tylko marzenie Villi o trofeum będzie żywe, ale powołanie na mundial będzie formalnością. Dla zawodnika, który kiedyś został skreślony, scenariusz został całkowicie odwrócony.
Na podstawie raportów BBC Sport.