Najnowsze dane płacowe opublikowane przez Stowarzyszenie Zawodników MLS ujawniły hierarchię finansową w północnoamerykańskiej najwyższej lidze i po raz kolejny Lionel Messi znajduje się samotnie na szczycie. Z oszałamiającą roczną kompensacją w wysokości 28,3 miliona dolarów, ikona Inter Miami zarabia ponad dwa razy więcej niż kolejny najlepiej opłacany zawodnik, Son Heung-min z LAFC, który otrzymuje 11,2 miliona dolarów. Dane, dotyczące sezonu 2026, malują wyrazisty obraz rosnących ekstremów finansowych ligi oraz strategii stosowanych przez kluby przy budowaniu składu pod limitem wynagrodzeń, który wciąż pozwala na hojne wydatki na wybranych gwiazdorów.
Nowy kontrakt Messiego, podpisany po wygaśnięciu jego pierwotnej 2,5-letniej umowy, utrzymuje go na poziomie niespotykanym w historii MLS. Jego indywidualne wynagrodzenie przewyższa całkowite budżety płacowe Sporting Kansas City (12,4 mln dolarów) i Philadelphia Union (11,7 mln dolarów), dwóch najniżej wydających klubów w tym sezonie. Podczas gdy Miami wydaje również 9,7 miliona dolarów na pomocnika Rodrigo De Paula – którego pełne zarobki są teraz widoczne po półrocznym wypożyczeniu z Atlético Madryt w zeszłym roku – Herony przeznaczają ligowy rekord 76,7% całkowitej puli wynagrodzeń na swoich trzech wyznaczonych zawodników (Designated Players). Ta hierarchiczna struktura czyni ich albo faworytami do mistrzostwa, albo o krok od katastrofy w przypadku kontuzji – to cienka granica, po której obecnie porusza się wiele zespołów MLS.
Przepaść między bogatymi a biednymi jest wyraźna. LAFC z 11,2 milionami dla Sona to jedyna drużyna, która ma ośmiocyfrowego zarabiającego. Żaden inny zawodnik w lidze nie przekracza 6 milionów dolarów oprócz Sama Surridge'a z Nashville (5,93 mln) i Hany'ego Mukhtara (5,41 mln). Ogólna tabela płac pokazuje, że dwa najsłabsze zespoły w każdej konferencji – Sporting KC i Philadelphia – mają najmniejsze inwestycje, co sugeruje, że pieniądze nie gwarantują sukcesu, ale ich brak często wróży problemy. Jednak publikacja płac nie dotyczy tylko górnych wartości; ujawnia skomplikowane okazje i błędy, które definiują budowanie składu.
Jednym z najbardziej widocznych wątków pobocznych jest saga Hirvinga "Chucky'ego" Lozano w San Diego FC. Meksykański skrzydłowy, który w tym roku ma zagwarantowane 9,3 miliona dolarów, nie rozegrał ani minuty po tym, jak został odsunięty od składu z powodów behawioralnych podczas poprzednich rozgrywek posezonowych. Dyrektor sportowy Tyler Heaps publicznie oświadczył, że Lozano nigdy więcej nie zagra dla klubu, co osłabiło ich pozycję negocjacyjną w próbach sprzedaży jego kontraktu, który obowiązuje do 2028 roku. Wynagrodzenie Lozano jest prawie trzykrotnie wyższe niż kolegi z drużyny Andersa Dreyera (3,6 mln dolarów), finalisty w plebiscycie MVP, co podkreśla, jak źle trafiony prestiżowy transfer może sparaliżować konkurencyjność zespołu. San Diego zajmuje 13. miejsce w Konferencji Zachodniej, tuż poza strefą play-off, a rozwiązanie przyszłości Lozano jest pilnym priorytetem.
W innych klubach głośne nazwiska dostosowują się do MLS z różnymi cenami. Timo Werner przewodzi San Jose Earthquakes z kwotą 4,3 miliona dolarów, co jest znaczącą inwestycją dla klubu, który zwiększył swoje wydatki na pensje o 42,6% w porównaniu z poprzednią jesienią. Powrót Josha Sargenta do Ameryki Północnej w Toronto FC kosztuje 5,3 miliona dolarów, czyniąc go najlepiej opłacanym zawodnikiem w zespole i częścią 37,3% wzrostu budżetu płacowego. Austin FC wydało 4,4 miliona dolarów na Facundo Torresa, podczas gdy Houston dodało Mateusza Bogusza (2,5 mln), a Real Salt Lake sprowadził Morgana Guilavoguiego (2,2 mln). Orlando City tymczasem odnotowało spadek budżetu po odejściu Luisa Muriela, ale ta kwota z pewnością wzrośnie ponownie, gdy po mistrzostwach świata dołączy Antoine Griezmann. Te transfery odzwierciedlają ogólnoligową tendencję do podnoszenia jakości, ale także podnoszą poprzeczkę dla tego, co stanowi udanego wyznaczonego zawodnika.
Nie każda umowa rujnuje budżet. Półroczny kontrakt Jamesa Rodrígueza z Minnesota United ma roczne wynagrodzenie w wysokości zaledwie 684 000 dolarów – niezwykle korzystną dla klubu kwotę jak na zawodnika jego klasy. Dyrektor sportowy Minnesoty, Khaled El-Ahmad, podkreślał niskie ryzyko tej umowy, a kolumbijski rozgrywający znajduje się obecnie na dziewiątym miejscu w skali płac klubu. Takie okazje są cenne w środowisku z limitem płac, pozwalając klubom ze średniego rynku konkurować bez poświęcania głębi składu. Podobnie nowy kontrakt Paula Rothrocka z Seattle Sounders, wart 525 000 dolarów po zarobkach wynoszących zaledwie 105 000 w zeszłym sezonie, pokazuje, jak rozwój wewnętrzny i terminowe podwyżki mogą zatrzymać wschodzące talenty.
Okno transferowe przyniosło również godne uwagi ruchy uznanych nazwisk MLS. Cristian Espinoza szybko stał się kluczowym ogniwem Nashville SC za 2,3 miliona dolarów, podczas gdy Robin Lod przyjął niewielką obniżkę pensji, aby dołączyć do Chicago Fire za 866 667 dolarów po opuszczeniu Minnesoty. DC United wzmocniło swój atak poprzez dodanie Taia Baribo (2,4 mln dolarów) i Louisa Munteanu (1,6 mln dolarów), obu wśród czterech najlepiej zarabiających w zespole. Te transfery ilustrują, jak kluby nieustannie przebudowują składy, a publikacja płac służy zarówno jako tabela wyników, jak i zapowiedź przyszłej siły negocjacyjnej.
Dla tych, którzy lubią hipotetyczne scenariusze, publikacja dostarcza dwa fascynujące składniki. "Opulent XI" zawiera najdroższego zawodnika na każdej pozycji w ustawieniu 4-2-3-1, z łącznym budżetem płacowym w wysokości 74,3 miliona dolarów – mniej więcej tyle, ile wynosi całkowity zakładany budżet Burnley w angielskiej Premier League. Opierając się na Messim, Sonie i De Paulu, podkreśla on nieproporcjonalny wpływ kilku supergwiazd. Na drugim biegunie "Thrifty XI" gromadzi najtańszych regularnych starterów lub nowicjuszy, kosztując łącznie nieco ponad 2 miliony dolarów. Obejmuje weteranów na obniżonych kontraktach (np. Maxi Moraleza za 500 000 dolarów) i młode talenty (np. Briana Schwake'a za 166 800 dolarów), udowadniając, że wartość można znaleźć na każdym poziomie.
Analiza median zarobków oferuje kolejną perspektywę. Zespoły takie jak Philadelphia, z medianą bliską ligowemu minimum, pokazują, jak rozciągają zasoby poprzez wychowanków akademii i mądry skauting. Tymczasem kluby z wysokimi medianami ale słabymi wynikami mogą cierpieć z powodu nieefektywnej alokacji środków. Dane pokazują, że zespoły takie jak San Jose, Toronto i Austin znacząco zwiększyły swoje budżety płacowe, obstawiając, że korelacja wydatków z wygrywaniem się utrzyma. Z drugiej strony Sporting Kansas City obciął prawie 30% swojej listy płac, co jest działaniem oszczędnościowym zbiegającym się z problemami na boisku.
Ostatecznie dane płacowe z 2026 roku podkreślają ewoluującą ekonomię MLS. Zasada wyznaczonych zawodników ligi pozwala na gwiazdy pokroju Messiego, ale limit wciąż wymaga od drużyn znajdowania niedowartościowanych graczy. Sytuacja Lozano stanowi przestrogę przed długoterminowymi zobowiązaniami, podczas gdy tani kontrakt Rodrígueza to mistrzowska lekcja oportunistycznego pozyskiwania. Wraz z nadchodzącym letnim oknem i oczekiwaniem Orlando City na przybycie Antoine'a Griezmanna po mundialu, krajobraz finansowy stanie się jeszcze bardziej skomplikowany. Dla fanów i analityków te liczby to nie tylko ciekawostki – to plan ambicji.
Na podstawie raportu The Guardian.